Punkty apteczne idą po odszkodowania

opublikowano: 14-02-2012, 00:00

Właściciele punktów aptecznych – skupieni w Izbie Gospodarczej IGWPAiA – wnieśli do sądu pozew zbiorowy przeciw Skarbowi Państwa. Domagają się odszkodowania za szkody, jakie ponieśli wskutek rozporządzeń wydanych przez resort zdrowia w 2009 roku.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Jak podkreślają przedstawiciele Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek, od dwóch lat ich placówki muszą walczyć z niezrozumiałymi przeciwnościami, które doprowadziły wiele punktów aptecznych na skraj bankructwa.

„Najpierw bez jakiegokolwiek powodu ograniczono listę leków dostępnych w naszych punktach aptecznych w wyniku, czego wielu drobnych przedsiębiorców, którzy na otwarcie swych punktów aptecznych wydali często oszczędności całego życia zbankrutowało, musiało zrezygnować z prowadzenia działalności, powiększając szeregi bezrobotnych. Po wielu protestach lista leków została po roku częściowo przywrócona do poprzedniego kształtu, pozostawiono jednak część najdotkliwszych utrudnień”- wyjaśniają w oficjalnym piśmie przesłanym do redakcji Pulsu Farmacji.

Właściciele punktów obawiają się również konsekwencji wprowadzonego przez ministerstwo - według nich - niesprawiedliwego modelu regulacji sprzedaży w punktach aptecznych. W ich ocenie, to rozwiązanie może posłużyć wprowadzeniu dalszych, szkodliwych dla przedsiębiorców i pacjentów, ograniczeń asortymentu.

Paweł Klimczak, prezes IGWPAiA podkreśla, że celem pozwu nie jest samo w sobie odszkodowanie, ale zmiana modelu regulacji, tak aby egzystencje punktów aptecznych nie były uzależnione od arbitralnych decyzji urzędników.

„W obecnym stanie prawnym można pozbawić nas prawa sprzedaży całej kategorii leków z dnia na dzień, bez zgody parlamentu, jak uczyniono to w roku 2009 z lekami przeciwastmatycznymi. W przeciwieństwie do aptek nie wolno nam również sprzedawać leków nowych, o ile zawierają substancje czynne niezamieszczone w rozporządzeniu Ministra Zdrowia – wymaga to każdorazowo zmiany rozporządzenia”- podkreśla szef IGWPAiA.

Ten stan prawny właściciele punktów aptecznych porównują do „miecza wiszącego nad ich głowami i mogącego w każdej chwili spaść”.

„Opisany stan prawny sprawia, że dostępność leków w punktach aptecznych zależy od swobodnych i nie wymagających uzasadnień decyzji aparatu urzędniczego – decyzji nie podlegających ani demokratycznej kontroli, ani sądowej weryfikacji. W każdej chwili ponownie możemy znaleźć się w sytuacji takiej jak dwa lata temu, kiedy z dnia na dzień zachwiały się podstawy naszej obecności na rynku” - podkreślają w piśmie.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.