Odpady medyczne na wagę złota

Jolanta Grzelak - Hodor
opublikowano: 25-01-2010, 00:00

Po sześciu miesiącach prac legislacyjnych na biurko prezydenta RP trafiła znowelizowana ustawa o odpadach medycznych. W piątek (22 stycznia) posłowie przyjęli poprawki Senatu, zgodnie z którymi odpady medyczne będą utylizowane wyłącznie w spalarniach.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Tym samym upadł pomysł ich alternatywnego unieszkodliwiania poprzez sterylizację w autoklawach. W większości szpitali gospodarka odpadami stanowi poważną część budżetu. A wszystko zaczyna się na oddziale. Do jednych pojemników wrzuca się strzykawki, do innych opatrunki. W aptece szpitalnej osobno gromadzone są leki przeterminowane, osobno cytostatyki. Wszędzie stoją też specjalne kubły do segregacji odpadów komunalnych.

Szpital Uniwersytecki w Krakowie ma pełną kontrolę nad śmieciami. To, co potencjalnie niebezpieczne, ostatecznie trafia do spalarni odpadów w Jedliczach w województwie podkarpackim, choć Kraków ma własną spalarnię. „Spalarnia w Jedliczach zaoferowała nam najkorzystniejsze warunki i uznawana jest za jedną z najlepszych w kraju" - wyjaśnia Sławomir Klimczak, kierownik działu administracyjno-gospodarczego w SU.

Krakowski Szpital Uniwersytecki należy do największych w kraju. Miesięcznie produkuje się tu ok. 35 ton odpadów medycznych w ponad 20 budynkach rozproszonych na 19 hektarach i dodatkowo w trzech miejscach znacznie oddalonych od głównego kompleksu szpitalnego przy ul. Kopernika. Koszt utylizacji tych śmieci to ponad 700 tys. złotych rocznie. Około 400 tys. zł kosztuje zagospodarowanie odpadów komunalnych. Każda zmiana w przepisach jest pilnie śledzona - przez jedną można stracić dziesiątki tysięcy złotych.

Zagrożenie pod kontrolą

Właściwa - zgodna z przepisami i zasadami bezpieczeństwa - gospodarka odpadami medycznymi zaczyna się na szpitalnym oddziale. Każdy rodzaj odpadów trafia do pojemnika i worka w odpowiednim kolorze. To, co mogłoby ukłuć lub skaleczyć, jest wyrzucane do pojemników o twardych ściankach i podwójnie zabezpieczane. „Kiedyś promowano zakup niszczarek do igieł, ale te urządzenia nie sprawdzały się. Po utylizacji 100 igieł po prostu się paliły. Zresztą teraz nie oddziela się już igieł od strzykawek" - wyjaśnia Sławomir Klimczak.

Odpowiednio segregowane są też wszystkie inne odpady stanowiące potencjalne zagrożenie. O konieczności zachowania szczególnej ostrożności świadczy czerwony kolor worków. Do żółtych trafiają przeterminowane leki, cytostatyki, chemikalia, resztki po substancjach medycznych. Kolorowe worki i pojemniki pakowane są w papierowe, opatrzone nalepką z kodem rodzaju odpadów i oddziałem, z jakiego pochodzą, nazwiskiem osoby odpowiadającej za zawartość worka.

Na tym etapie problem śmieci przejmują na siebie firmy sprzątające szpital. To ich pracownicy sprawdzają prawidłowość segregacji, transportują zabezpieczone już odpady do „gniazd", czyli miejsc, skąd są odbierane do utylizacji. Transport odbywa się na specjalnych wózkach, w szczelnie zamkniętych kontenerach. Ze względu na obszar zajmowany przez szpital, takich gniazd jest aż 18. Nawet jeśli kontener jest prawie pusty, musi zostać zabrany. Ciężarówkę z firmy transportowej wyposażono w wagę, dlatego wydruk z ważenia kierowca od razu przekazuje szpitalowi. Odpady medyczne są ze szpitala wywożone dwa razy dziennie.

Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 1 (204) z 20 stycznia 2010 r.

Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Grzelak - Hodor

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.