Stop dla terapii insulinowej przez płuca
Kilka lat temu insulinę wziewną opisywano jako ogromną nadzieję zarówno dla przemysłu farmaceutycznego, jak i diabetyków. Obecnie zupełnie zaprzestano badań naukowych w tym kierunku - wszystkie duże koncerny, które zainwestowały w rozwój leku, poddały się i zaniechały prowadzenia dalszych testów.
W połowie stycznia Novo Nordisk ogłosił jednak, że zaprzestaje prac nad AerX. W marcu podobna decyzja została podjęta przez koncern Lilly - zaprzestaje on prac nad insuliną wziewną o nazwie Air.
„To bardzo przykre wieści. Decyzję podjęto ze względów całkowicie komercyjnych. Trwające badania nad Air będą sukcesywnie kończone" - mówi Anders Toll, doradca naukowy w firmie Lilly.
„Potrzeba było więcej cierpliwości"
Chociaż wielu diabetologów zgłaszało swoje obawy związane ze skutkami, jakie na dłuższą metę może powodować wprowadzenie do płuc tak dużej, stymulującej wzrost molekuły, jaką jest insulina, Stig Attvall, ordynator w Centrum Diabetologicznym przy Szpitalu Uniwersyteckim Sahlgrenska w Göteborgu krytycznie odnosi się do faktu, że przedsiębiorstwa przerwały badania.
Opiniotwórcy mniej ważni
„Uważam, że Pfizer wycofał się zdecydowanie za wcześnie. Należało się liczyć z pewnym sceptycyzmem ze strony lekarzy w związku z nową formą i całkowicie nowymi zasadami terapii, ale miałem nadzieję, że pierwsze lata zostaną potraktowane jako faza inwestowania. Zyski pojawiłyby się prawdopodobnie później. Badania wykazały, że 75-80 proc. pacjentów wolałaby przyjmować insulinę w formie inhalacji niż w iniekcji. Wielu diabetyków jest zapewne bardzo zawiedzionych, a w środowisku lekarzy i naukowców zajmujących się problematyką cukrzycy pojawił się pewien niepokój, związany z oczekiwaniami dużych przedsiębiorstw co do szybkiego zwrotu zainwestowanego kapitału i generowania zysku" - mówi Stig Attvall.
Sytuacja, gdy firma farmaceutyczna przerywa prace nad nowym lekiem w zaawansowanej fazie, nie jest niczym wyjątkowym, ale zaprzestanie badań z powodów komercyjnych już po wprowadzeniu na rynek - jak w przypadku Exubery - to raczej rzadkość. Richard Bergström, przewodniczący szwedzkiego zrzeszenia przedsiębiorstw farmaceutycznych Läkemedelsindustriföreningen, sądzi jednak, że takie sytuacje będą się powtarzać.
„Ze względów ekonomicznych w wielu miejscach na świecie leki są lub nie są dopuszczane do użytku, a władze decydują o tym, w jaki sposób społeczeństwo będzie za te leki płacić. Dlatego właśnie zdanie opiniotwórczych środowisk lekarzy i naukowców ma obecnie mniejszy wpływ na podejmowanie decyzji, czy lek będzie przynosił korzyści finansowe" - podsumowuje Richard Bergström.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Nils Bergea, Sztokholm;