Pracują w domu, zarabiają jak za granicą
To, że polscy radiolodzy opisują zdjęcia radiologiczne pacjentów ze Szwecji i Danii, nikogo specjalnie nie dziwi. Ale że robią to w Polsce - już tak.
Firma wymaga ukończonej specjalizacji z radiologii i nostryfikacji dyplomu w Szwecji (pomaga w przejściu procedury, trzeba tylko dostarczyć przetłumaczone dokumenty). Paragona organizuje także dla lekarzy weekendowe lekcje szwedzkiego i duńskiego. "Szybko przynoszą efekty, bo są "szyte na miarę". Skupiają się przede wszystkim na słownictwie przydatnym w opisywaniu zdjęć. Już po 3-4 spotkaniach lekarze są w stanie poprawnie opisać zdjęcie radiologiczne" - mówi Katarzyna Zdrodowska.
Dwóch specjalistów radiologów, którzy wrócili po sześciu latach pracy w Szwecji, pracuje w domu. Pozostali przyjeżdżają do biura firmy w Wilanowie, gdzie są komputery z bezpiecznym podłączeniem do Internetu. Mają też swoje czytniki i karty umożliwiające dostęp do historii chorób pacjentów w szpitalnych bazach danych.
"Będziemy się starali wdrożyć system pozwalający lekarzom na pracę w domu. Teraz nasz duński kontrakt to gwarantuje. Warunkiem koniecznym takiej pracy będzie posiadanie przez lekarza własnego komputera, wykorzystywanego wyłącznie do pracy" - mówi Katarzyna Zdrodowska.
Zapytany o zarobki teleradiologów, Adam Ringer, współzałożyciel i szef rady nadzorczej Paragony, stwierdził, że ich wysokość zależy wyłącznie od zaangażowania w pracę. "Najlepsi potrafią nie tylko zarobić tyle, co radiolodzy w Szwecji, ale dzięki niższemu opodatkowaniu w Polsce nawet dwa razy więcej" - powiedział w rozmowie z Pulsem Medycyny. Poza tym jeśli chcą, mogą tę pracę traktować jako dodatkową, po 5 godzinach pracy na etacie. Szacuje, że za godzinę pracy dla Paragony sprawny teleradiolog może zarobić nawet 300-350 zł.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Edyta Szewerniak-Milewska