Poeta na dyżurze
Wstaje o świcie, aby znaleźć się w dobrym miejscu i w odpowiednim czasie dla zrobienia tego jednego zdjęcia. Bywa, że w biegu, między dyżurami, pisze wiersze. Tak powstają jego "światłosłowa": wiersze i towarzyszące im fotografie.
Inspirują go słowa. Mówi, że poezja to dla niego zabawa słowem. Punktem wyjścia może stać się np. szeleszczący "deszcz" albo prowokująca "degrengolada". Wydał trzy tomiki wierszy: "Wierszydełka", "Powroty" i "Zapis międzyczasu".
Wiele jego utworów doskonale współgra ze zdjęciami, które są jego drugą, równie ważną pasją. Przyznaje zresztą, że ostatnio fotografie zastępują mu wiersze. Fotografował już w latach 80., kiedy jako lekarz brał udział w wyprawach do Afganistanu, Pakistanu, Tanzanii czy Nepalu. Owocem podróży, które najczęściej prowadziły go w ukochane od dzieciństwa góry, są wystawy. Ma już za sobą ekspozycje swoich fotografii zorganizowane m.in. w Jeleniej Górze, Lwówku ląskim i Lubomierzu. Jesienią odbędzie się wystawa zdjęć, na których utrwalił krajobrazy Patagonii.
Mówi o sobie, że jest fotografem krajobrazów. Recenzenci jego prac podkreślają jednak, że nie ma w nich nic z landszaftu, bo K. Pichlak potrafi uchwycić ulotność i niepowtarzalność chwili. Inspirują go nie tylko dalekie podróże. Coraz częściej poluje na dobre fotografie w najbliższej okolicy. Do jego ulubionych miejsc należy lubuska wieś Gryżyna.
Zezwierzęcenie
W zwierzęcym świecie
Oj, biada, biada!
Ruja. Porubstwo.
Degrengolada.
Stułbia z chełbią znów się chełpią,
Że jamochłon tak nachalny.
A modliszka zachwycona,
Bo jej mąż jest wciąż jadalny.
Degrengolada, z tomiku "Powroty", Jelenia Góra 1996.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska