Odstawiamy brane leki, których nie można łączyć z tymi napojami. Raz w roku można… Przecież nic się nie stanie, prawda? Biesiadowaniu towarzyszą nieustanne życzenia. A życzymy sobie nawzajem przede wszystkim zdrowia. Wiadomo, zdrowie jest najważniejsze. Obyśmy tylko zdrowi byli, to damy radę.
Nie zwracajmy uwagi na banalne prawdy o zgubnych skutkach świątecznego obżarstwa oraz opilstwa. W sumie apteki też muszą trochę zarobić na sprzedaży omeprazolu, węglanu wapnia i magnezu, simetikonu, ranitydyny, wodorowęglanu sodu, a nawet domperidonu. Potraktujmy to jako skutki uboczne świątecznej kuracji antystresowej. Największą korzyścią ze świętowania jest bowiem odsunięcie na bok codziennych stresów, zabiegania i problemów.
Stres nas zjada, czasami szybciej niż my zjadamy świąteczne sałatki. Najpoważniejszym jego źródłem jest napięcie w pracy, związane nadmiarem zadań i obowiązków, wygórowanymi oczekiwaniami i zwielokrotnione brakiem czasu. Bywa, że życie rodzinne i domowe dokłada kolejną porcję zdenerwowania. A jeśli jeszcze ktoś śledzi sprawy publiczne, ukojenia w mediach bynajmniej nie znajdzie. Na koniec dnia mamy już po tym wszystkim nerwy zwinięte w supełki.
Gdy zatem nadchodzą święta i uda się uniknąć świątecznego dyżuru, spróbujmy spokojniej spojrzeć na życie, na otaczający świat. Spod choinki sprawy wyglądają inaczej. Reformy systemowe tracą ostre kształty. Napięte terminy rozluźniają się, a biurokracja zapada w sen. Przełożeni przemawiają ludzkim głosem, bywa nawet, że się do człowieka uśmiechną! I tylko bakterie są cały czas czujne, one nie wiedzą co to święta (str. 12-13).
Życzę Państwu pogody ducha i dystansu do problemów otaczającego nas świata. Życzę, abyście Państwo nie biegli ze wszystkimi zbyt szybko do celu, znaleźli chwilę na zatrzymanie się, odpoczynek, a ewentualnie również skok lub spacerek w jakimś własnym, bocznym kierunku. Życzę posiadania własnej opinii na ważne tematy i spędzania czasu wśród ludzi dobrych, ciekawych i przyjaznych. Życzę samych udanych zabiegów, skutecznych leków i uśmiechniętych pacjentów, stosujących się do zaleceń.
Życzę wszystkim Czytelnikom „Pulsu Medycyny” ciekawej lektury w nadchodzącym dwa tysiące siedemnastym roku!