Polskie kryteria kwalifikacji ograniczają chorym dostęp do programów lekowych
Polskie kryteria kwalifikacji ograniczają chorym dostęp do programów lekowych
O propozycjach środowiska neurologicznego dotyczących zmiany kryteriów kwalifikowania do programów lekowych w stwardnieniu rozsianym rozmawiamy ze specjalistą neurologiem prof. dr hab. n. med. Haliną Bartosik-Psujek, kierownikiem Kliniki Neurologii w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie, członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz sekretarzem Prezydium Doradczej Komisji Medycznej Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego.
Czy można zwiększyć liczbę chorych na SM, którzy kwalifikują się do drugiej linii leczenia?

Kryterium kwalifikacji pacjenta do II linii leczenia SM jest nieskuteczność leczenia lekami I linii. To jest tzw. eskalacyjna metoda leczenia. Kryteria, które obecnie nas obowiązują w programie terapeutycznym finansowanym w Polsce przez NFZ są bardziej restrykcyjne niż te, które są stosowane na całym świecie. W Polsce wymagamy, aby choroba u pacjenta manifestowała większą aktywność zarówno kliniczną, jak i w obrazie rezonansu magnetycznego, niż to obowiązuje wszędzie przed zastosowaniem II linii leczenia i niż to jest zapisane w charakterystyce produktu leczniczego. Nasze kryteria ograniczają w ten sposób dostęp chorym do leczenia, rezerwując taką terapię dla tych, u których przebieg choroby jest najbardziej agresywny.
Czy nie bierze się pod uwagę czynnika czasu, bo im wcześniej zastosowane leczenie, tym wolniejszy postęp choroby?
Czas w leczeniu stwardnienia rozsianego liczy się zawsze, zarówno w pierwszej, jak i drugiej linii terapii. Bardziej rygorystyczne kryteria powodują to, że mniej pacjentów ma wcześniej zastosowane skuteczniejsze leczenie.
Czy można to zmienić?
Tak, i w tym celu kilkakrotnie spotykaliśmy się w grupie eksperckiej, która oceniała aktualnie obowiązujące kryteria i sformułowała postulaty zmian. Zostały one złożone do konsultanta krajowego do spraw neurologii i przekazane do Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia. Generalnie środowisko neurologów w Polsce uważa, że kryteria włączenia chorych na SM do drugiej linii leczenia powinny być zgodne z charakterystyką produktu leczniczego preparatów drugiej linii. Należy więc przede wszystkim zmienić kryteria nieskuteczności leczenia lekami I linii tak, aby do włączenia chorego do drugiej linii wystarczył jeden rzut choroby w ciągu ostatniego roku terapii i co najmniej jedna nowa zmiana ulegająca wzmocnieniu po kontraście lub dwie nowe zmiany w sekwencji T2 w badaniu rezonansowym. To jest już zgodne z charakterystyką produktu leczniczego, a jednocześnie nieco łagodniejsze niż aktualnie obowiązujące kryteria. Taka zmiana spowoduje, że więcej pacjentów mogłoby skorzystać z leczenia bardziej aktywnego. Trzeba zatem zmienić definicję nieskuteczności w taki sposób, aby była zgodna z definicją nieskuteczności zawartą w charakterystyce produktu leczniczego obu preparatów drugiej linii.
A co z 5-letnim ograniczeniem czasowym stosowania leczenia II linii? W innych krajach nie ma takich obostrzeń.
To absolutnie powinno być zmienione. Pacjenci powinni być tak długo leczeni, jak długo osiągamy skuteczność stosowanej terapii. Powinniśmy kierować się obrazem klinicznym, a nie rozporządzeniem administracyjnym. Ponadto takie ostre przerwanie leczenia w wyniku zakończenia programu terapeutycznego i decyzji administracyjnej może skutkować tym, że dojdzie do zaostrzenia procesu chorobowego, zwiększenia aktywności klinicznej SM i pogorszenia się stanu neurologicznego pacjenta. W konsekwencji może doprowadzić do tego, że zmarnujemy cały efekt kliniczny i stabilizację pacjenta, którą osiągnęliśmy tym pięcioletnim leczeniem. To jest po prostu błąd. Takie ograniczenie czasowe dotyczyło kiedyś leczenia preparatami pierwszej linii i obecnie jest to zniesione. Uważam, że ograniczenia czasowe w terapii drugoliniowej powinny być również jak najszybciej zmienione.
Rozumiem, że Polskie Towarzystwo Neurologiczne będzie zgłaszało takie postulaty?
Mówimy o tym już co najmniej od roku. Te postulaty są zgłaszane, ale decyzja należy do Ministerstwa Zdrowia, do osób, które decydują o treści programów terapeutycznych. W leczeniu preparatami II linii są jeszcze inne kwestie, które powinny być rozwiązane.
Pierwsza to wprowadzenie możliwości leczenia natalizumabem pacjentów z obecnymi przeciwciałami anty-JCV. W aktualnym programie pacjenci z dodatnimi przeciwciałami nie mają możliwości takiej terapii. Obecnie już wiemy, że u chorych, którzy wcześniej nie otrzymywali leków immunosupresyjnych, pierwsze dwa lata leczenia są bezpieczne, nawet przy dodatnich przeciwciałach JCV. Ponadto mamy dodatkowe narzędzia (wskaźnik przeciwciał — przyp.red.), które umożliwiają określenie prawdopodobieństwa pojawienia się najbardziej poważnego powikłania, jakim jest postępująca wieloogniskowa encefalopatia.
Druga kwestia to wprowadzenia możliwości leczenia fingolimodem pacjentów z agresywną postacią stwardnienia rozsianego. Ta sytuacja wiąże się bezpośrednio z pierwszą, ponieważ jeśli mamy pacjentów z agresywnym przebiegiem choroby, a jednocześnie z dodatnimi przeciwciałami przeciwko wirusowi JC, to praktycznie nie mamy ich czym leczyć. Jest luka terapeutyczna, która wynika właśnie z zapisów programu lekowego II linii. I to powinno być też jak najszybciej zmienione. Tych pacjentów jest tylko kilkudziesięciu rocznie, a jednak nie mamy możliwości ich leczenia.
O propozycjach środowiska neurologicznego dotyczących zmiany kryteriów kwalifikowania do programów lekowych w stwardnieniu rozsianym rozmawiamy ze specjalistą neurologiem prof. dr hab. n. med. Haliną Bartosik-Psujek, kierownikiem Kliniki Neurologii w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie, członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz sekretarzem Prezydium Doradczej Komisji Medycznej Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego.
Czy można zwiększyć liczbę chorych na SM, którzy kwalifikują się do drugiej linii leczenia?
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach