Prywatna przychodnia rezygnuje z kontraktu z kasą chorych

Marcin Murmyło, Wrocław
opublikowano: 28-01-2003, 00:00

Jedna z wrocławskich przychodni postanowiła wypowiedzieć umowę Dolnośląskiej Regionalnej Kasie Chorych na świadczenie usług w ramach podstawowej opieki zdrowotnej

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
To pierwszy tego typu przypadek na Dolnym ląsku. Do tej pory, pomimo ciągłego narzekania na niekorzystne stawki za leczenie chorych, żaden świadczeniodawca nie odważył się opuścić publicznego systemu opieki zdrowotnej.
Kasy chorych są praktycznie monopolistą w płaceniu za usługi medyczne, zwłaszcza w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej, gdyż mało osób w Polsce obecnie jest stać na korzystanie z prywatnej opieki lekarzy pierwszego kontaktu np. na zasadzie abonamentowej. Taka sytuacja spowodowała, że kasy mogły dyktować warunki umów, a świadczeniodawcy musieli się do nich dostosowywać. Brak zgody oznaczał wyjście poza system publicznej opieki medycznej, czyli w praktyce finansową śmierć placówki.
,Straciliśmy cierpliwość. Co roku obiecywano nam, że zasady finansowania podstawowej opieki zdrowotnej przez Dolnośląską RKCh ulegną zmianie. Tymczasem zamiast lepiej, było gorzej. Każdego miesiąca dokładaliśmy do interesu kilkanaście tysięcy złotych. Jesteśmy firmą prywatną, rządzą nami prawa rynku, musieliśmy więc zrezygnować" - twierdzi Robert Szmigielski, prezes spółki Medar, właściciela Centrum Medycyny i Rehabilitacji na wrocławskim osiedlu Pilczyce.
Od 1 lutego br. ponad 7200 podopiecznych Medaru będzie musiało szukać opieki lekarza poz gdzie indziej lub zdecydować się na płacenie opłaty abonamentowej za dalsze leczenie w dotychczasowym miejscu. Pracę w przychodni straci około 20 osób.
,Nasze umowy są takie same dla wszystkich i podobne jak w zeszłych latach. Nie wiem więc, dlaczego Medarowi przestało się teraz opłacać. Jego pacjenci nie będą mieli problemów w znalezieniu innych przychodni, którym opłaca się" - mówi Małgorzata Sadowy-Piątek, rzecznik prasowy dolnośląskiej kasy chorych.
,Szkoda tylko, że nowoczesna przychodnia przestanie służyć wszystkim chętnym. Dziwi mnie, że kasa nie potrafi zróżnicować swoich stawek - dla placówek, które oferują chorym tylko stetoskop, długopis i recepty, i dla tych, które dają kompleksową opiekę na najnowocześniejszym sprzęcie" - mówi dyrektor R. Szmigielski.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marcin Murmyło, Wrocław

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.