Polskie prawo nie nadąża za innowacyjnymi terapiami
Najnowocześniejsze terapie, do których należy CAR-T cells (ang. chimeric antigen receptor T cells), nie są jeszcze dostępne w Polsce, ale z czasem staną się coraz bardziej powszechne. Problem w tym, że nie są na to przygotowane polskie regulacje prawne - podkreślali uczestnicy jednej z sesji, która odbyła się 7 marca w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach.
"Nasze prawo farmaceutyczne nie przewiduje takiej sytuacji, że leku nie mamy na półce i nie możemy go zdjąć i podać, ale musimy go indywidualnie przygotować dla danego pacjenta. Nie do końca wiadomo więc, w jaki sposób programy lekowe bądź inne formy rekrutacji [do terapii CAR-T cells - przyp. red.] mogłyby zostać w Polsce zrealizowane" - stwierdził prof. dr hab. Sebastian Giebel, kierownik Kliniki Transplantacji i Onkohematologii w gliwickim Centrum Onkologii - Instytucie im. Marii Curie-Skłodowskiej.

Prof. dr hab. Krzysztof Składowski, dyrektor tej placówki, dodał, że polskie prawodawstwo musi nadążać za nowymi, zupełnie odmiennymi formami farmakoterapii. Tymczasem nie reguluje nawet kwestii własnej produkcji radiofarmaceutyków, co od lat bardzo utrudnia pracę gliwickiemu ośrodkowi onkologicznemu.
"Zmagamy się z tym problemem od lat i do tej pory nie został rozwiązany. Jeżeli to samo będzie dotyczyło innowacyjnych terapii opartych na własnej produkcji, to na pewno nigdy nikogo nie dogonimy" - powiedział prof. Krzysztof Składowski.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Maja Marklowska-Dzierżak