Węzeł gordyjski
Skomplikowane problemy lubią proste rozwiązania. Już starożytni Grecy dostrzegli tę prawidłowość, tworząc legendę o Aleksandrze Wielkim, który mieczem przeciął węzeł gordyjski. Król nie analizował systemu zawiłych splotów. Nie powołał zespołu, który miałby przygotować strategię rozwiązywania. I nie tłumaczył, że to wymaga lat, ustaw i wielu dodatkowych środków oraz doradców. Zamiast tego dobył miecza i przeciął splątane sznury.
Jak w każdej historii, najciekawsze są didaskalia. W tej o sznurach z Gordion warto zbadać, kto te sznury wcześniej zaplątał i utrzymywał. Musieli to być ludzie, którzy czerpali z tego korzyści. Może żyli całkiem nieźle ze sprzedaży projektów rozwiązania węzła? Może pracowali na etatach doradców do spraw nierozwiązywalnych. Może mieli układ z władzami miasta, otrzymując bonus od dochodów z turystyki, do miasta bowiem przybywało wielu śmiałków, żeby rozwikłać węzeł i zdobyć władzę nad światem. W każdym razie na pewno spora grupa czerpała korzyści z istnienia węzła gordyjskiego. Nie mieli oni interesu w jego rozwiązaniu, tylko raczej w podejmowaniu nieudanych prób rozwiązania.