Ochrona skóry zimą
Naukowcy twierdzą, że na jednym centymetrze kwadratowym skóry mieści się 12 receptorów zimna i tylko dwa receptory ciepła. To dlatego człowiek gwałtowniej reaguje na niskie temperatury niż na wysokie.
Również codzienne zabiegi higieniczne, w czasie których używamy mydła, wody i szamponów, sprzyjają usuwaniu z powierzchni naskórka pewnej ilości tzw. naturalnego czynnika nawilżającego i lipidów międzykomórkowych warstwy rogowej. W tych warunkach naskórek odwadnia się w ekspresowym tempie, staje się szorstki, mało elastyczny podrażniony, zdarza się, że zaczyna się łuszczyć i boleć. "By zapewnić skórze dobrą kondycję i ochronić jej naturalne funkcje biochemiczne, musimy wspomagać oraz wzmacniać mechanizmy obronne skóry, stosując m.in. odpowiednie kosmetyki o działaniu nawilżającym. Warto pamiętać także o kilku podstawowych zasadach: zimno pobudza wrażliwość skóry na detergenty i zawarte w nich substancje zapachowe, dobrze jest więc używać tzw. delikatnych mydeł "bez mydła" (syndetów) - radzi dr Joanna Buchowicz z Gabinetu Dermatologii Leczniczej i Estetycznej w Warszawie. - Cenną wilgoć ze skóry zabiera nam przede wszystkim zbyt suche powietrze w pomieszczeniach, dlatego pamiętajmy też o nastawieniu termostatów kaloryferów na najniższe poziomy".
Krem najlepszym zabezpieczeniem
Każda zmiana pory roku wymaga innego podejścia do pielęgnacji skóry, ale jesienna i zimowa aura stwarzają najwięcej problemów. Odkąd spór między zwolennikami zimowego nawilżania i ich przeciwnikami rozstrzygnięto na korzyść tych pierwszych, wiadomo już, że zimą zdecydowanie należy nawilżać skórę. Nowoczesne preparaty albo wprowadzają do skóry rozmaite czynniki wiążące wodę (np. glicerol), albo pobudzają ją do wytwarzania własnych mechanizmów nawilżających.
Dobry krem nie powinien być ciężki - choć są wyjątki. "W momencie znacznego spadku temperatury należy sięgnąć po ochronne kremy półtłuste i tłuste lub tzw. kremy do skóry suchej, zwłaszcza te, które naśladują działanie naturalnego łoju. Będą one chroniły nie tylko przed zimnem, ale i przed utratą ciepła i wilgoci" - mówi dr J. Buchowicz. Kremy tłuste nakładamy cienką warstwą, ponieważ zbyt duża ilość preparatu uniemożliwia prawidłowe oddychanie naskórka. Wyjątkiem jest pobyt w górach i uprawianie sportów zimowych.
Oprócz składników zabezpieczających przed mrozem, nawilżających i fotoochronnych (które spowalniają starzenie się skóry), dobry krem powinien zawierać komponenty łagodzące podrażnienia i składniki odżywiające. Ideałem byłoby, gdyby po jego nałożeniu skóra długo pozostawała matowa. Należy też pamiętać, że jesienią i zimą skóra może przejawiać skłonność do rumieńców i pękania naczynek - to cena, jaką płacimy wychodząc z nagrzanych pomieszczeń na zewnątrz, gdzie temperatura często jest dużo poniżej zera.
Jak chronić usta?
W zimowe dni nie wolno zapominać o ochronie innych miejsc narażonych na odmrożenie: uszu, dłoni czy przegubów rąk (tam, gdzie kończą się rękawiczki). Niezwykle wrażliwe na zimno są wargi, pozbawione gruczołów łojowych - dlatego tak szybko pierzchną i pękają. Kosmetyk przeznaczony do pielęgnacji ust musi zapewnić działanie ochronne oraz łagodzące i regenerujące zarówno drobne, jak i bardziej zaawansowane zmiany skórne. Najlepiej sprawdzają się preparaty zawierające duże ilości lipidów i innych substancji hydrofobowych.
"Podsumowując, dobry krem na jesień i zimę ma aż trzy zadania do spełnienia: musi chronić, nawilżać i odżywiać" - podkreśla dermatolog.
Dobroczynne nawilżanie
Szybkość utraty wody z naskórka może być bardzo różna, zależna od wieku i stanu skóry. Jednak gdy bariery naskórkowe przepuszczają zbyt dużo wody, zaczynają się problemy. W naturalnych barierach hamujących wysychanie skóry znajdują się dwa rodzaje substancji: jedne z nich są tłuszczopodobne, hydrofobowe - nie łączą się z wodą i stanowią dla niej bierną, nie do przebycia, zaporę. Drugie przeciwnie - rozpuszczają się w wodzie i przyciągają ją z otoczenia. Są to hydrofilowe składniki higroskopijne.
Przy każdym myciu ciała bariera zewnętrzna zostaje częściowo usunięta. "W zdrowej skórze, dzięki pracy gruczołów łojowych zostaje ona szybko zregenerowana. Jednak w przypadku skóry podatnej na wysychanie, ta regeneracja następuje zbyt wolno i po myciu dochodzi do nadmiernego wysuszenia skóry. Dlatego warto ją czymś wspomóc" - mówi dr J. Buchowicz.
Jej zdaniem, dobry balsam do ciała powinien dostarczać skórze zarówno substancji tłuszczowych, jak i hydrofilowych, tak aby wspomagać każdą część bariery. Powinien także tworzyć na powierzchni skóry warstwę okluzyjną, która nie będzie zbyt tłusta, lepka czy kleista. Składnikami, które umożliwiają tworzenie takich warstw, są związki silikonowe (np. dimetikon), izoparafiny. Dobrze byłoby, aby balsam zawierał także emolienty o umiarkowanym działaniu natłuszczającym, pozwalające na efektywne zmiękczenie suchej skóry - przy zachowaniu dobrych parametrów sensorycznych warstwy okluzyjnej. Takimi emolientami są np. trójglicerydy o krótkich i średniodługich łańcuchach tłuszczowych, występujące w tłuszczach naturalnych, takich jak masło shea czy modyfikowanych lipidach, jak trójgliceryd kaprynowy. Dobry balsam powinien wreszcie pozostawiać na powierzchni skóry substancje higroskopijne, umożliwiające powstanie na niej cienkiego "filmu", zawierającego pewną ilość wilgoci oraz uzupełniać substancje higroskopijne znajdujące się w obszarach wodnych w głębi warstwy rogowej. Tym warunkom odpowiada gliceryna - jedna z nielicznych silnie higroskopijnych substancji, mająca przy tym zdolność penetracji warstwy rogowej.
Oczyszczanie też pielęgnuje
Elementem pielęgnacji skóry jest także jej oczyszczanie. Tradycyjne kosmetyki do tego służące należą do dwóch grup form kosmetycznych. Pierwszą z nich są klasyczne środki myjące, stosowane z wodą, pierwotnie oparte na mydle, później na syntetycznych anionowych środkach powierzchniowo czynnych. Drugą grupą są różnego rodzaju emulsje (mleczka, kremy, śmietanki) do demakijażu, które zwyczajowo ściera się z twarzy, a później najczęściej dodatkowo odświeża się twarz tonikiem.
Nowoczesne preparaty do demakijażu już nie tylko usuwają kosmetyki z twarzy, ale i pielęgnują skórę. Obecnie, gdy coraz więcej kosmetyków kolorowych opartych jest na nowoczesnych formach - lekkich emulsjach typu olej w wodzie, mikroemulsjach, hydrożelach czy emulsjach zawierających silikony, zmieniły się także kosmetyki od demakijażu. "Oczywiście nadal muszą one przede wszystkim skutecznie usuwać zanieczyszczenia z powierzchni skóry, dlatego konieczne stało się wprowadzenie substancji zdolnych do szybkiego rozpuszczania i usuwania silikonów (najczęściej stosuje się w tym celu lotne silikony, które po zakończonym demakijażu odparowują z powierzchni skóry) - wyjaśnia dr Joanna Buchowicz. - Zmienił się też skład typowych składników tłuszczowych. Zamiast lepkich olejów roślinnych czy węglowodorów, w nowoczesnych preparatach do demakijażu stosuje się związki z grupy ciekłych wosków i inne lekkie emolienty, które mogą skutecznie rozpuszczać tłuszczowe składniki makijażu, a jednocześnie zmiękczają i wygładzają powierzchnię skóry".
Działanie pielęgnacyjne nowoczesnych kosmetyków do demakijażu nie ogranicza się tylko do działania emolientów, wprowadza się do nich także hydrofilowe składniki nawilżające, takie jak gliceryna i różnego rodzaju glikole, które przy stosunkowo krótkim czasie kontaktu preparatu ze skórą są w stanie poprawić bilans wodny naskórka.
Nowoczesne środki myjące
W ostatnich latach prawdziwą karierę robią roztwory micelarne, łączące w sobie zalety emulsyjnych preparatów do demakijażu i środków do oczyszczania "z wodą", natomiast nie mające wielu z ich wad. "W tradycyjnych środkach myjących usuwanie makijażu z powierzchni skóry jest możliwe dzięki działaniu środków powierzchniowo czynnych - otaczają one drobinki kosmetyku znajdujące się na skórze i ułatwiają ich zmycie. Aby usunąć zanieczyszczenie, a także zminimalizować ryzyko pojawienia się podrażnień, twarz trzeba dokładnie spłukać wodą. Ze względu na kontakt z dużą ilością wody i obecność silniej myjących środków powierzchniowo czynnych nie wszystkie cery dobrze tolerują tego rodzaju oczyszczanie twarzy" - ostrzega dermatolog.
W przypadku niespłukiwalnych z wodą emulsji do demakijażu, główną rolę w usuwaniu kosmetyków kolorowych odgrywają składniki lipofilowe emulsji. Pomagają one również w poprawie bilansu wodno-tłuszczowego cer suchych i dojrzałych, niestety czasami warstwa okluzyjna pozostająca na powierzchni skóry jest wyczuwalnie tłusta, dlatego po zastosowaniu mleczka część osób dodatkowo oczyszcza twarz tonikiem.
"Roztwory micelarne są z pozoru bardzo podobne do środków myjących spłukiwalnych wodą, ponieważ też zawierają środki powierzchniowo czynne. Są to jednak środki powierzchniowo czynne niejonowe, o minimalnych własnościach pianotwórczych i bardzo dobrych własnościach dermatologicznych: dobrej kompatybilności ze skórą, minimalnym ryzyku wywoływania podrażnień" - wyjaśnia dr J. Buchowicz. Ze względu na to, że roztwory micelarne nie wymagają spłukiwania, mogą być stosowane tak, jak stosuje się mleczka do demakijażu. Nie zawierają one tak dużych ilości substancji tłuszczowych, jak mleczka czy śmietanki (makijaż jest usuwany dzięki niejonowym środkom powierzchniowo czynnym, a nie dzięki rozpuszczaniu w lipidach), dlatego też po demakijażu skóra nie jest wyczuwalnie tłusta, a efekt jest taki, jak po zastosowaniu toniku.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka