Przed atakiem bakterii chroni higiena

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 08-06-2011, 00:00

Pałeczka Escherichia coli (EHEC) O 104 wyrządza coraz więcej szkód. Od połowy maja do 3 czerwca zainfekowanych tą bakterią zostało ponad 2000 osób (Niemców lub osób odwiedzających Niemcy), a 19 pacjentów zmarło.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W czwartek 2 czerwca Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała, że śmiercionośny szczep bakterii jest nowym, nigdy wcześniej nieizolowanym od pacjentów serotypem. Sekwencjonowanie genetyczne ujawniło, że szczep ten powstał w wyniku połączenia genów dwóch różnych typów E. coli. „To sprawiło, że nabrał on cech, które czynią go bardziej złośliwym i toksynogennym” – stwierdziła Hilde Kruse, ekspert WHO ds. bezpieczeństwa. E. coli O 104 po przedostaniu się do jelit gospodarza wytwarza czerwonkopodobną werotoksynę, która uszkadza mikrokapilarne naczynia krwionośne głównie w nerkach, co prowadzi do powstania tzw. zespołu hemolityczno-mocznicowego (HUS). Jego objawami są rozpad krwinek czerwonych oraz niewydolność nerek, często wymagająca dializowania. W niektórych przypadkach uszkodzenie nerek jest trwałe.

Choć zidentyfikowano bakterię, to jak dotąd nie udało się ustalić, co jest pierwotnym źródłem infekcji. To dosyć dziwne, bo we wszystkich dotychczasowych zestawieniach Niemcy jawiły się jako kraj przodujący pod względem zorganizowania służb medycznych. Do zakażenia pałeczką E. coli dochodzi drogą pokarmową, najczęściej poprzez zjedzenie zainfekowanego produktu spożywczego. Tylko co nim jest? Początkowo władze niemieckie podejrzewały, że zakażenie pochodzi z ogórków importowanych z hiszpańskiej Andaluzji, ale analizy laboratoryjne nie potwierdziły tego. Ogórki zatem odpadły, a poszukiwania trwają nadal. Nie wyklucza się, że źródłem zakażenia mogą być uprawy ekologiczne w Niemczech. Ale to w ogóle nie muszą być warzywa, równie dobrze skażone mogą być: mięso, surowe mleko, sery z niepasteryzowanego mleka, owoce, a także woda. Jak najszybsze wykrycie źródła zakażenia jest kluczowe dla wyeliminowania dalszych zachorowań.

Konsultant krajowy ds. epidemiologii, prof. Andrzej Zieliński podczas konferencji prasowej 31 maja w Państwowym Zakładzie Higieny podkreślał, że co by nie było źródłem zakażenia, to przed zachorowaniem chroni higiena, higiena i jeszcze raz higiena. Najważniejsze jest dokładne i wielokrotne mycie rąk oraz produktów przeznaczonych do spożycia.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Koton-Czarnecka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.