Obowiązkowe szczepienia ochronne trzeba rozszerzać, a nie ograniczać
Zgodnie z postulatami środowiska lekarzy pediatrów, resort zdrowia rozszerza katalog obowiązkowych szczepień ochronnych. Jednak z roku na rok rosną w siłę ruchy antyszczepionkowe, dla których impulsem jest zwiększająca się liczba zgłoszeń niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP). Te ostatnie są wszakże efektem zwiększonego nadzoru systemu — przekonuje w najnowszym raporcie Najwyższa Izba Kontroli.
Obowiązujący w Polsce system szczepień ochronnych dzieci był przedmiotem kontroli przeprowadzonej przez krakowską delegaturę NIK. Jej wyniki mogą napawać optymizmem. Kontrolerzy uznali, że funkcjonujący system szczepień ochronnych gwarantuje poddawanym im dzieciom bezpieczeństwo.
Potwierdzając potrzebę utrzymania obowiązkowego systemu szczepień, kontrolerzy NIK przyznają, że konieczne jest zwiększenie skuteczności działań egzekucyjnych organów inspekcji sanitarnej wobec uchylających się od wykonania tych szczepień.
Rośnie grupa nieuodpornionych
Istotnym zjawiskiem, na które zwracają uwagę kontrolerzy NIK, jest dynamicznie rosnąca liczba rodziców, którzy odmawiają wykonywania obowiązkowej immunizacji dzieci.
„Rzeczywiście, od kilku lat obserwujemy rosnącą liczbę dzieci nieprzechodzących pełnego kalendarza szczepień. Dynamika tego zjawiska sięga nawet 30-40 proc. rocznie i w 2015 roku było już ponad 16,5 tys. dzieci uchylających się od szczepień”— podkreślił Jan Bondar, rzecznik prasowy GIS. Jednak odsetek dzieci rozmyślnie niepoddawanych szczepieniom jest nadal na bardzo niskim poziomie, co — w ocenie NIK — wystarczająco zabezpiecza przed szerzeniem się chorób zakaźnych. W latach 2011-2014 liczba uchylających się od obowiązkowych szczepień ochronnych wzrosła ponad dwukrotnie: z ok. 5 tys. do ponad 12 tys. osób (patrz wykres 1).
W opinii ekspertów ds. zdrowia publicznego z NIZP-PZH, nie należy rozważać możliwości ograniczenia szczepień ze względu na spadającą liczbę zachorowań. Zwracają oni uwagę na istnienie ryzyka, że przerwanie tego łańcucha mogłoby doprowadzić do powrotu zachorowań — tak jak ma to miejsce w przypadku krztuśca w Szwecji, Japonii czy Wielkiej Brytanii.
Lepszy nadzór nad NOP
Raport NIK stwierdza, że w latach 2011-2014 ponad dwukrotnie zwiększyła się liczba niepożądanych odczynów poszczepiennych (wykres 2).
„Wzrost NOP pokazuje, że nadzór jest czulszy i bardziej skuteczny. Większość odczynów to zaczerwienienia i drętwienie ręki” — zauważa Jan Bondar. Odczynów z kategorii ciężkich, czyli zagrażających życiu i mogących wymagać hospitalizacji było 6-8 w latach 2011-2014. Jak jednak wskazują służby, większość niepożądanych reakcji była skutkiem: wady szczepionki (powstałej w trakcie produkcji, przechowywania i transportu), nieprawidłowej kwalifikacji pacjenta przez lekarza czy nieprawidłowo pod względem technicznym wykonane szczepienia (np. z pominięciem zasad aseptyki).
Czas rozszerzyć katalog
Kontrolerzy NIK zwrócili również uwagę na ignorowanie przez ostatnie lata rekomendacji w sprawie rozszerzenia katalogu szczepień obowiązkowych, jakie resortowi przedstawiał Pediatryczny Zespół Ekspertów ds. Programu Szczepień Ochronnych przy Ministrze Zdrowia oraz Rada Sanitarno--Epidemiologiczna przy GIS. Chodziło o szczepienia ochronne przeciwko inwazyjnej chorobie penumokokowej dla całej populacji dzieci.
To zaniechanie udało się jednak naprawić. Wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas zapowiedział, że od stycznia 2017 roku wszystkie dzieci w Polsce będą szczepione przeciwko pneumokokom w ramach kalendarza szczepień obowiązkowych. Pieniądze na ten cel będą pochodziły z budżetu państwa, a nie, jak dotychczas, z NFZ.
Do tej pory na wszystkie szczepienia Ministerstwo Zdrowia wydawało 140 mln zł rocznie. Finansowanie szczepień przeciwko pneumokokom będzie kosztować dodatkowo 160 mln zł. „To gigantyczny wzrost nakładów na szczepienia, ale wiemy, że przez to ograniczymy liczbę hospitalizacji, infekcji pediatrycznych, stosowanych antybiotyków i zapewnimy większe bezpieczeństwo naszym dzieciom” — uważa wiceminister. Pneumokoki wywołują najczęściej zapalenie ucha środkowego, zatok, oskrzeli lub zapalenie płuc przebiegające bez bakteriemii. Najgroźniejsza jest jednak inwazyjna choroba pneumokokowa (IChP), prowadząca do obecności bakterii w miejscach organizmu, które powinny być jałowe. Może ona przybierać postać: zapalenia płuc z bakteriemią, posocznicy i zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych (ZOMR).
Eksperci zarekomendowali szczepionkę skoniugowaną 13-walentną. „To najlepszy wybór, biorąc pod uwagę efekty zdrowotne, opłacalność ekonomiczną, sytuację epidemiologiczną i konieczność zapewnienia równości dostępu do świadczeń zdrowotnych” — uważa prof. Ewa Bernatowska, zastępca przewodniczącej Pediatrycznego Zespołu Ekspertów ds. Programu Szczepień Ochronnych przy Ministrze Zdrowia. Identycznej rekomendacji udzieliła Grupa na rzecz Programu Szczepień Ochronnych w Polsce, powołana w 2013 r. przez Stowarzyszenie Parasol dla Życia. Uzasadnienie swojej rekomendacji eksperci z dziedziny wakcynologii, mikrobiologii, pediatrii i farmakoekonomiki zawarli w najnowszym raporcie z marca 2016 r. pt. „Szczepienia ochronne przeciwko Streptococcus pneumoniae u dzieci”.
Lekarze poz chcą dodatkowego finansowania
W opinii Federacji Porozumienie Zielonogórskie, obowiązkowe szczepienia przeciwko pneumokokom powinny być wprowadzone wcześniej niż od 1 stycznia 2017 roku. Przedłużenie okresu oczekiwania na wprowadzenie tych szczepień do kalendarza szczepień obowiązkowych jest nieopłacalne z punktu widzenia zdrowia dzieci oraz związanych z tym kosztów.
W opinii przesłanej do projektu rozporządzenia lekarze rodzinni nie kryją, że oczekują dodatkowego finansowania z uwagi na „zwiększenie nakładu pracy lekarzy poz i wzrost kosztów funkcjonowania podmiotu”. Zdaniem federacji, resort zdrowia powinien uwzględnić to w finansowaniu świadczeń.
„Zwracamy również uwagę na zakup odpowiednich szczepionek do realizacji PSO, tak aby przy rosnącej ilości bakterii i wirusów, przeciwko którym podawane są szczepionki podczas jednej wizyty nie rosła liczba koniecznych ukłuć. Preferowane powinny być preparaty, które same są połączeniem lub które można mieszać przed podaniem i potem podawać łącznie” — czytamy w stanowisku Federacji Porozumienie Zielonogórskie, przekazanemu resortowi.
Prezes FPZ Jacek Krajewski uważa, że wprowadzenie obowiązkowych szczepień przeciwko pneumokokom to krok w dobrym kierunku. „Świadczą o tym statystyki, z których wynika, że zaszczepione dzieci znacznie rzadziej chorują na zakażenia dolnych dróg oddechowych — mówi Jacek Krajewski. — Szkoda tylko, że ministerstwo chce refundacji tych szczepień jedynie wobec dzieci, a nie także wobec innych grup ryzyka, np. osób starszych”.
Niedawno przyjęliśmy do szpitala kilkoro dzieci z ciężkimi infekcjami — wszystkie były nieszczepione, nawet na szczepienia obowiązkowe, bo taka była decyzja rodziców. Co gorsza, pojawiła się kolejna niebezpieczna praktyka — niewyrażanie zgody na ordynowane leki, jeśli dzieci były wcześniej leczone homeopatycznie. To może mieć naprawdę dramatyczne skutki. Oczywiście, mamy prawne instrumenty, żeby terapię mimo wszystko przeprowadzić, ale nie chodzi o to, abyśmy musieli robić to w taki sposób. Rodzice często podkreślają swoje prawa — i dobrze, bo o to wszyscy walczyliśmy, ale gdzieś jest granica zdrowego rozsądku. Jeśli dziecko jest umierające, to rodzice nie mogą się uparcie trzymać swoich zasad.
Pamiętajmy, że każda taka kuracja to jest bardzo duży koszt. Zupełnie inaczej wygląda leczenie dziecka po szczepieniu — wtedy przebieg choroby jest zdecydowanie lżejszy. Inna jest bowiem oporność bakterii u dzieci szczepionych i u nieszczepionych.
To, co możemy zrobić, to przedstawiać rodzicom medycynę opartą na faktach. Podczas wizyty mam 15 minut na to, żeby przywitać się z pacjentem — a często jest to dwójka czy trójka dzieci, które biegają po gabinecie — zebrać wywiad i zanotować najważniejsze informacje, ponieważ taki spoczywa na mnie obowiązek (to jest jedyny mój oręż w ewentualnym sporze prawnym), następnie zbadać dziecko i zaordynować leczenie lub wydać decyzję o szczepieniu. Staramy się to sformalizować — każdy rodzic dostaje protokół informujący, na czym będzie polegało szczepienie, czego ono dotyczy, jakie zabezpieczenie daje i czy jest to szczepionka jednorazowa czy wielokrotna, kiedy będzie następna dawka. Jest tam również rubryka, w której wpisujemy brak zgody i oczekujemy od każdego rodzica osobistego podpisu. Ten sam zapis powtarzam w dokumentacji pacjenta. Ponieważ ja wierzę w skuteczność szczepień, staram się do tego przekonać każdego rodzica. Często jednak decyduje zaufanie rodziców do lekarza, a nie zawsze jest to ten sam lekarz.
W naszej przychodni dostępne są ulotki w formie przewodnika po szczepieniach. Dobrze byłoby, aby każdy rodzic, wychodząc ze szpitala ze swoim nowo urodzonym dzieckiem, oprócz książeczki zdrowia, dostał takie publikacje, aby na spokojnie mógł się z nimi zapoznać w domu.
Dostajemy też publikację dla lekarzy z wskazówkami, jak rozmawiać z rodzicami o szczepieniach dzieci. To bardzo przydatne wydawnictwo, bo nie każdy lekarz potrafi to robić.
Dlatego tak ważna jest działalność edukacyjno-informacyjna, do której GIS jest zobowiązany. W ramach akcji „Zaszczep w sobie chęć szczepienia” zamieściliśmy na stronie GIS elektroniczny poradnik dla rodziców dzieci do lat 2, który w przyjazny sposób przeprowadza ich przez trudne przepisy. Rodzice mogą robić notatki po kolejnych wizytach szczepiennych, jest też w poradniku miejsce na zalecenia lekarza.
Z rozmów z lekarzami wynika, że także oni czują niedosyt informacyjny. Nie mają umiejętności prowadzenia rozmowy z trudnym, dociekliwym pacjentem. Dlatego w toku szkolenia przeddyplomowego lekarza dobrze byłoby więcej czasu poświęcić szczepieniom, wakcynologii, lekooporności drobnoustrojów oraz umiejętnościom merytorycznej rozmowy.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Markiewicz, Monika Wysocka



