Słowackie uzdrowisko chętnie przyjmie polskich kuracjuszy
Uzdrowisko Piestany, miasto błota i wód termalnych, kusi polskich kuracjuszy 30-proc. zniżką na pobyty sanatoryjne. Na razie bezskutecznie.
Dar od natury
,Charakterystyka fizyczno-chemiczna tutejszych wód termalnych oraz borowiny sprawia, że najlepsze efekty balneoterapii osiąga się w leczeniu schorzeń reumatycznych, układu ruchu i kilku organicznych chorób układu nerwowego. Leczymy też pacjentów po przebytych urazach, skomplikowanych operacjach ortopedycznych - mówi dr Jan Jurca. - Każdy pacjent przechodzi na początku kuracji szczegółowe badania lekarskie i w zależności od stanu zdrowia ordynujemy indywidualny zestaw zabiegów, które są dostępne w sanatorium".
Oprócz kąpieli i okładów, Piestany oferują pełną gamę kinezo-, fizjo- i mechanoterapii.
,Basen, gimnastykę w wodzie, masaże czy elektroterapię można zorganizować w każdym miejscu, praktycznie w każdym hotelu. My dostaliśmy od natury to, czego gdzie indziej nie ma: wody termalne o temperaturze 68 stopni C i błoto siarkowe. Dlatego wszystkie hotele i pensjonaty nastawione są na obsługę wymagającego klienta, jakim jest pacjent skierowany na leczenie sanatoryjne - wyjaśnia Karol Ambra, dyrektor zespołu hotelowego Balnea Grand Splendid. - Po sprywatyzowaniu każdy obiekt jest samodzielny, utrzymujemy wspólną bazę zabiegową, mamy wspólny marketing, wszyscy pokrywamy też koszty utrzymania kilku hektarów parku na wyspie uzdrowiskowej".
Szansa w Unii
Według K. Ambry, w 2001 roku w Piestanach leczyło się ok. 22 tys. osób. Jedną czwartą stanowili kuracjusze ze Słowacji, blisko 60 proc. - Niemcy, a 4-5 proc. - egzotyczni przybysze m.in. z Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu. Ci ostatni przyjeżdżają głównie w lipcu i sierpniu, uciekając przed szczytem upałów do tutejszego łagodnego, podgórskiego klimatu. Polaków jest ciągle niewielu. W tym roku miała ich przyciągnąć specjalna oferta - 30-proc. zniżka na pobyt w sanatorium, ale chyba zawiodły działania promocyjne.
,Naszą ofertą chcemy teraz zainteresować Izrael, Cypr, Holandię i kraje skandynawskie, gdzie nie ma tradycji leczenia sanatoryjnego - mówi dyr. K. Ambra. - Rozwiązaniem, do jakiego dążymy, są bezpośrednie umowy z kasami chorych, które pokrywają koszty leczenia sanatoryjnego za granicą. Ostatnio podpisaliśmy taką umowę z holenderską kasą dla 150 osób. Z naszej strony nic nie stoi na przeszkodzie, aby podobne rozmowy podjąć w Polsce".
Piestany widzą swą szansę w wejściu Słowacji do Unii Europejskiej. Będą zabiegać o przyznanie im unijnych praw uzdrowiska, wtedy rozmowy z zachodnimi kasami chorych, także prywatnymi, byłyby jeszcze łatwiejsze.
Atrakcyjne sąsiedztwo
,Aż dziwne, że Polacy rzadko przyjeżdżają do naszego uzdrowiska - mówi Paweł Jurkiewicz, dyrektor biura podróży Sun Tour w Piestanach. - Oprócz zalet balneologicznych, ważne jest także turystyczne położenie tego 35-tysięcznego miasta: do Bratysławy jedzie się samochodem niespełna godzinę, do Wiednia czy Budapesztu - dwie. Jest dogodne połączenie koleją. Mamy na miejscu lotnisko, gdzie lądują czartery np. z Niemiec. Bardzo blisko jest też do lotniska w Pradze". Mimo słabych wyników mierzonych liczbą polskich kuracjuszy, P. Jurkiewicz jest optymistą. Jesienią ma ruszyć duża akcja promocyjna w Polsce. Będzie wydany prospekt w języku polskim. ,Jeśli polscy lekarze byliby zainteresowani poznaniem naszych możliwości leczniczych, jestem gotów zorganizować dla nich wyjazd studyjny" - deklaruje Karol Ambra.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Maria Stefańska