Utylizacja zakaźnych odpadów medycznych

Beata Lisowska
opublikowano: 05-10-2005, 00:00

13 października zacznie obowiązywać znowelizowana ustawa o odpadach (Dz.U. nr 175, poz. 1458). Wprowadza istotną zmianę dotyczącą postępowania z odpadami medycznymi: zakazuje unieszkodliwiania zakaźnych odpadów medycznych w sposób inny niż spalanie w specjalistycznych spalarniach.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Nowelizacja najbardziej uderza w te ZOZ-y, które - zgodnie z duchem rozporządzenia wykonawczego do ustawy, wydanego przez ministra zdrowia w 2003 roku - zainwestowały w tzw. alternatywne metody unieszkodliwiania odpadów medycznych. Rozporządzenie dopuszczało bowiem, oprócz spalania, inne metody: autoklawowanie, dezynfekcję termiczną oraz działanie mikrofalami. W ciągu dwóch lat od jego wejścia w życie Państwowy Zakład Higieny dopuścił na rynek kilkanaście takich instalacji. Powstały prywatne firmy świadczące usługi utylizacji odpadów z zastosowaniem metod alternatywnych. Własne urządzenia kupiło też kilka szpitali, m.in. Centrum Zdrowia Dziecka, Szpital Bielański w Warszawie, Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach. A kolejne są tym zainteresowane. Paweł Głuszyński z Ogólnopolskiego Towarzystwa Zagospodarowywania Odpadów twierdzi, że dzięki temu, iż na rynku pojawiła się konkurencja dla spalarni, ceny za utylizację kilograma odpadów medycznych spadły z 3,5 zł przed dwoma laty do poniżej 2 zł obecnie.

Złe prawo

Szpitale, które zdecydowały się na zakup autoklawu lub innego ?alternatywnego" urządzenia, mają zezwolenia od wojewodów ważne jeszcze przez co najmniej 10 lat. Instalacje okażą się bezużyteczne, jeśli odpady trzeba będzie jednak mimo wszystko spalać. "To jest złe prawo, ponieważ nie postępuje się w ten sposób, że najpierw się pozwala, a potem zabrania tego, co było dozwolone. Zgodnie z Konstytucją RP, takie zmiany mogą być wprowadzone wtedy, gdy mają uzasadnienie społeczno-gospodarcze. A tu nie ma takiego uzasadnienia. Znam firmę, która w duży autoklaw zainwestowała kilkanaście milionów euro. Stoi przed perspektywą bankructwa" - mówi Paweł Głuszyński. Ministerstwo Ochrony rodowiska, odpowiedzialne za całe zamieszanie, w opublikowanym 27 września stanowisku odnosi się do sytuacji podmiotów, które uzyskały zezwolenia na unieszkodliwianie odpadów medycznych w sposób inny niż spalanie.
Ustępujący minister środowiska Tomasz Podgajniak przyznaje, iż nowelizacja nie zawiera przepisu przejściowego do zmienionego artykułu ustawy, a to powoduje, że uzyskane przed jej wejściem w życie zezwolenia w zakresie unieszkodliwiania odpadów medycznych będą zachowywały moc. Po wygaśnięciu zezwoleń jedyną dopuszczalną metodą unieszkodliwiania odpadów medycznych będzie unieszkodliwienie termiczne.

Wątpliwości resortu zdrowia

Andrzej Domański, zastępca dyrektora ds. techniczo-eksploatacyjnych Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach cieszy się z tej interpretacji Ministerstwa rodowiska. Ma zgodę wojewody na unieszkodliwianie odpadów metodą nietermiczną jeszcze przez 10 lat. Szpital dzięki dotacji z Urzędu Marszałkowskiego w wysokości 1 mln zł kupił instalację do autoklawowania odpadów i na każdym zutylizowanym w ten sposób kilogramie oszczędza 1,2 zł. W skali roku daje to oszczędności w wysokości 120 tys. zł.
Robert Jeszke z Departamentu Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia przestrzega jednak przed zbyt pochopną interpretacją stanowiska resortu środowiska. Za bardzo zastanawiające uważa jego ostatnie zdanie, które brzmi dosyć enigmatycznie: "Jednocześnie należy podkreślić, że wprowadzone zmiany prawne nie skutkują zakazem wykorzystywania autoklawów jako metody dezaktywacji odpadów zakaźnych przed ich dalszym unieszkodliwianiem".
"Jak się to czyta, to się rozumie, że można stosować autoklawy dopuszczone na podstawie uzyskanych wcześniej zezwoleń, pod warunkiem jednak, że odpady zakaźne będą potem jeszcze dodatkowo spalane. Tymczasem zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, inne niż spalanie metody miały być już wystarczające do tego, by pozbyć się czynnika zakaźnego i nie traktować odpadu medycznego jako niebezpiecznego" - uważa R. Jeszke. Dodaje, że interpretacja stanowiska resortu środowiska to zadanie dla wytrawnego legislatora.

Odpady zakaźne czy szpitalne?

Dyrektorzy szpitali, którzy zainwestowali w autoklawy i inne urządzenia, nie czekają aż wypowiedzą się legislatorzy i tworzą własne interpretacje. Jeden z nich powiedział nam, że jego zdaniem ustawa mówi wyraźnie: spalane muszą być zakaźne odpady medyczne i tu jest ten niuans słowny. "My nie produkujemy odpadów zakaźnych tylko szpitalne, bo nie jesteśmy szpitalem zakaźnym ani nie mamy takiego oddziału. Jak się trafi pacjent z HIV czy gangreną, to i tak zgłaszamy takie odpady do firm, które mają specjalistyczne spalarnie. I nie zamierzamy nic zmieniać" - mówi, prosząc o anonimowość, szef placówki z południa Polski. Dyrektorzy innych szpitali, którzy zainwestowali w alternatywne do spalania technologie, oczekują jednak, iż w tej sprawie jakieś stanowisko zajmie resort zdrowia. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, powstaje w tej sprawie wystąpienie do rzecznika praw obywatelskich.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.