Trzeba upowszechniać dobrą praktykę niezależnej certyfikacji suplementów

Rozmawiała Ewa Kurzyńska
opublikowano: 30-05-2018, 00:42

Jak ocenić, który suplement diety jest dobry? Czy producenci powinni zabiegać o certyfikaty jakości w niezależnych laboratoriach? — pytamy prof. dr hab. n. med. Małgorzatę Kozłowską-Wojciechowską, kierownika Zakładu Farmacji Klinicznej i Opieki Farmaceutycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Apteczne półki uginają się od suplementów diety. Pacjenci oczekują, że to farmaceuta doradzi im zakup dobrego produktu. Jakimi kryteriami kierować się przy jego wyborze?

Prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska: Na polskim rynku są producenci suplementów diety, którzy widzą potrzebę potwierdzenia bezpieczeństwa i jakości swoich produktów i wprowadzają gwarantujące to programy.
Fot. Tomasz Pikuła

Generalnie takich kryteriów nie ma, a farmaceuta faktycznie często znajduje się w sytuacji, gdy musi doradzić sensownie. Należy wówczas kierować się zaufaniem do producenta. Jeżeli suplement pochodzi ze znanej firmy, która ma wdrożone systemy bezpieczeństwa typu ISO, to wtedy możemy wierzyć, że powstał przy zachowaniu dobrej praktyki produkcyjnej.

Powstała inicjatywa, by suplementy podlegały certyfikacji niezależnych laboratoriów. Chodzi o sprawdzenie, czy składniki w ilości deklarowanej przez producenta faktycznie znajdują się w produkcie. Takie niezależne kontrole i ich wyniki mogą być wiarygodnym źródłem informacji. Jeżeli firma produkująca suplementy przedstawia taki certyfikat, to jest to solidna podstawa, by obdarzyć ją zaufaniem. Sprostanie wymaganiom i zdobycie takiego zaświadczenia nie jest prostą sprawą i nie wiem, a wręcz wątpię, czy wszyscy producenci będą chcieli się o nie starać.

Co zatem charakteryzuje dobry suplement diety? Skąd farmaceuta ma wiedzieć, że to, co jest deklarowane na opakowaniu, znajduje się w składzie suplementu?

Dobry suplement to taki, w którym substancja czynna: witamina, składnik mineralny czy inny użyty składnik znajduje się w ilości, jaka jest deklarowana. Po drugie, będzie to ilość stała we wszystkich kolejnych partiach produktu. Po trzecie, należy oczekiwać zachowania czystości mikrobiologicznej i chemicznej.

Ważna jest również informacja dla pacjenta, dostarczająca wiedzy, w jakimprzypadku suplement powinien być zastosowany, w jakim czasie i jakiej dawce. Nie powinno zabraknąć informacji o możliwych interakcjach z lekami, suplementami czy żywnością oraz możliwości wystąpienia działań niepożądanych. W przypadku suplementów nie ma takiego wymogu, trzeba jednak podkreślić, że są producenci, którzy takie informacje zamieszczają.

Pacjent musi mieć świadomość, że suplement nie leczy, a tylko uzupełnia niedobory pewnych składników. Wbrew pozorom, w naszym społeczeństwie nie obserwujemy wielkich niedoborów witamin czy składników mineralnych. To tylko reklamy próbują nas do tego przekonać. Tymczasem wiemy z różnych badań, że cykliczne, nadmierne spożywanie witamin antyoksydacyjnych, czyli A, E i C zwiększa o 16 proc. ryzyko zgonu z innych przyczyn niż hiperwitaminoza. Z kolei nadmiar selenu i cynku promuje rozwój niektórych nowotworów, a nie zabezpiecza przed nimi. Mówię to, by podkreślić, że są granice bezpiecznego stosowania suplementów. A my często po nie sięgamy, myśląc: hulaj dusza, piekła nie ma!

Co powinna zrobić firma, by zaprojektować dobry suplement diety?

Powinna kierować się dobrą praktyką produkcji. To jest podstawa. Poza tym producent suplementów powinien również uwiarygodnić swoją działalność. Jak już wspomniałam, doskonałym sposobem, by to osiągnąć, jest poddanie się ocenie niezależnego laboratorium i zdobycie certyfikatu potwierdzającego wysoką jakość swoich produktów. Taka transparentność działania firmy daje poczucie gwarancji, że faktycznie mamy do czynienia z ludźmi, którzy rozumieją swoją powinność, jaką jest rzetelne przygotowanie suplementu.

A co z dowodami naukowymi? Czy podjęcie produkcji suplementu nie powinno być poprzedzone badaniami obserwacyjnymi czy klinicznymi?

Oczywiście, tak byłoby najlepiej, tyle że przepisy nie stawiają przed producentami suplementów takich wymagań. Na rynku są dostępne suplementy, których opracowanie oparto na wynikach badań naukowych, zawierające rekomendowane składniki w ilościach skutecznych, a nie placebo. Na świecie zaczęły się już duże badania kliniczne nad niektórymi składnikami suplementów. Pokazały się np. metaanalizy dotyczące kwasów omega-3 w prewencji wtórnej chorób układu sercowo-naczyniowego. To jednak wciąż rzadkie przypadki. Dlatego gdy w kontekście suplementu pada hasło „badanie”, to najczęściej chodzi o badanie konsumenckie, które dla mnie nie ma żadnej istotnej wartości. Bo jaką wartość faktyczną może mieć zebranie opinii 10, 15 czy 20 osób na temat jakiegoś suplementu? To raczej pole do manipulacji.

Często słyszy się o tzw. garażowej produkcji. Jak się wystrzegać suplementów z niepewnego źródła?

Najprostsza rada: farmaceuta może polecić produkty sprawdzonych producentów, którzy od wielu lat są na rynku. Produkcja suplementów powinna odbywać się w fabrykach o wysokim standardzie, z wdrożonym i certyfikowanym systemem jakości. Aby suplement diety był bezpieczny i dobry jakościowo, to cały proces: począwszy od jego tworzenia aż po jego obecność na rynku, musi być przemyślany i monitorowany. Wtedy aptekarz może mieć pewność, że taki preparat jest produkowany w odpowiednich wysokich warunkach jakościowych.

Zaufanie to jedno, a kontrola jakości suplementów to drugie. To zadanie inspekcji sanitarnej. Generalnie każdy producent suplementów powinien być sprawdzany pod kątem wszystkich obostrzeń, jakie wiążą się z produktami przeznaczonymi do konsumpcji. Jeżeli pojawia się nowy produkt zupełnie nieznanej firmy, to jest to sytuacja zastanawiająca. Trzeba mieć jednocześnie świadomość, że dyskutujemy o ogromnym rynku. Każdego dnia do sprzedaży trafia ok. 15 nowych produktów. To kuriozalne! W związku z tak dużą liczbą suplementów faktyczna kontrola jest utrudniona. Dlatego tak ważne są dobre praktyki producentów, którzy także w Polsce podejmują działania gwarantujące bezpieczeństwo i jakość swoich produktów.

Czy przedsięwzięcie NutroPharma Quality System, w ramach którego produkty są objęte rozszerzoną analizą laboratoryjną, a każda partia wybranego suplementu jest poddawana nadobowiązkowej certyfikacji w zewnętrznych, niezależnych laboratoriach, jest przykładem takich dobrych praktyk?

Owszem, choć takie przykłady są wciąż nieliczne. Jednak i na polskim rynku są producenci suplementów diety, którzy widzą potrzebę potwierdzenia bezpieczeństwa i jakości swoich produktów i wprowadzają gwarantujące to programy, np. wspomniany NutroPharma Quality System. Miejmy nadzieję, że więcej firm pójdzie w tym kierunku. Bez wątpienia pomogłyby zmiany legislacyjne. Unia Europejska już nad tym pracuje. Unijni urzędnicy zdają sobie sprawę, że rynek suplementów diety wymaga pewnego uregulowania. To branża, która generuje ogromne pieniądze. W Stanach Zjednoczonych rynek suplementów wart jest ponad 10,5 mld dolarów w skali roku. W Polsce na suplementy diety wydajemy 3 mld zł rocznie. Dlatego odpowiedzialni producenci z tej branży będą chcieli działać nie tylko dla własnych zysków, ale i też dla dobra pacjenta. Miejmy nadzieję, że pacjenci to docenią, podejmując decyzje zakupowe.

Źródło: Puls Farmacji

Podpis: Rozmawiała Ewa Kurzyńska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.