Program wykrywania raka szyjki macicy nagrodzony
Ogólnopolski Populacyjny Program Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy został nagrodzony „Perłą mądrości" (Pearl of Wisdom Award), przyznawaną przez Europejskie Stowarzyszenie Raka Szyjki Macicy (European Cervical Cancer Association, ECCA).
Można żyć normalnie
„Rak szyjki macicy jest praktycznie w 100 procentach wyleczalny we wczesnych stadiach. Nie powstaje z tygodnia na tydzień, gdyż czas jego rozwoju wynosi około 13 lat. Jeśli zatem badania cytologiczne wykonuje się co trzy lata, to nie ma szans na to, by choroba wymknęła się spod kontroli - twierdzi prof. Spaczyński. - Kobieta wyleczona we wczesnym stadium jest zupełnie zdrowa, może zajść w ciążę i prowadzić normalny tryb życia. Na dodatek leczenie w tym stadium jest nieporównanie tańsze. Trudno więc pogodzić się z tym, że spośród 3,5 tys. kobiet w Polsce, u których co roku wykrywa się raka szyjki macicy, prawie połowa umiera tylko dlatego, że nie zrobiły w porę badania i dotarły do lekarza za późno. Nawet w czasie świąt trafiła do nas kobieta z krwotokiem. Okazało się, że ma zaawansowanego raka szyjki macicy. Zapytana, kiedy ostatnio była u ginekologa, odpowiedziała: kiedy urodził się jej syn. A syn ma już 17 lat... To była kobieta nieźle wykształcona, niebiedna, mieszkająca w pobliżu dużego miasta! Można się załamać".
Kwadrans dla polskiego skryningu
W Brukseli prof. Spaczyński będzie miał 15 minut na przedstawienie polskiego programu aktywnego skryningu europejskiemu gremium.
Czym ten program różni się od innych? „Trzeba pamiętać, że cztery lata temu zaczynaliśmy od zera" - podkreśla prof. Spaczyński. W 2005 roku dzięki programowi wykonano 240 tys. cytologii, w 2009 już 850 tys. Na początku brało w nim udział 900 gabinetów, obecnie ponad 2,5 tys. Co roku liczba wykonywanych cytologii wzrasta o kilkadziesiąt tysięcy.
Ale to wciąż za mało. „Kobiet w wieku 25-59 lat jest w Polsce około 9 mln, czyli rocznie powinno się wykonywać mniej więcej 3 mln cytologii. Niestety, u nas, inaczej niż na Zachodzie, nie ma obowiązku składania raportów z prywatnych gabinetów ginekologicznych o liczbie wykrytych patologii, dlatego nie wiadomo, ile kobiet wykonuje cytologię prywatnie. Można szacować, że drugie tyle, ile w ramach programu. W ciągu czterech lat jego trwania Polska z ostatniego miejsca w Europie w wykrywalności raka szyjki macicy wspięła się o sześć miejsc w górę" - przypomina prof. Spaczyński.
Jak zachęcić do badań?
Krytycy programu zwracali uwagę, że niewielki procent kobiet zgłasza się na cytologię. Początkowo zaproszenia rozsyłał Narodowy Fundusz Zdrowia. Skuteczniejsze od niego okazały się Wojewódzkie Ośrodki Koordynujące, które zajmują się tym obecnie. Mimo to korzysta z nich nadal tylko 5-10 proc. zapraszanych kobiet. Prof. Spaczyński zdaje sobie sprawę, że informacje w telewizji są skuteczniejsze od zaproszeń rozsyłanych pocztą i ogłoszeń w prasie. „Jednak z formy zaproszenia imiennego nie rezygnujemy. Odgrywa ono ważną rolę także dlatego, że przypomina o konieczności badania kobietom, które chodzą do ginekologa prywatnie. Poza tym w programie obowiązuje zasada, że badana jest każda kobieta, która się zgłosi, niezależnie od tego, czy otrzymała zaproszenie, czy nie" - tłumaczy.
Program informatyczny, który obsługuje skryning, na bieżąco liczy, z dokładnością do jednej osoby, przebadane kobiety. „Kwestionowanie jakości pobranych rozmazów również okazało się przesadzone - zaledwie 1 proc. pobranych próbek jest technicznie błędnych i wymaga powtórki" - mówi prof. Spaczyński. W ramach programu przeszkolono 6,2 tys. lekarzy i 993 położne.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Maria Nowak