Polskie pielęgniarki nie mają wielkich szans na pracę za oceanem

Beata Lisowska
opublikowano: 18-03-2003, 00:00

Firma Tenet Healthcare Corporation, drugi co do wielkości pracodawca w sektorze ochrony zdrowia w USA, wznawia nabór polskich pielęgniarek chętnych do pracy za oceanem. Z dotychczasowych, ponadrocznych doświadczeń rekrutacyjnych firmy w Polsce wynika, że chęć poprawienia sytuacji finansowej to za mało, by uzyskać upragnioną zieloną kartę i miejsce pracy w amerykańskim szpitalu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Zainteresowanie wyjazdem do USA wśród polskich pielęgniarek jest duże. Najważniejsza jest motywacja finansowa. Przeciętna płaca pielęgniarki w Stanach Zjednoczonych wynosi 50 tys. dolarów rocznie.
Marzenia o wyjeździe
?W Polsce nie czeka mnie nic dobrego. W każdej chwili mogę stracić pracę. Sytuacja finansowa mojego szpitala jest tak zła, że boję się, iż może upaść. Nastawiam się na pracę za granicą" - mówi Edyta Kuszewska ze szpitala im. J. Korczaka w Łodzi. Od dwóch lat stara się o wyjazd do różnych krajów, ale bez powodzenia. ?W przypadku Wielkiej Brytanii wszystko było już prawie załatwione, już nawet miałam pozwolenie na pracę i nagle Anglicy rozmyślili się. Nie wiem, dlaczego. Ponieważ znam dobrze język angielski, przypuszczam, że powodem mojego niepowodzenia jest to, że mam bardzo ograniczoną specjalność - mówi E. Kuszewska, która pracuje w bloku operacyjnym na oddziale okulistycznym. - Plusem proponowanego wyjazdu do USA jest gwarancja organizatorów, iż są w stanie zapewnić pracę dla pielęgniarki o każdej, nawet tak wąskiej jak moja, specjalności. Przeraża mnie natomiast skomplikowana i czasochłonna procedura".
Krystyna Kępska, która też zainteresowała się pracą w Stanach Zjednoczonych, wróciła niedawno do Polski po kilku latach pracy w zawodzie za granicą. Była na kontrakcie najpierw w Libii, a ostatnio w Arabii Saudyjskiej. Ze względu na niepewną sytuację polityczną w regionie, zrezygnowała w grudniu ubiegłego roku z pracy na kobiecym oddziale interny w dobrej, prywatnej klinice.
?Byłam tam traktowana jak równoprawna pielęgniarka, a pracowałam u boku Angielek, Kanadyjek i Filipinek. Teraz jestem bezrobotna. Po tylu latach nieobecności w kraju ?wypadłam" z polskiej służby zdrowia. W tym czasie w Polsce dokonały się reformy, zwalniano personel. Trudno mi się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości, szukam pracy za granicą" - mówi Krystyna Kępska z Ostrowa Wielkopolskiego.
Trzeba znać języki
Przedstawiciele firmy Tenet Healthcare Corporation nie ukrywają, że droga prowadząca do uzyskania prawa wykonywania zawodu pielęgniarki w USA jest długa i trudna.
Cały proces trwa ponad dwa lata. Najważniejsze jest stałe doskonalenie języka angielskiego, potwierdzone zdaniem dwóch testów językowych (TOEFL oraz Test of Spoken English). Zawodowe kwalifikacje kandydatek są sprawdzane podczas dwóch egzaminów z pielęgniarstwa: z wiedzy ogólnej CGFNS (najbliższe Polski miejsce, gdzie taki egzamin jest przeprowadzany to Frankfurt) oraz NCLEX, który testuje przede wszystkim umiejętność kreatywnego myślenia, a zdaje się go w USA przed przedstawicielami amerykańskiej izby pielęgniarskiej. Dodatkowo niezbędne jest przejście czasochłonnej procedury zdobywania tzw. zielonej karty.
Nieprzygotowani do testów zawodowych
Podczas spotkania przedstawicieli firmy z pielęgniarkami zainteresowanymi pracą w USA 7 marca w Warszawie podsumowano dotychczasową rekrutację w Polsce. Pilotażowy program zatrudniania polskich pielęgniarek do pracy w USA rozpoczął się ponad rok temu. Z pierwszej grupy 25 osób, które zakwalifikowano do programu, już na pierwszych etapach rekrutacji zrezygnowała połowa. Sześć osób przystąpiło w listopadzie 2002 roku do egzaminu CGFNS we Frankfurcie, testującego ogólną wiedzę pielęgniarską, zdała go tylko jedna.
Przeszkodą nie do pokonania okazała się bariera językowa. Ale nie tylko.
CGFNS i NCLEX to nie są testy sprawdzające teoretyczne przygotowanie do zawodu pielęgniarki, nie można ich zdać opierając się na wiedzy książkowej. ?Oba egzaminy wymagają kreatywnego myślenia oraz samodzielnego analizowania i łączenia w całość różnych faktów, odszukania właściwego problemu w pokrętnie nieraz zadanym pytaniu" - twierdzi James S. Ferrier, kierownik programu zatrudniania pielęgniarek do pracy w USA. Polskie pielęgniarki - jego zdaniem - radzą sobie z testami nie najlepiej, ponieważ nie są przygotowywane do samodzielnej i odpowiedzialnej pracy.
?Trudność tkwi w systemie szkolenia i organizowania pracy pielęgniarek w Polsce. W polskim systemie edukacji jest zależność przyczyny i skutku. Amerykański system uczy bardziej kreatywnego podejścia do problemu" - twierdzi J. S. Ferrier. Kreatywne myślenie jest tak istotne, ponieważ amerykańskie pielęgniarki mają dużo szerszy - w porównaniu z ich polskimi koleżankami - zakres odpowiedzialności i samodzielności zawodowej. W USA pielęgniarka ma np. uprawnienia wstępnego diagnozowania pacjenta.





Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.