Wciąż mało chętnych na specjalności priorytetowe

Marta Markiewicz
opublikowano: 23-11-2011, 00:00

Do 30 listopada trwa jesienna sesja egzaminacyjna Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego. Ministerstwo Zdrowia zapewnia o coraz większej liczbie miejsc w tzw. specjalnościach priorytetowych, ale zdaniem środowiska lekarskiego nadal będziemy się borykać z brakiem specjalistów w obszarach deficytowych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Od przeszło dwóch lat resort zdrowia wdraża działania mające motywować młodych lekarzy do wyboru specjalizacji priorytetowych. Ale zachęty w postaci wyższych pensji czy dofinansowywania kursów specjalizacyjnych ze środków unijnych nie do końca przekonują środowisko lekarskie.

Konieczna przebudowa 
systemu szkolenia

Grzegorz Napiórkowski, prezes Stowarzyszenia Młodego Lekarza, uważa, że bardziej od finansów potrzebna jest przebudowa systemu szkolenia i konsekwencja MZ w przyznawaniu miejsc specjalizacyjnych według liczby punktów uzyskanych na egzaminie przez młodych lekarzy. „Obecnie około 43 proc. lekarzy dostaje się na specjalizację w drodze odwołania. Osoba, która nie dostała się od razu na upragnioną — i zazwyczaj oblężoną — specjalizację, rzadko decyduje się na wybór specjalizacji mniej popularnej. Raczej „zaciska zęby” i czeka na wymarzone miejsce” — ocenia Grzegorz Napiórkowski.

„Większa o 432 złote brutto kwota rezydentury (podstawa wynosi 3602 zł brutto) nie przekłada się na większą chęć wybierania danego kierunku. Młodzi lekarze bardziej skupiają się na tym, jakie perspektywy otworzy przed nimi dana specjalizacja oraz jak bardzo stresująca czy obciążająca będzie praca” — dodaje Bartłomiej Guzik, przewodniczący Koła Młodych Lekarzy przy Naczelnej Radzie Lekarskiej.

Mozolny, 
ale systematyczny wzrost

Z danych przestawianych przez resort zdrowia wynika, że liczba lekarzy odbywających specjalizacje w dziedzinach priorytetowych powoli, acz systematycznie rośnie — w 2008 r. było ich 8916, a w 2010 r. już 10 386. Procentowo najwięcej przybyło lekarzy kształcących się w: chirurgii onkologicznej (+30 proc. 2008 vs 2010), kardiologii (+42 proc.), medycynie pracy (+33 proc.), neonatologii (+43 proc.), onkologii klinicznej (+44 proc.) oraz radiologii i diagnostyce obrazowej (+37 proc.).W trzech z 21 dziedzin uznanych za deficytowe, tj. medycynie rodzinnej, onkologii i hematologii dziecięcej oraz rehabilitacji medycznej, odnotowano jednak spadek liczby lekarzy odbywających specjalizację.

Zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej, konieczna jest weryfikacja listy dziedzin deficytowych, po raz ostatni ustalonej w 2009 r. Obecnie specjalistów brakuje także w urologii, dermatologii czy ortodoncji. Piotr Olechno, rzecznik MZ, zapewnia, że w resorcie trwają prace nad ustaleniem nowej, aktualniejszej listy.




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.