Szpitale mają lek na drogie polisy

  • Alina Treptow
opublikowano: 25-01-2012, 00:00

Placówki medyczne nie chcą płacić wysokich cen polis i przymierzają się do budowy własnego towarzystwa

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Co zrobić, by nie zapłacić ubezpieczycielom co najmniej 900 mln zł rocznie za nowe ubezpieczenia? To pytanie zadawali sobie ostatnio dyrektorzy szpitali. Od 2012 r. ich pacjenci mogą dochodzić roszczeń nie tylko w sądzie, ale i przed specjalnymi komisjami. W związku z tym lecznice muszą wykupić dodatkowe ubezpieczenie od tzw. zdarzeń medycznych. PZU jako jedyna firma ubezpieczeniowa startująca w przetargach każe sobie jednak słono płacić. A szpitale nie zdążyły tych, nawet kilkukrotnie wyższych wydatków na polisy, uwzględnić w tegorocznych budżetach. Mają jednak plan B. Uznały, że jeśli już muszą płacić, to najlepiej sobie.

Będzie taniej

Na takie rozwiązanie równolegle wpadły Związek Powiatów Polskich i Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Niepublicznych (OSSN), które przymierzają się do stworzenie Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW). Każda z tych organizacji prowadzi własny projekt. Bliżej jego finalizacji jest OSSN.

- Za trzy tygodnie złożymy wniosek w Komisji Nadzoru Finansowego – zapowiada Andrzej Sokołowski, prezes OSSN.

To właśnie szef stowarzyszenia zajmuje się organizacją towarzystwa. Rynek ubezpieczeń zna dość dobrze, ponieważ zasiada w radzie nadzorczej Mediki Polska, towarzystwa specjalizującego się w polisach zdrowotnych. Kto będzie mógł być członkiem TUW?

- Na początek wszyscy członkowie OSSN [m.in. EMC Instytut Medyczny, Enel- Med, Lux- Med.- przyp. red.], choć nie zamykamy drzwi zarówno innym szpitalom prywatnym, jak i publicznym – mówi Andrzej Sokołowski.

O kosztach i ewentualnych korzyściach prezes nie chce informować, ale - jak zastrzega - szpitale z pewnością zapłacą mniej, niż gdyby zdecydowały się na oferowane przez PZU polisy.

Stworzenie wewnątrz branżowej konkurencji dla największego ubezpieczyciela zapowiada również Związek Powiatów Polskich (ZPP).

- Pracujemy nad stworzeniem TUW-u, którym będzie zarządzał związek. Nawet gdyby szpitale miały zapłacić sumę żądaną przez ubezpieczyciela, będzie się im to opłacało, ponieważ ewentualne zyski zostaną w kieszeni TUW, czyli nadal w portfelu szpitali – tłumaczy Marek Wójcik.

Dodaje, że jego założenie nie jest jeszcze przesądzone, ponieważ jeśli Ministerstwo Zdrowia zrezygnuje z obligatoryjności nowej polisy, towarzystwo prawdopodobnie nie powstanie.

Rok to minimum

Tylko za nowe polisy - według szacunków Pracodawców RP- szpitale zapłacą co najmniej 900 mln zł rocznie. A przecież wzrosła też składka na dotychczasowe ubezpieczenie OC. Całkowite wydatki szpitali na polisy są szacowane na koniec 2012 r. na co najmniej 2,5 mld zł. Nie więc dziwnego, że szukają alternatywnego scenariusza.

Według wyliczeń ZPP, stworzenie TUW będzie ich kosztowało 2,5 mln EUR. Polska Izba Ubezpieczeń informuje, że kapitał minimalny wynosi 1,72 mln EUR, ale ta suma nie może być przeznaczona na roszczenia pacjentów.

- To są pieniądze, które są zabezpieczeniem dla towarzystwa, a nie ewentualnych żądań pacjentów – tłumaczy Marcin Tarczyński, analityk PIU.

Dodaje, że ta kwota nie może być niczym obciążona, co oznacza, że lecznice nie będą mogły tych pieniędzy pożyczyć, co dla części z nich może być kłopotliwe. Według Doroty Fal, doradcy zarządu PIU ds. ubezpieczeń zdrowotnych, stworzenie TUW jest nie tylko dość kosztowne, ale i wymaga czasu.

- Rok to absolutne minimum – mówi Dorota Fal.

Mimo tak nakreślonego toru przeszkód szpitale trzymają kciuki. Dla nich to „być albo nie być”, ponieważ większość z nich nie była przygotowana na tak drastyczny wzrost kosztów polis.

- Każdy nowy scenariusz jest mile widziany. Rozważymy przystąpienie do towarzystwa – informuje Dorota Gałczyńska, dyrektorka szpitala Bielańskiego.

Jakub Szulc, wiceminister zdrowia, zapowiedział, że jeśli szpitalom nie uda się wynegocjować z PZU niższych cen, zrezygnuje z zapisu o obligatoryjności nowego ubezpieczenia. Na początku lutego ma się spotkać w tej sprawie z przedstawicieli szpitali. Największy ubezpieczyciel tłumaczy wysokie ceny polis rosnącą świadomością pacjentów i coraz wyższymi sumami odszkodowań. Jego zdaniem, gdyby był to dochodowy segment, szybko znalazłaby się konkurencja, której obecnie nie ma.





Projekt, który zmotywuje - Piotr Narloch, prezes Concordia TUW



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Alina Treptow; "Puls Biznesu"

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.