Przekształcenia szpitali: 2013 to będzie rok spółek
Około 100 szpitali powiatowych będzie miało na koniec 2012 r. ujemny wynik finansowy, z czego blisko połowa odnotuje straty wyższe niż wartość amortyzacji. Oznacza to, że 50-60 SP ZOZ-ów będzie musiało stać się spółkami. Ale prawdziwe szaleństwo przekształceń zacznie się w przyszłym roku.
Samorządy — właściciele szpitali — są w coraz trudniejszej sytuacji finansowej. „W ciągu ostatnich lat województwo małopolskie przejęło od państwa zadania o wartości 100 mln zł, nie otrzymując żadnego dodatkowego finansowania. Jak większość samorządów „jedziemy na oparach”. Zrzucanie na nas jeszcze długów szpitali może być gwoździem do trumny” — ostrzega Marek Sowa, marszałek województwa małopolskiego.

Przypomnijmy krótko, że zgodnie z zapisami ustawy o działalności leczniczej to samorząd jest zobowiązany do spłaty długu podległych mu szpitali bądź przekształcania placówki w spółkę prawa handlowego.
Sposób na długi?
Zadłużenie szpitali rośnie, mimo kilkukrotnego ich oddłużania. Dziś łączny dług wszystkich lecznic w Polsce przekracza 10 mld zł. Resort zdrowia jak mantrę powtarza, że kolejnych oddłużeń nie będzie i jedynym wyjściem jest przekształcenie. Ministerialne plany zakładają, że w 2014 r. już 40 proc. szpitali różnego szczebla będzie spółkami. „To zbyt optymistyczne założenie, bo wiele samorządów stara się zrobić wszystko, aby uniknąć zmiany formy prawnej” — podkreśla Monika Stefańczyk, główny analityk firmy PMR.
Według danych resortu zdrowia, w spółki zamieniono już 133 z ponad 700 szpitali samorządowych. Problem w tym, że zmiana formuły funkcjonowania nie uchroniła ich przed problemami finansowymi — 47 proc. szpitali-spółek ma nowe, niespłacone zobowiązania. Dla porównania, wśród publicznych szpitali długi ma 39 proc. Dlaczego tak się stało?
„W większości przekształconych placówek niewiele poza nazwą się zmieniło. Nic dziwnego, że zobowiązania rosną od nowa” — tłumaczy Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.
Tak stało się m.in. w Mysłowicach, gdzie w 2009 r. powołano do życia Mysłowickie Centrum Zdrowia. Placówka nadal przynosiła straty — 200-250 tys. zł miesięcznie. Rok temu zaczęło brakować pieniędzy na leki dla pacjentów i wypłaty dla pracowników, a wierzyciele zaczęli grozić wnioskiem o upadłość. Dopiero w tym momencie w szpitalu zaczęły się zmiany — zwolniono część personelu, a pozostałym obcięto pensje, co pozwoliło zmniejszyć straty do 50 tys. zł miesięcznie. Jednak los placówki nadal jest niepewny.
Cały artykuł przeczytasz w najnowszym wydaniu Pulsu Medycyny PM 14 (253).
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz