Uwaga na recepty po znajomości

Monika Wysocka
opublikowano: 05-02-2003, 00:00

W samym województwie mazowieckim przynajmniej raz na dwa miesiące zdarza się, że lekarz poz nadużywa prawa, wypisując receptę niezgodnie ze swoimi kompetencjami.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Praktyka jest następująca: można ,"ałatwić" receptę dla kogoś z rodziny wyłącznie na słowo, bez "pokazywania" pacjenta lekarzowi. Często wystarczy powiedzieć, że mama, babcia, ciocia choruje na jakąś przewlekłą chorobę i właśnie skończyły jej się leki, a przecież bierze je od lat, więc po co zawracać głowę lekarzowi wizytą w gabinecie.... W sumie nic strasznego.
Równie często zdarzają się przypadki wypisywania recept znajomym, nigdzie nie odnotowywane, bo i niezgodne z prawem. "Każdy lekarz powinien prowadzić dokumentację choroby pacjenta, w której powinna być wpisana każda recepta, nawet na najbardziej błahy lek" - przypomina Krzysztof Szlubowski, rzecznik Mazowieckiej Regionalnej Kasy Chorych. Potwierdza to konsultant krajowy ds. medycyny rodzinnej dr Witold Lukas. "Na tym między innymi polega kontrakt zawierany między kasą chorych a lekarzem. I generalnie wizyta każdego pacjenta oraz jej skutki: diagnoza i zalecenia powinny być w przejrzysty sposób udokumentowane. W kasach, które dysponują programem START, szybko można sprawdzić, kto wypisał receptę, kiedy i komu. W innych regionach, nawet jeśli nie funkcjonuje ten konkretny program, też to wszystko łatwo można sprawdzić" - uważa dr W. Lukas.
Wiele przypadków wypisywania recept po znajomości nigdy nie zostanie wykrytych. Pecha miał np. jeden z warszawskich lekarzy, który jadąc swoim samochodem uległ wypadkowi. Kiedy karetka zabrała go do szpitala, policja przeszukała samochód w celu zabezpieczenia jego osobistych rzeczy. Wśród nich znalazła plik już wypisanych recept, jak się okazało - wyłącznie dla znajomych. Kiedy doszedł do zdrowia, miał więc kolejne zmartwienie: odpowiedzialność karna z tytułu nadużyć. W tym przypadku kasa miała dość proste zadanie. Jednak w wielu tego typu przypadkach, dopiero gdy trzeba lekarzowi udowodnić nieuczciwość, okazuje się, że koszty ścigania są niewspółmiernie wysokie do ewentualnych korzyści. "Kończy się to tak, że jedyna kara, jaka spotyka takiego lekarza, to niepodpisanie z nim kolejnego kontraktu" - mówi K. Szlubowski.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.