W Polsce przybywa nowych zakażonych wirusem HIV. Dlaczego?

Katarzyna Lisowska/PAP
opublikowano: 19-10-2023, 12:16

To w Polsce działa jeden z najlepszych na świecie modeli leczenia HIV. Pozwala u leczonych osiągnąć stan zdrowia - i długość życia - podobne do osób niezakażonych. Mimo to liczba nosicieli HIV stale rośnie, a z powodu AIDS umierają kolejni pacjenci. Co nie działa?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W Polsce z wirusem HIV żyje około 20 tys. osób, z czego od 16 do 20 proc. nie wie o swoim zakażeniu.
W Polsce z wirusem HIV żyje około 20 tys. osób, z czego od 16 do 20 proc. nie wie o swoim zakażeniu.

Jak informuje “Rzeczpospolita“, obecnie liczba nosicieli HIV to około 18 tys. – ponad 80 proc. więcej niż w 2012 r. Co roku diagnozowanych jest 1600 nowych przypadków.

Przypomnijmy, że wg danych z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w 2022 r. odnotowano rekordową liczbę nowych zakażonych HIV. Było ich aż 2384, a 22 osoby zmarły na AIDS. To ponad dwa razy więcej niż w 2021 r. i prawie trzy razy więcej niż w 2020 r.

Polacy nie badają się, a HIV/AIDS wciąż są tematem tabu

Jak już pisaliśmy, Polska wśród krajów UE ma jeden z najniższych współczynników testowania w kierunku HIV na tysiąc mieszkańców. Co roku pod kątem tego zakażenia bada się tylko ok. 1 proc. populacji.

“Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że w kraju praktycznie nie ma żadnych kampanii edukacyjnych. Pacjenci i personel zajmujący się chorymi na AIDS są stygmatyzowani. Żaden celebryta czy polityk nie przyznał się publicznie do swojej choroby, a tylko co dziesiąty Polak wykonał kiedykolwiek test na HIV.

– Większość nosicieli to mężczyźni zakażający się poprzez kontakty seksualne z innymi mężczyznami – wyjaśnia prof. Justyna Kowalska, współprzewodnicząca konferencji Europejskiego Towarzystwa Klinicznego ds. AIDS, która trwa właśnie w Warszawie. – Problemem jest także i to, że połowa chorych zgłasza się do nas w zaawansowanej fazie choroby, kiedy poczyniła ona już bardzo poważne spustoszenia. Te osoby umierają w ciągu pół roku od wykrycia choroby – dodaje.

"Rz" podkreśla, że system opieki zdrowotnej musi radzić sobie z coraz większą liczbą chorych (lekarstwa na HIV są w Polsce bezpłatne) także dlatego, że chorzy żyją dzisiaj znacznie dłużej niż kiedyś.

Ks. dr Arkadiusz Nowak, prezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, który pełnił funkcję pełnomocnika ministra zdrowia ds. AIDS i narkomanii, we wcześniejszej rozmowie z “Pulsem Medycyny” odnosząc się do dużego wzrostu liczby zakażonych w Polsce wyjaśniał, że to nadal pochodna pandemii, gdy wielu chorych nie testowało się i robi to dopiero teraz. – Zwiększenie się liczby chorych ma też związek z napływem takich pacjentów z Ukrainy, którzy obecnie są objęci leczeniem w Polsce, przez co weszli do systemu raportowania HIV/AIDS. Te dwie przyczyny sprawiają, że faktycznie mówimy obecnie o istotnym wzroście liczby zakażonych i ten notowany jest niemal we wszystkich regionach – podsumował ks. Nowak.

Polski program leczenia osób zakażonych wirusem HIV jest uznawany za wzorcowy w Europie

Obecnie stosowane leki dają chorym szansę na osiągnięcie wieku, którego dożywają osoby niezakażone. Dostępny jest już długodziałający lek, podawany co dwa miesiące domięśniowo. Więc też sama terapia jest coraz mniej uciążliwa dla pacjentów. Warunkiem skuteczności terapii jest jak najszybsze jej rozpoczęcie. Tak, żeby w sposób maksymalny ograniczyć replikację wirusa. Tym samym jak najszybciej zredukować rezerwuar komórkowy wirusa.

Obecnie nie mówi się o HIV jako zagrożeniu życia, a chorobie przewlekłej. Systematycznie prowadzona terapia anty-HIV sprawia, że wirus w surowicy krwi jest niemal niewykrywalny. To oznacza, że taki pacjent jest praktycznie niezakaźny, tym samym skuteczne leczenie prowadzi do zahamowania epidemii HIV/AIDS.

Jak szacują specjaliści, w Polsce z wirusem HIV żyje około 20 tys. osób, z czego od 16 do 20 proc. nie wie o swoim zakażeniu. Jednocześnie 16 proc. osób, które odebrały pozytywny wynik testu, nie podejmuje leczenia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: ONZ: AIDS można wyeliminować do 2030 roku. Jeśli zainwestujemy w profilaktykę i leczenie

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.