Szczepienia przeciwko grypie stają się bardziej dostępne - ważne, by Polacy z nich korzystali

opublikowano: 01-08-2023, 12:33

Jakiej liczby zachorowań na grypę możemy spodziewać się w nadchodzącym sezonie grypowym? Jakie grupy pacjentów są szczególnie narażone na ciężki przebieg grypy i jej powikłania? Jak rozmawiać z pacjentem o konieczności szczepienia przeciwko grypie? Jakie zmiany refundacyjne zwiększają dostęp do szczepień przeciwko tej chorobie od 1 lipca? — o tym, choć nie tylko, mówili prof. Agnieszka Mastalerz-Migas i prof. Adam Antczak podczas webinarium „Polak mądry po szkodzie? Czego (nie) uczą nas pandemie”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdjęciu od lewej prof. Adam Antczak oraz prof. Agnieszka Mastalerz-Migas
Na zdjęciu od lewej prof. Adam Antczak oraz prof. Agnieszka Mastalerz-Migas
Fot. Archiwum

Prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, krajowa konsultant w dziedzinie medycyny rodzinnej, zauważyła, że w czasie pandemii skupiliśmy naszą uwagę na COVID-19 i trochę zapomnieliśmy, jak groźną chorobą jest grypa.

– Sezon epidemiczny 2022/23 był bardzo ciężki. Po pierwsze, dużą falę zakażeń odnotowaliśmy wcześniej niż zwykle, bo już w listopadzie i grudniu. Grypę stwierdzono lub podejrzewano u blisko 5,5 mln Polaków. Ponad 31 tys. osób z powodu powikłań trafiło do szpitali, aż 120 chorych zmarło. W tym miejscu warto zaznaczyć, że liczba zgonów z powodu grypy jest niedoszacowana. Bardzo często mamy bowiem do czynienia z sytuacją, że pacjent trafia do szpitala z powodu powikłań, np. nadkażenia bakteryjnego w postaci zapalenia płuc, ale w testach wirus grypy jest już niewykrywany. Nie zmienia to faktu, że to właśnie grypa była punktem wyjścia kaskady problemów ze zdrowiem — podkreślała prof. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Jak dodał prof. Adam Antczak, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, w typowym sezonie grypowym w Polsce dochodzi średnio do 2,5-3,5 mln infekcji grypowych i grypopodobnych.

– I co roku z powodu powikłań tych zakażeń umiera ok. 6 tys. osób po 65 roku życia. Jeśli zatem w minionym sezonie infekcyjnym mieliśmy prawie 5,5 mln zachorowań, to zgonów było niewątpliwie więcej, szczególnie gdybyśmy w tych statystykach uwzględnili następstwa sercowo-naczyniowe grypy. Wiemy, że ta choroba zwiększa ryzyko zawału serca, udaru mózgu, zatorowości płucnej. Ta zależność jest bardzo dobrze udokumentowana — mówi prof. Adam Antczak.

Przed grypą można się skutecznie chronić za pomocą szczepionki. Niestety, z tej formy profilaktyki w ostatnim sezonie skorzystało zaledwie 5 proc. Polaków (rok wcześniej — 7 proc.). Najchętniej szczepią się osoby po 65 roku życia (20,2 proc. osób), a poziom wyszczepienia jest najniższy w populacji pediatrycznej.

– Cieszy, że wzrasta odsetek szczepiących się seniorów, co nie zmienia faktu, że te 20 proc. to wciąż za mało. Są w Europie kraje, gdzie szczepi się ponad 70 proc. osób będących w jesieni życia. Do tego powinniśmy dążyć — zwraca uwagę prof. Adam Antczak.

Ważne zmiany refundacyjne

Specjaliści podkreślają, że na lekarzach spoczywa zadanie propagowania szczepień.

– Tak jak lekarz mówi pacjentom o potrzebie dbania o dietę, o aktywności fizycznej, wysiłku intelektualnym, wadze niepalenia papierosów czy potrzebie ograniczenia spożycia alkoholu, tak samo powinien podkreślać znaczenie szczepień, w tym przeciwko grypie. To ważny element układanki pod tytułem dobre, długie życie — mówi prof. Adam Antczak.

Specjaliści zwracają uwagę, że od 1 lipca 2023 roku inaktywowana szczepionka przeciwko grypie jest refundowana w 50 proc. w szerokim przedziale wiekowym, czyli u osób od 6 miesiąca życia do 74 roku życia włącznie. Seniorzy mający 75 lat i więcej mają prawo do szczepienia za darmo. Podobnie jak kobiety w ciąży.

– To znacznie zwiększa dostępność szczepionek pod względem finansowym, bo w przypadku refundacji na poziomie 50 proc. oznacza dla pacjenta wydatek rzędu dwudziestu kilku złotych. To niewielki koszt indywidualny, który jest bardzo opłacalny zdrowotnie — podkreśla prof. Adam Antczak.

– To prawda, choć nadal mamy pewną barierę w postaci konieczności uzyskania przez pacjenta recepty na szczepionkę przeciwko grypie — dodaje prof. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Grypa to nie przeziębienie - o tym należy pamiętać

Podczas webinarium wskazano, dlaczego infekcji wywołanej wirusem grypy nie należy traktować jak przeziębiania.

– Grypę sezonową cechuje wysokie powinowactwo do komórek nabłonka oddechowego. Świetnie się rozwija w nosie, tchawicy, umiarkowanie w pęcherzykach płucnych, może jednak powodować zapalenie płuc. To jednak nie koniec. Wirus grypy jest wirusem neurotropowym, więc może powodować także objawy neurologiczne. Jest również onkowirusem, czego się powszechnie nie wie. Przypuszcza się, że za część przypadków raka płuca mogą odpowiadać infekcje wirusowe, w tym właśnie grypowe. Przytoczę wyniki badania na populacji azjatyckiej, w którym wykazano, że u osób regularnie szczepiących się przeciwko grypie co najmniej cztery lata z rzędu było mniej zachorowań na raka płuca. Nie znamy do końca mechanizmów, dlaczego tak się dzieje, konieczne są dalsze badania, ale takie obserwacje już są — mówi prof. Adam Antczak.

Na ciężki przebieg grypy, powikłania, hospitalizacje i zgon najbardziej narażone są osoby z grup ryzyka.

– Przy czym trzeba mieć świadomość, że także młode, zdrowe osoby mogą przejść grypę bardzo ciężko, doznać powikłań, np. zapalenia mięśnia sercowego. To zdarza się rzadko, ale się zdarza — podkreśla prof. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Grupy ryzyka, czyli dla kogo szczepienie jest szczególnie ważne

Specjaliści podkreślają, że wszyscy jesteśmy lub będziemy w grupie ryzyka ciężkiego przebiegu infekcji grypowej.

– Pierwszym czynnikiem ryzyka jest wiek. Musimy pamiętać przede wszystkim o osobach po 65 roku życia. Z wiekiem następuje bowiem starzenie się układu odpornościowego, można powiedzieć, że to taka fizjologiczna immunosupresja, czyli osłabiona odpowiedź organizmu na zakażenia. Druga grupa wiekowa ryzyka to dzieci, zwłaszcza poniżej 5 roku życia. Tutaj zakażenie wirusem grypy jest jedną z najczęstszych przyczyn hospitalizacji. Widzieliśmy to w tym sezonie, gdy grypa, obok wirusa RSV, była najczęstszą przyczyną hospitalizacji wśród dzieci. Wiemy, że pobyt w szpitalu to dla dzieci stres, trauma, ryzyko kolejnych zakażeń — mówi prof. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Prof. Adam Antczak dodaje, że skuteczność organizmu w walce z drobnoustrojami pogarsza się już po 50 roku życia.

– I to jest moment, kiedy warto myśleć o corocznych szczepieniach przeciwko grypie. Nie powinno się z tym czekać do 65 urodzin — podkreśla profesor.

W grupie ryzyka ciężkiego przebiegu grypy są także kobiety ciężarne.

– Mamy w tym zakresie bardzo dużo danych, zwłaszcza z sezonu pandemicznego 2009/2010 ze Stanów Zjednoczonych, gdzie ciężarne bardzo ciężko przechodziły grypę. Istniało u nich ok. 10-krotnie większe ryzyko trafienia do szpitala w przebiegu zakażenia niż u osób niebędących w ciąży. U przyszłych matek zwiększone było ryzyko ciężkiej niewydolności oddechowej, przedwczesnego porodu czy poronienia — mówi prof. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Prof. Adam Antczak dodaje, że jeśli kobieta zaszczepi się przeciwko grypie w trakcie ciąży, to korzyści odniesie także jej dziecko:

– Wytworzone w organizmie matki przeciwciała przejdą przez łożysko i będą chroniły noworodka przed zakażeniem wirusem grypy po narodzinach. Co więcej, przechorowanie grypy przez kobietę w ciąży wiąże się z podwyższonym ryzykiem nowotworzenia u dzieci, np. wystąpienia ostrej białaczki limfoblastycznej — podkreśla specjalista.

Szczególnej ochrony przed grypą wymagają także osoby w stanie immunosupresji spowodowanej przyjmowanymi lekami, np. stosowanymi po przeszczepie narządów, pacjenci w trakcie chemioterapii czy borykający się z niedoborami odporności, np. zakażeni wirusem HIV. Infekcja może mieć ciężki przebieg w przebiegu każdej choroby przewlekłej.

– W pierwszej kolejności należy wymienić: astmę, przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP), niewydolność serca, chorobę niedokrwienną serca — wylicza prof. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Jak przekonać wątpiących?

Niska wyszczepialność przeciwko grypie w naszym kraju stanowi istotny problem zdrowotny. Prof. Antczak podkreśla, że w rozmowie z pacjentem, który zastanawia się nad szczepieniem, warto użyć silnych, merytorycznych argumentów i skupić się na osobach, które mają wątpliwości i pytają lekarza, co należy zrobić.

– Ja w takiej rozmowie zawsze stawiam za przykład siebie jako lekarza, ale też pacjenta, który szczepi przeciwko grypie siebie i swoich najbliższych. Pytam wówczas do pacjenta: czy sądzi pan, że gdyby szczepienie było szkodliwe, zaszczepiłbym siebie? Swoją matkę i dzieci? Wkroczenie na poziom emocji rodzinnych potrafi być skuteczne w takich rozmowach — podkreśla prof. Antczak.

– Ja, zapisując szczepionkę na grypę, przeszłam w tryb oznajmujący. Traktuję szczepienie przeciwko grypie jako element planu leczniczego dla pacjenta. Tak jak nie pytam pacjenta z cukrzycą, czy chce brać leki, tylko mówię mu, że ma cukrzycę, będzie brał określone leki i pacjent zazwyczaj się zgadza. Podobnie robię ze szczepionką na grypę. Kiedy zgłasza się pacjent, mówię, że w tym okresie trzeba zaszczepić się na grypę i wręczam receptę na szczepionkę. Oczywiście, jeśli pacjent ma wątpliwości, to rozmawiamy, ale mój komunikat z zaleceniem jest oznajmujący — dodaje prof. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.