NIK skontrolował szpitale-spółki
Zamiana szpitali w spółki nie chroni przed długami. Zarabianie na prywatnym leczeniu jest trudne. A kolejki rosną, bo spółki bardziej trzymają się limitów NFZ – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.;
NIK analizuje przyczyny: na plus wychodzą tylko te szpitale, w których równocześnie z komercjalizacją zwalniano pracowników, likwidowano część łóżek, zmieniono organizację pracy. Przykłady to małe szpitale powiatowe w Wieruszowie i Pasłęku. W tym drugim udało się osiągnąć zyski także dzięki coraz większej liczbie pacjentów gotowych płacić za leczenie - w zeszłym roku szpital zarobił na takiej działalności ponad 350 tys. zł.
Jednak w większości szpitali spółek zyski z prywatnego leczenia są znacznie mniejsze od zakładanych. Dyrektorzy szpitali tłumaczą rosnące kolejki tym, że spółki muszą pilniej przestrzegać limitów narzuconych przez NFZ. Według NIK, główną przyczyną strat w tych szpitalach to zbyt niskie kontrakty z NFZ.
Izba zwraca uwagę, iż po przekształceniach w szpitalach, zachowywano status quo: likwidatorami i nowymi dyrektorami aż połowy skontrolowanych placówek zostawali dotychczasowi dyrektorzy. NIK podkreśla też, że komercjalizacji szpitali w większości przypadków towarzyszył bałagan. Wielu spółkom przekazywano na własność lub w dzierżawę majątek szpitala bez uprzedniej inwentaryzacji i wyceny.
Kontrola 15 szpitali miała „charakter rozpoznawczy”. „Będziemy dalej przyglądać się komercjalizacji szpitali, być może w dłuższej perspektywie czasu reforma przyniesie pożądane skutki” - mówi Jacek Jezierski, prezes NIK.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz