Przyszłość uzdrowisk pod znakiem zapytania

Anna Gwozdowska
opublikowano: 04-02-2004, 00:00

Senat odrzucił 29 stycznia uchwaloną wcześniej przez Sejm ustawę o uzdrowiskach. Rosną szanse na to, że dokument ten, który w trakcie senackiej debaty nazwano bublem legislacyjnym, nie stanie się prawem.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Zanim Senat zdecydował się odrzucić wadliwą ustawę o uzdrowiskach, obszarach ochrony uzdrowiskowej, lecznictwie uzdrowiskowym i gminach uzdrowiskowych, zrobiły to senacka Komisja Polityki Społecznej i Zdrowia oraz Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. ,Odrzuciliśmy tę ustawę ze względu na jej niekonstytucyjność. Ta ustawa ogranicza zarówno samodzielność, jak i dochody samorządów. Powtarza wszystkie błędy poprzedniej ustawy zawetowanej przez prezydenta" - argumentowała Krystyna Sienkiewicz, senator z Klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej. K. Sienkiewicz zastrzegła, że jeśli Sejm nie odrzuci ostatecznie tej ustawy, to posłowie narażą się na weto prezydenta lub na kolejne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności tej ustawy z ustawą zasadniczą. Jej zdaniem, należy jak najszybciej podjąć prace nad nową ustawą.
Do kosza
Poprzednia ustawa o uzdrowiskach, z lipca 2001 roku, przeszła przez Sejm i Senat, ale zawetował ją prezydent. Teraz jest jeszcze gorzej, bo eksperci związani z lecznictwem uzdrowiskowym i z samorządami nie zostawili na projekcie - jeszcze na etapie debaty sejmowej - suchej nitki. Marek Maćkowiak, prezes Zarządu Uzdrowiska Wysowa SA, na pytanie, czy da się jeszcze tę ustawę poprawić w Senacie, odpowiedział bez żadnych wątpliwości: ,Do kosza! Senat nic do niej nie wniesie, będzie tak, jak z wieloma ustawami w Polsce: będzie obarczona błędami, a my będziemy musieli z tym żyć".
Roman Trojnarski, burmistrz Szczawnicy, był podobnego zdania. ,Tę ustawę trzeba napisać od nowa. Jeśli wejdzie w życie w takim kształcie, to spowoduje paraliż organizacyjny, finansowy i gospodarczy gmin o statusie uzdrowiskowym" - powiedział R. Trojnarski.
Zdaniem Jana Golby, prezesa Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP, do najbardziej szkodliwych zapisów ustawy należy obowiązek utworzenia w uzdrowisku trzech stref ochronnych: A, B, C, który w praktyce wyklucza możliwość łączenia na ich terenie funkcji uzdrowiskowych i typowo turystycznych. ,Te zapisy oznaczają całkowite ograniczenie swobody prowadzenia działalności gospodarczej w gminach uzdrowiskowych, a w konsekwencji zahamowanie ich rozwoju" - uważa J. Golba.
Zgodnie z ustawą, w strefie ochronnej A mają znajdować się wyłącznie sanatoria i obiekty służące bezpośrednio lecznictwu. Tymczasem według Jana Golby, w okresie powojennym na jednym obszarze przemieszano funkcje uzdrowiskowe, wczasowe, usługowe i sportowe. ,I teraz nagle się mówi, że wprowadza się takie strefy. W strefie ochronnej B również nie ma mowy o hotelach i pensjonatach, tylko o obiektach obsługujących bezpośrednio kuracjuszy" - dodaje J. Golba. Wtóruje mu Marek Maćkowiak. ,Decyzja, żeby w strefie A istniały tylko sanatoria, to kompletny bezsens. Co mamy tworzyć jakieś enklawy?" - zastanawia się szef Uzdrowiska Wysowa.
Ustawa przewiduje również, że projekty miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, obejmujące strefy ochronne, wymagają uzgodnienia z ministrem zdrowia. ,Takie decyzje powinny być podejmowane na niższym szczeblu" - oburza się Marek Maćkowiak.
Kurort wielofunkcyjny
Zdaniem Jana Golby, średnio tylko 15 proc. infrastruktury w uzdrowiskach w Polsce to obiekty typowo lecznicze, cała reszta służy również zwykłym turystom. ,Lepiej, aby miejscowość była znana nie tylko jako uzdrowisko, ale również jako miejscowość turystyczna. Na Zachodzie najlepiej rozwijają się tzw. kurorty wielofunkcyjne - argumentuje J. Golba. - Pamiętajmy również, że pogarszająca się sytuacja gospodarcza najbardziej dotyka miejscowości, gdzie funkcjonuje jednostronny model działalności".
Jan Golba nie zdziwi się, jeśli po ewentualnym wejściu w życie ustawy, burmistrz gminy uzdrowiskowej zdecyduje się nie ubiegać dla niej o status uzdrowiska. Będzie to oznaczało rozpętanie konfliktu na szczeblu lokalnym, bo miejscowe sanatoria nie będą mogły podpisać umowy na świadczenie usług finansowanych z publicznych pieniędzy.
Operacja operat
Zgodnie z ustawą, gmina, która będzie chciała uzyskać status uzdrowiska, będzie musiała sporządzić tzw. operat uzdrowiskowy, zawierający dziesiątki dokumentów potwierdzających między innymi właściwości lecznicze miejscowego klimatu bądź źródeł. To kolejny zapis, który bulwersuje samorządowców. ,Sporządzenie operatu będzie bardzo kosztowne. To może być nawet kilkaset tysięcy złotych. Można operaty aktualizować, a nie tak, jak przewiduje ustawa, tworzyć je od nowa" - argumentuje Marek Maćkowiak.
Roman Trojnarski ze Szczawnicy ocenia, że koszty całej operacji będą jeszcze wyższe. ,Aby zebrać odpowiednią dokumentację, trzeba będzie uporządkować sprawy z zakresu gospodarki wodno-kanalizacyjnej, czystości powietrza, zabezpieczenia w energię, węzłów komunikacyjnych, a to będzie kosztować nie setki tysięcy, a miliony złotych" - uważa R. Trojnarski.
Ustawa nie rozwiązała również innych palących kwestii finansowych, z którymi borykają się władze lokalne. ,Podatek od nieruchomości uzdrowiskowych stanowi 20 proc. podatku od budynków typowo turystycznych. Gminy uzdrowiskowe straciły na tym w sumie ponad 17 mln zł, a to dla nich, przeważnie bardzo małych gmin, bardzo duży ubytek w dochodach - przypomina J. Golba. - W projekcie nie zapisano żadnej rekompensaty tych strat, co oznacza, że gminy uzdrowiskowe mają spełniać kosztowne zadania uzdrowiskowe z pieniędzy swoich podatników, zaniedbując często ich lokalne, nie związane z lecznictwem uzdrowiskowym, potrzeby".



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.