Świńska grypa Polski nie ominie
"Nie ma powodów do paniki. To media nakręcają sytuację, podając nie do końca prawdziwe informacje i spekulując. To, co dzieje się na Ukrainie, było do przewidzenia. Fala grypy A/H1N1 nadchodzi i nie ma powodów by sądzić, że ominie Polskę" - powiedział Pulsowi Medycyny Paweł Grzesiowski z Zakładu Profilaktyki Zakażeń i Zakażeń Szpitalnych Narodowego Instytutu Leków.
Komentując dla Pulsu Medycyny sytuację na Ukrainie Paweł Grzesiowski powiedział:
Spodziewaliśmy się, że jesienią będzie więcej zachorowań na grypę. Patrząc na wykresy ukraińskie widać, że te liczby rosną. Pytanie, czy zgony są efektem późnego rozpoznania czy raczej słabego poziomu opieki medycznej i ogólnej mizerii w szpitalach. Chorzy na grypę, którzy trafiają do szpitala często mają powikłania, ciężkie bakteryjne zapalenia płuc. Być może brakuje im właściwych antybiotyków, może dysponują tylko penicyliną, na którą pneumokoki nie są wrażliwe. Ale to tylko moje domysły.
Informacje podawane przez służby ukraińskie są właściwe żadne. Analizując ich działania, okazuje się, że robili testy, ale w laboratorium, które nie przeprowadza badań PCR. Prawdopodobnie były to więc tylko badania serologicznie, które nie dają odpowiedzi na pytanie, z jakim wirusem mamy do czynienia. Być może uda się to ustalić, gdy przyjdą wyniki z Londynu, gdzie zostały wysłane próbki wirusa.
Sytuacja przypomina, to, co miało wcześniej miejsce w Meksyku, gdzie w początkowej fazie epidemii personel był na nią zupełnie nieprzygotowany.
Wygląda też na to, że na Ukrainie fakty były przez jakiś czas ukrywane, zgony odnotowywane były już od początku października. Na Ukrainie jest teraz panika, którą nakręcają media. Tymczasem z punktu widzenia statystycznego nie dzieje się nic nadzwyczajnego: zawsze spośród wszystkich chorych na grypę ok. 2-3 proc. trafia do szpitala z ciężkimi problemami oddechowymi.
My także musimy liczyć się ze zwiększonymi zachorowaniami.
Jeżeli spojrzymy na sąsiednią Rosję, gdzie w tej chwili jest potwierdzonych ok. 1,5 tys. zachorowań w ciągu ostatnich kilku tygodni, jeśli wiemy, że w Niemczech odnotowano 30 tys. przypadków, to znaczy, że fala zachorowań ruszyła.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że jesteśmy bezpieczni i wolni od zagrożenia. Nie wiemy tylko, kiedy i na jaką skalę wirus zaatakuje. Bo co do tego, że przyjdzie nie ma wątpliwości.
Czytaj też na ten temat:
Grypa na Ukrainie, Polska pomaga
Szczepienia na grypę: fakty i mity
Dla kogo szczepionka na grypę?
Szczepionki na grypę A/H1N1 w Europie
Jak postępować z grypą?
Wirus grypy zaatakuje jesienią?
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Redakcja