Resort zdrowia o dekomercjalizacji

opublikowano: 12-05-2016, 15:34

Nie "przedsiębiorstwo", a "zakład leczniczy", koniec z obowiązkiem posiadania ubezpieczenia z tytułu zdarzeń medycznych oraz wypłacaniem dywidendy w spółkach kapitałowych - to tylko wstęp do dekomercjalizacji planowanej przez Konstantego Radziwiłła.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Samorządy oraz szpitale będą musiały się przygotować na poważny wstrząs. Konstanty Radziwiłł i wiceminister Piotr Warczyński przybliżyli dziś zmiany, jakie znalazły się w noweli ustawy o działalności leczniczej. Zdaniem ministra planowana w resorcie dekomercjalizacja sprawi, że szpitale staną się spółkami "misyjnymi".

W tył zwrot od wolnego rynk

Minister Radziwiłł nie kryje, że głównym zamierzeniem procedowanych zmian w ustawie jest odejście od komercjalizacji służby zdrowia.

"Rozwiązania wolnorynkowe w służbie zdrowia to domena krajów trzeciego świata. Co qwięcej rozwinięte gospodarki świata bronią swojej służby zdrowia przed komercjalizacją"- powiedział minister zdrowia w trakcie konferencji prasowej. Jego zdaniem głównym argumentem przemawiających za dekomercjalizacją jest postępująca dyskryminacja pacjentów na tych, którzy z punktu widzenia świadczeniodawców są bardziej i mniej opłacalni.

Co planuje resort? Projekt zmian w ustawie o działalności leczniczej zakłada między innymi:

- rezygnacje z opcji przekształcania w spółkę kapitałową w przypadku wystąpienia straty netto SP ZOZ;

- zakaz zbywania akcji lub udziałów - spółki skarbu państwa i jednostki samorządu zawodowego nie będą mogły sprzedać więcej niż 49 proc. swoich udziałów w podmiocie leczniczym;

- wprowadzenie zasady niewypłacania dywidendy w spółkach kapitałowych, w których większościowy pakiet akcji należy do skarbu państwa, jednostek samorządu terytorialnego czy uczelni.

Ale to nie wszystko. Resort chce wydłużyć z 3 na 9 miesięcy okres pokrycia straty netto przez organ założycielski, a także wprowadzić możliwość finansowania świadczeń zdrowotnych przez jednostki samorządu terytorialnego.

Umiesz liczyć? Licz na siebie

Wszystko wskazuje na to, że organy założycielskie, zobowiązane do pokrywania strat generowanych przez placówki szpitalne, będą musiały liczyć wyłącznie na siebie. Minister zdrowia zapytany o to, czy rząd będzie pomagać samorządom, których szpitale będą silnie zadłużone, przyznał, że "rząd nie ma worka pieniędzy do rozdania".

Zapowiedzi te nie wzbudziły entuzjazmu ze strony samorządowców.

Małgorzata Niewiadomska – Cudak, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej w Łodzi, zdecydowanie sprzeciwia się pomysłowi przerzucania na samorządy odpowiedzialności finansowej w zakresie służby zdrowia.

"Zmiany przepisów dotyczących możliwości finansowania opieki zdrowotnej przez jednostki samorządu terytorialnego, przewidziane w projekcie ustawy o zmianie ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw, pogłębią nierówności w dostępie do leczenia. Mieszkańcy biedniejszych gmin będą mieli gorszy dostęp do świadczeń zdrowotnych. Narusza to konstytucyjną zasadę równości"- podkreśla Małgorzata Niewiadomska-Cudak. Przypomniała, że rząd Prawa i Sprawiedliwości zapowiadał zwiększenia nakładów na służbę zdrowia.

"Bogate gminy na finansowanie świadczeń zdrowotnych będzie stać, natomiast biedne gminy nie. Moim zdaniem zapis ten będzie naruszać konstytucyjną zasadę równości wyrażoną w artykule 32 ustęp 1 Konstytucji RP"- alarmuje Małgorzata Niewiadomska-Cudak. Pyta też co się stanie z pacjentami, którzy trafiać będą do placówek samorządowych, a pochodzić będą z terenów samorządów, które nie będą finansować świadczeń?

 

 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.