Stan przedzawałowy szpitali publicznych

Anna Gwozdowska
opublikowano: 14-02-2007, 00:00

Publiczne szpitale nie są już chronione przed egzekucją sądową. Komornicy ostrzegają, że niektórym zadłużonym placówkom grozi zajęcie całego majątku, łącznie z wyposażeniem. Trybunał Konstytucyjny orzekł 9 stycznia br., że przepis kodeksu postępowania cywilnego ograniczający egzekucję wierzytelności przypadających od firm państwowych narusza swobodę działalności gospodarczej. Szpitale, które wcześniej nie podpisały ugód z wierzycielami, są teraz narażone na zajęcie wszystkich środków na leczenie przekazywanych przez NFZ.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Z wykładnią TK zgodził się minister zdrowia Zbigniew Religa. "To dobra decyzja, bo prawo powinno być jednakowe dla wszystkich - tłumaczy minister. - Jeśli chronimy szpital, a nie chronimy małych firm, nie odzyskujących swoich pieniędzy, to te firmy upadają i ludzie tracą pracę".

Ratunek w rządzie

6 lutego br. Rada Ministrów przyjęła program pomocy dla najbardziej zagrożonych publicznych szpitali. Program ma być realizowany w latach 2007-2009 i obejmie kluczowe dla ochrony zdrowia placówki. W ciągu trzech lat rząd przeznaczy na jego realizację 750 mln zł. W 2007 r. pomoc w łącznej sumie 150 mln zł otrzyma 8 akademickich szpitali, w tym Akademicki Szpital Kliniczny z Wrocławia. Wcześniej minister zdrowia obiecywał pomoc szesnastu szpitalom. Resort zdrowia przejmie tylko część zobowiązań. "Z resztą szpitale będą musiały same sobie poradzić, tak jak robi to wiele bardzo dobrze funkcjonujących, niezadłużonych i świetnie leczących placówek" - oświadczył Z. Religa. Czy sobie poradzą? W Szpitalu w Gorzowie Wielkopolskim zadłużonym na 300 mln zł, który nie znalazł się na liście ministra, związkowcy już zapowiadają strajk głodowy jeśli marszałek województwa nie przedstawi im programu ratowania placówki, mimo że dyrekcji udało się porozumieć z komornikiem i równocześnie negocjuje rozłożenie na raty 100 mln zł zobowiązań wobec ZUS.

Windykacja zarobkowa

Przedstawiciele Krajowej Rady Komorniczej alarmują, że potrzebna jest nie tylko doraźna pomoc finansowa dla szpitali, ale przede wszystkim pilna zmiana przepisów. "Wierzycielami szpitali są obecnie w znacznej części firmy windykacyjne, a to oznacza, że windykacja jest prowadzona w celu zarobkowym - ostrzega Andrzej Kulągowski, wiceprezes Krajowej Rady Komorniczej. - Dlatego za chwilę komornicy dostaną wniosek o egzekucję ze wszystkich składników majątkowych, także sprzętu medycznego w szpitalach, których minister nie będzie chronić".
A. Kulągowski zwraca uwagę na to, że w wielu przypadkach zobowiązania szpitali przekraczają wartość ich majątku, dlatego wierzyciele będą się starali sprzedać wszystko co się da, wiedząc, że to jedyny sposób na odzyskanie pieniędzy zanim szpital upadnie. "Szpitale publiczne są najsłabszą jednostką na rynku, bo nie powstały na podstawie prawa handlowego, a więc nie chronią ich przepisy, które w podobnej sytuacji mogą wykorzystać przedsiębiorstwa - przypomina A. Kulągowski. - Dopóki nie zostaną zmienione przepisy, komornicy będą wykonywać swoje obowiązki".
W tej sytuacji rząd przewiduje nowelizację ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji publicznych zakładów opieki zdrowotnej, która umożliwi szpitalom bezpieczne przejście procesu restrukturyzacji. Projekt jest już gotowy i został przekazany do konsultacji społecznych. Nowelizacja ustawy powinna wejść w życie 1 maja br.

Reanimować czy nie?

Według Adama Kozierkiewicza, członka zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Prywatnej Służby Zdrowia, problem zagrożonych szpitali można rozwiazać przez ich likwidację. Organy założycielskie likwidowanych placówek zakładałyby następnie nowe szpitale, najlepiej w formie spółek prawa handlowego. "Byłby to proces papierowy, z punktu widzenia pacjentów neutralny - tłumaczy A. Kozierkiewicz. - Nowo powołany podmiot kontynuowałby działalność poprzedniego, ale mógłby już zawierać nowe umowy o pracę, selektywnie, przeprowadzając niezbędną restrukturyzację". A. Kozierkiewcz przypomina, że taką drogę przeszło już kilkadziesiąt szpitali samorządowych w Polsce, które dziś świetnie sobie radzą.
Przeprowadzenie operacji wymaga jednak udziału rządu, bo długi szpitala przechodziłyby na organy założycielskie. "Organy założycielskie, m.in. samorządy mogłyby wyemitować na spłatę długów obligacje, a do tego niezbędna byłaby pomoc choćby Banku Gospodarstwa Krajowego - uważa A. Kozierkiewicz. - Dla tych ośmiu szpitali wybranych przez ministra także byłoby lepiej, aby przeprowadzono wobec nich likwidację. Nie tyle trzeba ratować te placówki, ale zmobilizować je do restrukturyzacji".
Ten pomysł budzi jednak wątpliwości A. Kulągowskiego z Krajowej Rady Komorniczej. "Postępowanie likwidacyjne nie wstrzymuje czynności egzekucyjnych - argumentuje A. Kulągowski. - Nie jestem pewien, kto będzie szybszy: likwidator czy komornik".

Bez pobłażania

Wizja zajmowania sprzętu w szpitalach nie dotyczy jednak wszystkich placówek. Jak przyznają komornicy, jest wiele szpitali, które porozumiały się wcześniej z wierzycielami i tam groźby egzekucji po prostu nie ma. "Najwyżej wisi w powietrzu jak straszak, który ma dyscyplinować dyrektorów" - przyznaje A. Kulągowski. O takich placówkach mówili ostatnio także premier Jarosław Kaczyński i minister Zbigniew Religa. "ZOZ-y tłumaczą, że muszą się zadłużać, bo kontrakty z NFZ są fatalne, ale to część prawdy - podkreślał minister zdrowia. - Większość szpitali nie jest zadłużona, bo ma dobrych menedżerów". Premier ostrzegał, że tym razem szpitale nie mogą liczyć na proste oddłużenie i przyznał, że są takie regiony w kraju, gdzie jest za dużo szpitali i "trzeba będzie dokonać tam pewnych korekt". Te słowa zabrzmiały jak wyrok. "Po raz pierwszy premier wyraził się w tej sprawie w sposób zdecydowany - uważa A. Kozierkiewicz. - Także minister zdrowia jest dość silny, dlatego myślę, że jest w stanie podjąć wiele trudnych decyzji, a w oczach opinii publicznej ujdzie mu to, jak sądzę, na sucho".

Reforma poprzez sieć

Z. Religa planuje utworzenie sieci szpitali, które zyskałyby gwarancję kontraktu z NFZ. Miałaby ona być ważną częścią reformy systemu ochrony zdrowia, niezależnie od obecnych działań doraźnych. Część placówek, która nie spełniłaby określonych w ustawie kryteriów, musiałaby się przekształcić albo w najgorszym wypadku zostałaby zlikwidowana. Sieć ma być przetestowana na Pomorzu. Pilotaż ruszy 26 lutego br.
O zamykaniu szpitali mówi się już jednak od dawna. Najgorsza sytuacja panuje na Dolnym ląsku, gdzie zgodnie z projektem restrukturyzacji z 2000 r. 16 placówek powinno się połączyć, a 14 ulec likwidacji. Żaden polityk w Polsce nie odważył się jednak tego zrobić. Zbigniew Religa wydaje się w tej sprawie coraz bardziej zdecydowany. "Trzeba się z tym pogodzić, że mogą być szpitale, które padną, ale padną na własne życzenie - mówił dziennikarzom po posiedzeniu Rady Ministrów 6 lutego. - Jak to się dzieje, że 50 proc. szpitali w Polsce sobie radzi? W tych samych warunkach finansowania, przy tym samym sposobie kontraktowania świadczeń?".

Komornik mobilizuje

Opozycja krytykuje ministra zdrowia za brak działań, które uprzedziłyby skutki wyroku TK. Według Krzysztofa Grzegorka, posła Platformy Obywatelskiej i dyrektora szpitala w Skarżysku Kamiennej, paradoksalnie to komornicy mobilizują do działania resort zdrowia. "Zagrożenie komornicze wymusiło program naprawczy w 2005 r., kiedy uchwalono ustawę o pomocy publicznej i restrukturyzacji. W sumie objęła 580 szpitali. Dzięki niej część szpitali już się bilansuje" - uważa K. Grzegorek. Jego zdaniem, także dziś szum wokół zagrożonych szpitali mógłby odegrać pozytywną rolę, gdyby minister zdrowia zamiast pomagać szpitalom, które nie zrobiły nic, aby wyjść z trudnej sytuacji finansowej, zainteresował się tymi placówkami, które skutecznie przeprowadzają restrukturyzację. "To właśnie tym szpitalom trzeba pomóc. Tam komornik wejść nie może, bo podpisały ugody z wierzycielami - argumentuje K. Grzegorek. - Dzięki przeprowadzonej restrukturyzacji już się bilansują, ale jeśli zostaną pozostawione same sobie i będą musiały spłacać raty kapitałowe, nie poradzą sobie".
Szpital, którym kieruje K. Grzegorek od 2005 r. był zadłużony na 38 mln zł. Obecnie już się bilansuje, a zobowiązania spadły do 35 mln zł. Szpital wziął kredyt komercyjny w wysokości 15 mln zł na 10 lat, dzięki czemu spłacił zobowiązania krótkoterminowe. Według posła K. Grzegorka, podobnie można postąpić w skali całego kraju. "Rząd mógłby zagwarantować pożyczkę na spłatę starych długów w wysokości 4 mld zł na 10 lat, ale tylko dla szpitali, które już nie generują nowych długów" - tłumaczy K. Grzegorek.
Rząd nie ma jednak pieniędzy na tak dużą pomoc finansową. Premier Jarosław Kaczyński oświadczył, że nie widzi możliwości radykalnego podniesienia nakładów na ochronę zdrowia. "Przypominam, że w latach 2007-2009 ta suma została podniesiona o dodatkowe 20 mld zł. To granica możliwości finansowych państwa" - mówił dziennikarzom J. Kaczyński.

Z. Religa szuka pieniędzy

Z. Religa obiecuje zasilenie systemu ochrony zdrowia z nowych źródeł, ale nie od razu. Szef resortu chciałby, aby publiczne placówki miały dodatkowe możliwości pozyskiwania środków na swoją działalność. Ministerstwo Zdrowia przygotowało już w tym celu nowelizację ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Znalazł się w niej zapis umożliwiający współpracę publicznych szpitali z prywatnymi ubezpieczycielami, co da ZOZ-om ekstra dochody. Z. Religa liczy także na zastrzyk finansowy z ubezpieczeń dodatkowych, chociaż specjaliści od ekonomiki zdrowia ostrzegają, że bez wprowadzenia koszyka świadczeń gwarantowanych w ramach obowiązkowej składki zdrowotnej trudno liczyć na zainteresowanie pacjentów takim rozwiązaniem. Ale najważniejsze, aby minister zdrowia przekonał do tych pomysłów premiera.

Wybrańcy resortu zdrowia
Szpitale, które uzyskają pomoc rządu:

1. Akademicki Szpital Kliniczny im. J. Mikulicza-Radeckiego, Wrocław;
2. SP Szpital Kliniczny nr 1 AM, Gdańsk;
3. SP Szpital Kliniczny nr 1, Wrocław;
4. Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki, Łódź;
5. SP Szpital Kliniczny nr 6 ŚlAM, Katowice;
6. SP Centralny Szpital Kliniczny, Warszawa;
7. Szpital Uniwersytecki, Kraków;
8. SP Szpital Kliniczny nr 4, Lublin.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.