Polacy pytają: po co się szczepić, skoro nawet w rządzie są wątpliwości? Eksperci o “zmierzchu autorytetów”
Zaufanie Polaków w pandemii do rządu i polityków mocno stopniało. Dziś klasie politycznej ufa jedynie 26 proc. rodaków. Wpływa to także na spadek autorytetu w przypadku lekarzy, medycyny i nauki w ogóle. To zły prognostyk w kontekście wyzwania, jakim jest obecnie odbudowa zdrowia publicznego.

- Rząd nie mówił jednym głosem w sprawie walki z koronawirusem. W wyniku sprzecznych komunikatów, jakie płynęły z ust decydentów, zaufanie Polaków do rządu i polityków stopniało. Obecnie ufa im jedynie 26 proc. obywateli.
- Spadek zaufania do polityków w czasie pandemii negatywnie odbił się też na wierze w naukę, w medycynę.
- – Zmiana tych postaw społecznych jest konieczna dla osiągnięcia celu, jakim jest poprawa zdrowia publicznego - mówi prof. Cezary Włodarczyk z PAN.
Pandemia przyczyniła się do znacznego pogorszenia zdrowia Polaków, ale też już przed nią zaobserwowano wyhamowanie trendu wydłużającego czas naszego życia i jego trwania w zdrowiu. Można się pokusić o stwierdzenie, że wirus zaatakował nas w momencie, kiedy już z naszym zdrowiem nie działo się najlepiej i ten trend wzmocnił.
Po co się szczepić, jeśli nawet rząd ma wątpliwości?
Dodatkowym problemem, który również negatywnie odbija się na naszym zdrowiu publicznym jest uwidacznianie się postaw antymedycznych. Prof. Jarosław Pinkas, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego, wskazuje, że to też pochodna działalności pewnych grup/osób, które wykorzystując internet i media szerzą fake newsy na temat zdrowia.
- Żeby odpowiadać za własne zdrowie, trzeba być świadomym, co mu zagraża, a nie każdy to wie. Trzeba mieć też zaufanych wokół ludzi, którzy w razie potrzeby przyjdą nam z pomocą. Z tym też mamy coraz większy problem, bo jesteśmy na wojnie. Jesteśmy bombardowani całą masą informacji, które mają nas ogłupić, doprowadzić do odejścia od racjonalnych wyborów i przed tym też trzeba się bronić. Jak? Weryfikując napływające do nas poglądy z opiniami, ekspertyzami specjalistów - komentował.
Problem w tym, że ostatnie miesiące sprawiły, iż Polacy przestali ufać. Komu?
- Politykom - wskazuje prof. Cezary Włodarczyk, członek Komitetu Zdrowia Publicznego Polskiej Akademii Nauki. W jego ocenie politycy sami na to zapracowali w czasie pandemii, gdy z ust członków rządu do społeczeństwa wychodziły sprzeczne komunikaty.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Ekspert: Polacy nie wierzą w skuteczność szczepień, bo nie ufają własnemu państwu i jego instytucjom
– Rząd nie mówił jednym głosem chociażby w sprawie szczepień. Byliśmy świadkami tolerowania, a może nawet sprzyjania przez niektóre środowiska postawom antymedycznym, co ujawniło się przy okazji szczepień. Z jednej strony Polacy słyszeli, że powinni się szczepić, że szczepienia są bezpiecznym i skutecznym narzędziem walki z wirusem. Z drugiej pełnomocnik rządu ds. programu szczepień publicznie podważał zasadność wprowadzenia szczepień obowiązkowych. Mówił, że mogłoby to wywołać zbyt duże emocje. Minister edukacji Przemysław Czarnek podkreślał, że jest przeciwny obowiązkowemu szczepieniu uczniów. Kolejnym przeciwnikiem takiej profilaktyki w rządzie okazał się minister sprawiedliwości. Z kolei małopolska kurator oświaty o szczepieniach przeciw COVID-19 mówiła, że to eksperyment - wylicza profesor.
Jego zdaniem kolejnym krokiem dyskredytującym wiarygodność rządu w czasie pandemii była rezygnacja ekspertów Rady Medycznej z doradzania decydentom oraz powołanie w Sejmie parlamentarnego zespołu do spraw sanitaryzmu, za którym stali parlamentarzyści znani ze sceptycyzmu wobec wprowadzanej profilaktyki zdrowotnej.
W czasie “walki” z kolejnymi falami koronawirusa mogliśmy obserwować też brak sprawczości resortu zdrowia we wdrażaniu rozwiązań, które mogły pomóc osiągnąć wygraną - chociażby przepisów umożliwiających pracodawcom weryfikację szczepień pracowników. Brak sukcesu MZ na tym polu miał związek z brakiem poparcia dla proponowanych rozwiązań po stronie innych resortów i członków rządu.
Szczepienia: niebezpieczny “mariaż” nauki z polityką i zmierzch autorytetów
W efekcie spadku zaufania do polityków Polacy nie skorzystali szeroko ze szczepień przeciwko COVID-19. Zabrakło społecznego przekonania co do skuteczności i bezpieczeństwa tej profilaktyki.
- Po dwóch latach pandemii stało się jasne, że za postępem biomedycznym nie poszedł postęp w zakresie komunikacji i edukacji, przynajmniej jeśli chodzi o szerokie wdrożenie polityki zdrowia publicznego. Mieliśmy bardzo skuteczne szczepionki przeciw COVID-19, które były poszechnie dostępne, ale nie cieszyły się uznaniem społecznym nawet wobec zderzenia z danymi dotyczącymi zgonów - komentuje prof. Magdalena Rosińska z NIZP PZH – PIB.
Prof. Rosińska zauważą, że cykliczne badania realizowane przez Parlament Europejski (Eurobarometr - red.) wskazują, iż w krajach, gdzie jest niskie zaufanie do rządu, z czasem maleje też zaufanie do naukowców i różnych specjalistów. - W okresie pandemii to miało właśnie miejsce w Polsce, podobnie jak we Włoszech i Francji. W ocenie analityków, jeżeli zaufanie do rządu jest niewielkie, to sektory takie jak ochrona zdrowia - by nie ucierpieć z tego powodu - muszą eksponować swoją niezależność. Tylko w ten sposób mogą zachować autorytet w kontakcie ze społeczeństwem – skomentowała.
W ocenie profesora Włodarczyka w obecnej sytuacji, aby podjąć skuteczny plan odbudowy zdrowia publicznego po pandemii, trzeba w pierwszym kroku przywrócić autorytet ekspertów. - Rząd w kwestiach zdrowotnych musi rozpocząć z nimi dialog i ich zacząć słuchać - postuluje ekspert PAN i dodaje, że wyzwaniem pozostaje odpowiedź na pogłębiony przez pandemię trwający kryzys zdrowotny i pojawienie się w kraju nowej, składającej się głównie z kobiet i dzieci, populacji podopiecznych (chodzi o obywateli Ukrainy - red.)
Publikacja powstała w oparciu o wypowiedzi ekspertów w trakcie konferencji „Wyzwania zdrowotne dla Polski po pandemii COVID-19” (6 października 2022 r.)
PRZECZYTAJ TAKŻE: Czy jesteśmy przygotowani na nową pandemię? Eksperci o niezbędnych zmianach prawnych
Źródło: Puls Medycyny