Ostrzej, ale bez skalpela: Sorry, takie mamy SOR-y
Czterdzieści lat temu, gdy rozpoczynałem swoją przygodę z medycyną, niejeden powiatowy szpital działał wbrew logice i przepisom. Nieraz widziałem na własne oczy, jak po północy chirurg z jedynką nie mógł zlokalizować ordynatora.
Czterdzieści lat temu, gdy rozpoczynałem swoją przygodę z medycyną, niejeden powiatowy szpital działał wbrew logice i przepisom. Nieraz widziałem na własne oczy, jak po północy chirurg z jedynką nie mógł zlokalizować ordynatora. Więc sam w asyście doświadczonej instrumentariuszki operował zgorzelinowy wyrostek, a nawet perforację wrzodu żołądka. Obyło się bez powikłań, a gdy sprawa przypadkiem wyszła na jaw, wszyscy robili cielęce oczy.