Skąd się wziął termin: „pacjent zero”? Czy w średniowieczu znano „lockdowny”? [PODCAST]
Terminu „pacjent zero” używamy, gdy jest mowa o nowych chorobach czy epidemiach. Oznacza pierwszą, udokumentowaną osobę, od której zaczyna się historia danej jednostki chorobowej lub początek ogniska zakażeń na określonym terenie. Ustalenie tożsamości takiej osoby przypomina jednak zwykle szukanie „igły w stogu siana”.
Co ciekawe, określenie to zaczęto stosować w latach 80. XX w. przy okazji pojawienia się pierwszych pacjentów z AIDS i prowadzonego wówczas dochodzenia epidemicznego. Mało kto wie jednak, że sformułowanie „pacjent zero” pojawiło się na skutek… błędnie odczytanego skrótu, gdy tworzono siatkę powiązań między osobami zakażonymi wirusem HIV. Termin był jednak na tyle trafny, że wszedł do powszechnego użycia. O szczegółach tej, ale też innych historii związanych z plagami, które na przestrzeni wieków trzebiły ludzkość, opowiada dr Adam Tyszkiewicz, historyk, historyk sztuki, współautor książki „Od dżumy do COVID-19: choroby, epidemie i pandemie w medycynie i humanistyce”, w podcaście „Puls Medycyny do słuchania”.
Do wysłuchania rozmowy zaprasza red. Ewa Kurzyńska.
POLECAMY TAKŻE: Badając dzieła sztuki poznajemy także historię medycyny
Źródło: Puls Medycyny