NIK krytycznie o nadzorze wojewodów nad zdrowiem
Wojewodowie nie wywiązują się z ustawowych obowiązków w zakresie rejestracji ZOZ i ich kontroli - ocenia NIK. Efektem tego są m.in. nieprawidłowości, do których dochodzi w ZOZ-ach: brak aktualnych atestów i przeglądów używanej aparatury medycznej oraz uchybienia stanu sanitarno-technicznego placówek.
Kontrola NIK objęła w 2003 roku i w pierwszej połowie ub.r. 61 jednostek, w tym 47 ZOZ-ów (28 niepublicznych). Wykazała, że w 7 z 9 skontrolowanych województw rejestry zakładów opieki zdrowotnej prowadzone były nierzetelnie. Rejestrowano zakłady bez wymaganych dokumentów i bez weryfikacji jakości bazy lokalowej, wyposażenia medycznego i stanu zatrudnienia kadry medycznej. Ponadto organy rejestrowe, mimo posiadanych uprawnień, nieskutecznie egzekwowały od zakładów ustawowe obowiązki zgłaszania do rejestru zmian dotyczących prowadzonej działalności.
Na przykład w NZOZ „Salve" w Łodzi, pomimo ujęcia w statucie i rejestrze ZOZ udzielania świadczeń zdrowotnych w zakresie seksuologii, chorób zakaźnych, psychologii, okulistyki, rehabilitacji i fizykoterapii, nie zatrudniano lekarzy tych specjalności, wyjaśniając to brakiem zainteresowania pacjentów tymi świadczeniami.
Bez windy
W skontrolowanych przez NIK placówkach nieprawidłowości w zapewnieniu właściwego stanu sanitarno-technicznego bazy lokalowej wystąpiły w 26 przypadkach. Stwierdzono nadmierne zagęszczenia łóżek szpitalnych w salach chorych, brak wind, wejść dla niepełnosprawnych, prawidłowo zlokalizowanych izb przyjęć, brak pomieszczeń socjalnych dla personelu, odpowiedniej szerokości drzwi. W 23 zakładach nie realizowano przepisów w zakresie utrzymania obiektów w należytym stanie technicznym i estetycznym: nie przeprowadzano np. corocznych kontroli sprawności instalacji gazowych i przewodów kominowych.
W 17 zakładach wystąpiły nieprawidłowości związane z użytkowaną aparaturą medyczną. Polegały one przede wszystkim na tym, iż część zainstalowanych i użytkowanych urządzeń nie posiadała stosownych oznaczeń CE, odpowiednich certyfikatów i atestów. Nie przeprowadzano również niezbędnych przeglądów technicznych lub też wykonywano je zbyt rzadko. W 6 zakładach wyposażenie w sprzęt i aparaturę medyczną było niewystarczające dla prawidłowego realizowania świadczeń zdrowotnych lub było niezgodne z obowiązującymi przepisami.
Jako przykład kontrolerzy podają przypadek NZOZ-u „Diagnoza" w Łodzi, w którym nie przeprowadzano przeglądów i konserwacji użytkowanego sprzętu i aparatury medycznej, chociaż np. aparat do terapii ultradźwiękami miał datę produkcji 1973 r., a aparat do terapii prądem stałym i prądami niskiej częstotliwości pochodził z 1980 r. Kilka innych urządzeń nie miało instrukcji obsługi. Mimo to zakład, składając w 2004 r. ofertę na świadczenia z zakresu rehabilitacji, poinformował NFZ, że aparatura potrzebna do ich realizacji pochodzi z lat 1995-1998, posiada atesty i jest serwisowana.
Diagnoza kontrolerów
Kolejnym przykładem z raportu NIK jest Szpital Powiatowy w Strzelinie, gdzie ze 126 urządzeń i aparatów medycznych, znajdujących się na sali operacyjnej, a więc mających bezpośredni wpływ na jakość świadczeń zdrowotnych, 100 nie posiadało znaków zgodności lub świadectw dopuszczenia do użytku.
„Wszystkiemu jest winny brak środków finansowych - tłumaczy Waldemar Orliński, dyrektor placówki. - W okresie objętym kontrolą stałem akurat przed wyborem: albo kupię leki i będę leczyć pacjentów, albo uzupełnię orzeczenia techniczne o stanie aparatury, które przecież też kosztują. Działałem w stanie wyższej konieczności".
W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami, czyli używaniu urządzeń i aparatury medycznej bez wymaganych prawem cetryfikatów, NIK skierował zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Strzelinie. „Było prowadzone postępowanie w tej sprawie - potwierdza dyrektor W. Orliński. - Jednak nieprawdą jest, że zagrażaliśmy pacjentom, bo sprzęt cały czas był nadzorowany przez zakłady techniki medycznej. Jednak dla NIK podstawą są dokumenty, a tych wtedy nie mieliśmy. Wykonując zalecenia pokontrolne, uzupełniliśmy konieczne certyfikaty, co kosztowało nas 20 tys. zł".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: ; Edyta Szewerniak-Milewska