Polscy naukowcy szykują broń przeciw nowotworom
Polscy naukowcy szykują broń przeciw nowotworom
- Alina Treptow
Cudze chwalicie, swego nie znacie — polscy badacze bez kompleksów opracowują technologie, które znajdą zastosowanie w diagnostyce i terapii nowotworów.
Przed naukowcami w Polsce otwierają się kolejne możliwości działalności badawczej, o czym przekonały się firmy, instytuty oraz badacze, którzy wystartowali po pieniądze w ramach programu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju — Strategmed. Jest już lista zakwalifikowanych projektów, z której wynika, że znaczna część funduszy popłynie na badania nad technologiami przeciwnowotworowymi.
Mikrosonda laserowa bezpieczniejsza od biopsji
Jednym z beneficjentów funduszy NCBR jest spółka SDS Optic z Lublina. Na co dzień zajmuje się projektowaniem i montażem komponentów optoelektronicznych i produkcją innowacyjnych rozwiązań do transmisji danych. W projekcie zgłoszonym do NCBR firma postanowiła wykorzystać powyższe umiejętności w… diagnostyce nowotworowej. Projekt łączy telekomunikację, w tym technologie światłowodowe, oraz biotechnologię. Końcowym urządzeniem będzie mikrosonda laserowa. „Sonda, przynajmniej na początku, znajdzie zastosowanie w diagnostyce nowotworów piersi oraz endometrium” — informuje Marcin Staniszewski, prezes i założyciel SDS Optic.
Marcin Staniszewski uważa, że badanie przy użyciu sondy może w przyszłości zastąpić standardową biopsję, która niesie ryzyko powikłań. Według statystyk, na które powołuje się polski naukowiec, nawet w 60 proc. zastosowanie biopsji okazuje się nieuzasadnione. Sonda opracowana w Lublinie ma być dużo bezpieczniejszą metodą diagnostyki.
„W przypadku sondy również dojdzie do nakłucia, jednak jej igła będzie rozmiarów mikrometrycznych, nie będzie też potrzeby pobierania żadnych tkanek. Po wbiciu mikroigły będziemy mogli sprawdzić w czasie rzeczywistym, czy w danym narządzie są komórki nowotworowe” — tłumaczy Marcin Staniszewski.
Krok milowy w badaniach nad lekami
Zdaniem Marcina Staniszewskiego, pomysł polskiej spółki może spodobać się również firmom farmaceutycznym, szczególnie tym, które prowadzą badania nad terapiami celowanymi. Problemem w tych badaniach jest etap przejścia z in vitro do in vivo, ponieważ o ile w pierwszym etapie wiele cząsteczek wygląda obiecująco, o tyle w drugim sprawa się komplikuje i trudno jest określić ich zasięg działania w organizmie.
„Trudno też sprawdzić, czy i w jakim stężeniu lek dotarł do komórek rakowych. W przypadku zwierząt można się tego dowiedzieć tylko poprzez wycięcie danego guza i… śmierć zwierzęcia, które nie będzie już mogło brać udziału w badaniach. Nasza sonda pozwoli sprawdzić na bieżąco stężenie leku w tkankach. Już więc na etapie przedklinicznych badań na zwierzętach będzie można dobrać optymalną dawkę leku” — przekonuje Marcin Staniszewski.
SDS Optic zastrzega, że na harmonogram badań nad sondą jest dzisiaj za wcześnie. Wiadomo, że na początek naukowcy spółki przy pomocy kilku polskich uniwersytetów dopracują technologię, która znajdzie zastosowanie w diagnostyce nowotworów piersi i endometrium. W przyszłości jednak zakres jej użycia ma zostać powiększony o kolejne nowotwory, szczególnie że — według Marcina Staniszewskiego — technologia jest łatwa do powielenia.
Spółka SDS Optic postanowiła wykorzystać swoją specjalizację z obszaru optoelektroniki i przesyłu danych w diagnostyce nowotworowej, bo — jak mówi Marcin Staniszewski — „w niej jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia”. Założyciel SDS Optic ukończył studia inżynieryjne na Uniwersytecie Akron w USA. Jeszcze jako student współpracował z laboratorium NASA przy opracowywaniu materiałów wykorzystywanych w silnikach samolotów odrzutowych. Wrócił do Polski nie tylko ze względów patriotycznych. „W USA na jednego inwestora przypada 100 studentów z ciekawymi pomysłami, w Polsce jest tylu inwestorów na jeden pomysł. Ale tak było kilka lat temu, proporcje powoli się zmieniają” — zastrzega Marcin Staniszewski.
Implant terapeutyczny z polimerów przewodzących
Na wsparcie NCBR może też liczyć Oncoarendi, o którym już pisaliśmy w „Pulsie Medycyny”. Spółka prowadzi badania nad lekami przeciwnowotworowymi i przeciwzapalnymi. Technologia warszawskiej spółki jest oparta na inhibitorach arginazy i IDO, czyli związkach blokujących enzymy zakłócające pracę układu odpornościowego. Zamiast walczyć z komórkami nowotworowymi, lek zablokuje enzym, by pobudzić system odpornościowy, na nowo go uzbroić. W firmę zainwestował ostatnio przedsiębiorca i kierowca rajdowy Michał Sołowow.
Konkurencyjną dla Oncoarendi technologię opracowują naukowcy ze Śląska. Katarzyna Krukiewicz z Wydziału Chemicznego Politechniki Śląskiej w Gliwicach wraz z zespołem starają się znaleźć sposób precyzyjnego dostarczania chemioterapeutyków do ognisk nowotworowych. Naukowcy pracują nad implantem, który wszczepiony w pobliżu chorych komórek, uwalniałby ściśle określoną, niewielką dawkę leku w wybranych przez onkologa momentach.
Implant będzie zbudowany z tzw. polimerów przewodzących, używanych w chemii od lat 80. XX wieku. Są zbudowane z substancji organicznej przewodzącej prąd niczym metale. Obecnie stosuje się je w elektronice, w diodach OLED, nowoczesnych ogniwach słonecznych, urządzeniach elektrochromowych umożliwiających zmianę barwy pod wpływem przykładanego prądu.
„Dzięki wykorzystaniu takich polimerów możemy regulować objętość naszego implantu. Wskutek przepływu prądu przez polimerową gąbkę możemy sprawić, że będzie się ona kurczyć lub pęcznieć. Jeżeli ściśnięty polimer najpierw umieścimy w roztworze leku, a następnie — wskutek działania prądu — napęcznieje on niczym gąbka, to zauważymy, że w powstałe pory dostaje się lek. Otrzymamy polimerową gąbkę nasączoną lekiem” — tłumaczy Katarzyna Krukiewicz.
Możliwe zastosowanie w guzach nieoperacyjnych
Implant będzie umieszczany w pobliżu komórek nowotworowych podczas operacji chirurgicznej.
„Najprostszą metodą walki z nowotworem jest jego chirurgiczne usunięcie. Nie zawsze jest ono jednak możliwe. Czasami po rozpoczęciu operacji okazuje się, że guz nie nadaje się do usunięcia” — mówi Katarzyna Krukiewicz. Tak się dzieje w przypadku guzów nieoperacyjnych, rozległych, uciskających nerwy. Takiego guza lekarze nie mogą naruszyć, bo jest to niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia pacjenta. Właśnie w takich sytuacjach przyda się implant polimerowy.
„Po umieszczeniu implantu w skupisku komórek nowotworowych lekarze będą mogli w regulowany sposób uwalniać tylko tyle leku, ile jest potrzebne do walki z chorobą” — tłumaczy Katarzyna Krukiewicz. Po wszczepieniu implantu i stopniowym uwalnianiu leków guz zmniejszy się, a wtedy lekarz będzie mógł usunąć go razem z implantem.
Polimer ma działać z różnymi lekami, ale na początku naukowcy przeprowadzą badania z betuliną. „Ma ona bardzo szerokie działanie, zarówno na komórki nowotworowe jamy gardłowo-nosowej, płuca oraz szyjki macicy. To na razie jest nasz związek modelowy. Później chcemy rozszerzyć badania na kolejne leki, które będą działały na konkretnie narządowo zlokalizowane komórki nowotworowe” — wyjaśnia Katarzyna Krukiewicz.
Pieniędzy na przeprowadzenie pierwszej części badań Katarzyna Krukiewicz nie uzyskała jednak z NCBR, które sfinansuje bardziej zaawansowane technologie. Wygrała 120 tys. zł w konkursie INTER Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Alina Treptow
Cudze chwalicie, swego nie znacie — polscy badacze bez kompleksów opracowują technologie, które znajdą zastosowanie w diagnostyce i terapii nowotworów.
Przed naukowcami w Polsce otwierają się kolejne możliwości działalności badawczej, o czym przekonały się firmy, instytuty oraz badacze, którzy wystartowali po pieniądze w ramach programu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju — Strategmed. Jest już lista zakwalifikowanych projektów, z której wynika, że znaczna część funduszy popłynie na badania nad technologiami przeciwnowotworowymi.Mikrosonda laserowa bezpieczniejsza od biopsjiJednym z beneficjentów funduszy NCBR jest spółka SDS Optic z Lublina. Na co dzień zajmuje się projektowaniem i montażem komponentów optoelektronicznych i produkcją innowacyjnych rozwiązań do transmisji danych. W projekcie zgłoszonym do NCBR firma postanowiła wykorzystać powyższe umiejętności w… diagnostyce nowotworowej. Projekt łączy telekomunikację, w tym technologie światłowodowe, oraz biotechnologię. Końcowym urządzeniem będzie mikrosonda laserowa. „Sonda, przynajmniej na początku, znajdzie zastosowanie w diagnostyce nowotworów piersi oraz endometrium” — informuje Marcin Staniszewski, prezes i założyciel SDS Optic.Marcin Staniszewski uważa, że badanie przy użyciu sondy może w przyszłości zastąpić standardową biopsję, która niesie ryzyko powikłań. Według statystyk, na które powołuje się polski naukowiec, nawet w 60 proc. zastosowanie biopsji okazuje się nieuzasadnione. Sonda opracowana w Lublinie ma być dużo bezpieczniejszą metodą diagnostyki.„W przypadku sondy również dojdzie do nakłucia, jednak jej igła będzie rozmiarów mikrometrycznych, nie będzie też potrzeby pobierania żadnych tkanek. Po wbiciu mikroigły będziemy mogli sprawdzić w czasie rzeczywistym, czy w danym narządzie są komórki nowotworowe” — tłumaczy Marcin Staniszewski.Krok milowy w badaniach nad lekamiZdaniem Marcina Staniszewskiego, pomysł polskiej spółki może spodobać się również firmom farmaceutycznym, szczególnie tym, które prowadzą badania nad terapiami celowanymi. Problemem w tych badaniach jest etap przejścia z in vitro do in vivo, ponieważ o ile w pierwszym etapie wiele cząsteczek wygląda obiecująco, o tyle w drugim sprawa się komplikuje i trudno jest określić ich zasięg działania w organizmie.„Trudno też sprawdzić, czy i w jakim stężeniu lek dotarł do komórek rakowych. W przypadku zwierząt można się tego dowiedzieć tylko poprzez wycięcie danego guza i… śmierć zwierzęcia, które nie będzie już mogło brać udziału w badaniach. Nasza sonda pozwoli sprawdzić na bieżąco stężenie leku w tkankach. Już więc na etapie przedklinicznych badań na zwierzętach będzie można dobrać optymalną dawkę leku” — przekonuje Marcin Staniszewski.SDS Optic zastrzega, że na harmonogram badań nad sondą jest dzisiaj za wcześnie. Wiadomo, że na początek naukowcy spółki przy pomocy kilku polskich uniwersytetów dopracują technologię, która znajdzie zastosowanie w diagnostyce nowotworów piersi i endometrium. W przyszłości jednak zakres jej użycia ma zostać powiększony o kolejne nowotwory, szczególnie że — według Marcina Staniszewskiego — technologia jest łatwa do powielenia.Spółka SDS Optic postanowiła wykorzystać swoją specjalizację z obszaru optoelektroniki i przesyłu danych w diagnostyce nowotworowej, bo — jak mówi Marcin Staniszewski — „w niej jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia”. Założyciel SDS Optic ukończył studia inżynieryjne na Uniwersytecie Akron w USA. Jeszcze jako student współpracował z laboratorium NASA przy opracowywaniu materiałów wykorzystywanych w silnikach samolotów odrzutowych. Wrócił do Polski nie tylko ze względów patriotycznych. „W USA na jednego inwestora przypada 100 studentów z ciekawymi pomysłami, w Polsce jest tylu inwestorów na jeden pomysł. Ale tak było kilka lat temu, proporcje powoli się zmieniają” — zastrzega Marcin Staniszewski.Implant terapeutyczny z polimerów przewodzącychNa wsparcie NCBR może też liczyć Oncoarendi, o którym już pisaliśmy w „Pulsie Medycyny”. Spółka prowadzi badania nad lekami przeciwnowotworowymi i przeciwzapalnymi. Technologia warszawskiej spółki jest oparta na inhibitorach arginazy i IDO, czyli związkach blokujących enzymy zakłócające pracę układu odpornościowego. Zamiast walczyć z komórkami nowotworowymi, lek zablokuje enzym, by pobudzić system odpornościowy, na nowo go uzbroić. W firmę zainwestował ostatnio przedsiębiorca i kierowca rajdowy Michał Sołowow.Konkurencyjną dla Oncoarendi technologię opracowują naukowcy ze Śląska. Katarzyna Krukiewicz z Wydziału Chemicznego Politechniki Śląskiej w Gliwicach wraz z zespołem starają się znaleźć sposób precyzyjnego dostarczania chemioterapeutyków do ognisk nowotworowych. Naukowcy pracują nad implantem, który wszczepiony w pobliżu chorych komórek, uwalniałby ściśle określoną, niewielką dawkę leku w wybranych przez onkologa momentach.Implant będzie zbudowany z tzw. polimerów przewodzących, używanych w chemii od lat 80. XX wieku. Są zbudowane z substancji organicznej przewodzącej prąd niczym metale. Obecnie stosuje się je w elektronice, w diodach OLED, nowoczesnych ogniwach słonecznych, urządzeniach elektrochromowych umożliwiających zmianę barwy pod wpływem przykładanego prądu.„Dzięki wykorzystaniu takich polimerów możemy regulować objętość naszego implantu. Wskutek przepływu prądu przez polimerową gąbkę możemy sprawić, że będzie się ona kurczyć lub pęcznieć. Jeżeli ściśnięty polimer najpierw umieścimy w roztworze leku, a następnie — wskutek działania prądu — napęcznieje on niczym gąbka, to zauważymy, że w powstałe pory dostaje się lek. Otrzymamy polimerową gąbkę nasączoną lekiem” — tłumaczy Katarzyna Krukiewicz.Możliwe zastosowanie w guzach nieoperacyjnychImplant będzie umieszczany w pobliżu komórek nowotworowych podczas operacji chirurgicznej.„Najprostszą metodą walki z nowotworem jest jego chirurgiczne usunięcie. Nie zawsze jest ono jednak możliwe. Czasami po rozpoczęciu operacji okazuje się, że guz nie nadaje się do usunięcia” — mówi Katarzyna Krukiewicz. Tak się dzieje w przypadku guzów nieoperacyjnych, rozległych, uciskających nerwy. Takiego guza lekarze nie mogą naruszyć, bo jest to niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia pacjenta. Właśnie w takich sytuacjach przyda się implant polimerowy.„Po umieszczeniu implantu w skupisku komórek nowotworowych lekarze będą mogli w regulowany sposób uwalniać tylko tyle leku, ile jest potrzebne do walki z chorobą” — tłumaczy Katarzyna Krukiewicz. Po wszczepieniu implantu i stopniowym uwalnianiu leków guz zmniejszy się, a wtedy lekarz będzie mógł usunąć go razem z implantem.Polimer ma działać z różnymi lekami, ale na początku naukowcy przeprowadzą badania z betuliną. „Ma ona bardzo szerokie działanie, zarówno na komórki nowotworowe jamy gardłowo-nosowej, płuca oraz szyjki macicy. To na razie jest nasz związek modelowy. Później chcemy rozszerzyć badania na kolejne leki, które będą działały na konkretnie narządowo zlokalizowane komórki nowotworowe” — wyjaśnia Katarzyna Krukiewicz.Pieniędzy na przeprowadzenie pierwszej części badań Katarzyna Krukiewicz nie uzyskała jednak z NCBR, które sfinansuje bardziej zaawansowane technologie. Wygrała 120 tys. zł w konkursie INTER Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach