Neonatolog: służba zdrowia w walce z płodowym zatruciem alkoholowym ponosi porażkę

KL/PAP
opublikowano: 20-11-2023, 08:16

Alkohol, mimo że jest większe przyzwolenie społeczne na jego spożywanie niż narkotyków, wywołuje więcej szkód w ludzkim płodzie niż marihuana, kokaina czy heroina - ostrzega dr n.med. Ewa Głuszczak-Idziakowska, pediatra, specjalista w dziedzinie neonatologii. Jak ocenia, personel medyczny za mało mówi o tym, jak destrukcyjny wpływ ma alkohol na płód.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
pregnant woman sit on the sofa and feel depression at home
pregnant woman sit on the sofa and feel depression at home
FOT. iStock

Jakie procesy zachodzą w płodzie, kiedy ciężarna spożywa alkohol wyjaśnia w rozmowie z PAP dr n.med. Ewa Głuszczak-Idziakowska, pediatra, specjalista w dziedzinie neonatologii z Kliniki Neonatologii i Chorób Rzadkich Dziecięcego Szpitala Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Czy prawdą jest, że lepiej, by ciężarna matka czasami paliła marihuanę, niż by miała pić, choćby niewielkie, porcje alkoholu?

Dr n.med. Ewa Głuszczak-Idziakowska: Zgadza się, są takie badania. Alkohol, mimo że jest większe przyzwolenie społeczne na jego spożywanie, niż narkotyków, wywołuje więcej szkód, niż marihuana, kokaina czy heroina. Jednak to wcale nie znaczy, że narkotyki są bezpieczne i nie powodują konsekwencji ciągnących się potem przez całe życie dziecka. Natomiast, rzeczywiście, alkohol działa bardziej dramatycznie, z jeszcze gorszymi konsekwencjami na całe życie.

To jest o tyle szokujące, że alkohol jest dozwolonym, legalnym środkiem psychoaktywnym. W jaki sposób oddziałuje on na płód?

Alkohol działa szkodliwie na wszystkich etapach rozwoju płodu. Czasami trudno jest nam powiązać picie alkoholu przez kobietę ciężarną z objawami, jakie pojawiają się bezpośrednio po urodzeniu dziecka, dlatego, że nie zawsze dają się one łatwo i jasno przełożyć na ilość i jakość alkoholu wypijanego przez matkę. Istotny jest okres ciąży, kiedy kobieta pije i geny, czyli wrażliwość osobnicza. Dlatego też nie znamy dawki alkoholu, która byłaby bezpieczna dla płodu; każda może wywołać jego uszkodzenie.

W jaki sposób alkohol pity przez matkę uszkadza płód?

Zaburza między innymi ekspresję genów już na samym początku, a geny odpowiadają za tworzenie się różnych organów, w tym także tego najważniejszego - mózgu. Alkohol wpływa również na rozwój ośrodkowego układu nerwowego - na mielinizację, na dojrzewanie - na każdym etapie ciąży. Najgorszy jest pierwszy etap, który odpowiada za tworzenie się wad wrodzonych, mam na myśli okres od pierwszego do ósmego tygodnia ciąży. Jeśli na tym etapie kobieta spożywa alkohol, u płodu mogą wystąpić wady zagrażające życiu: serca, płuc, nerek, ośrodkowego układu nerwowego, kręgosłupa. Jeżeli chodzi o wady serca, to mogą być one od prostych, takich jak otwór w przegrodzie międzykomorowej czy w przegrodzie przedsionkowej - ciężkość tej wady zależy od wielkości ubytku, natomiast nie rzadko zdarzają się wady złożone, które zagrażają życiu bezpośrednio po urodzeniu i wymagają w pierwszych dniach życia zabiegów kardiochirurgicznych: np. przełożenie wielkich pni tętniczych, wspólny kanał przedsionkowo-komorowy czy tetralogia Fallota.

Na czym polegają te wady?

Przykładowo tetralogia Fallota dotyczy dwóch najważniejszych naczyń krwionośnych serca – tętnicy płucnej i aorty, gdzie tętnica płucna jest zwężona, a aorta jest przemieszczona znad lewej nad prawą komorę i "siedzi okrakiem" nad dużym ubytkiem komorowym. Ten zespół powoduje ciężkie niedotlenienie u pacjentów ze skrajną postacią tej wady i zawsze wymaga leczenia operacyjnego. Czasami w pierwszych dniach po urodzeniu, ze wskazań życiowych.

Co najmniej 50 proc., a może i więcej kobiet, dowiaduje się o ciąży w ok. 12 tygodniu. To duży problem medyczny i społeczny - alkohol jest w powszechnym użyciu, a z badań wynika, że częściej i więcej piją kobiety z wyższym wykształceniem, niż te ze średnim i podstawowym.

Jak często zdarza się pani ratować dzieci pijących matek?

Na oddziale patologii noworodka i intensywnej terapii, gdzie pracuję, mamy w ciągu roku 12 - 14 dzieci z ciężkimi objawami intoksykacji wewnątrzmacicznej alkoholem. Przy czym to nie jest szpital, w którym odbywają się tzw. normalne porody i przychodzą pacjentki "z ulicy". Do nas trafiają kobiety z nieprawidłowymi płodami, z ciążą powikłaną. Bardzo rzadko, może 4-5 razy do roku, zdarzają się mamy, które rodzą będąc pod wpływem alkoholu, a noworodki mają etanol we krwi. Natomiast rodzą się dzieci, które były intoksykowane wcześniej, przez kilka tygodni czy miesięcy; one przychodzą na świat z konsekwencjami somatycznymi- wadami wrodzonymi, ale także neurobehawioralnymi - zaburzeniami neurologicznymi, zachowania.

Miała pani do czynienia z dziećmi narkomanek?

Zdarzają się mamy, które są uzależnione od narkotyków, najczęściej jest to marihuana, zdarzają się też takie, które są pod opieką psychoterapeutów uzależnień i leczone są metadonem z powodu uzależnienia od heroiny czy morfiny. Ich dzieci mają z reguły zespół odstawienny, mogą wystąpić zaburzenia oddychania, w tym bezdechy, więc czasami wymagają wsparcia oddechowego; to są dzieci, które rodzą się bardzo pobudzone, czasami z zaburzeniami rytmu serca zagrażającymi życiu.

Objawy zespołu odstawiennego to także nadwrażliwość na światło, na dźwięk, dotyk. To są dzieci, które z powodu drżeń, nieprawidłowego ssania i połykania nie są w stanie przyjmować pokarmu z piersi matki, jak zdrowe noworodki. Są też bardzo rozdrażnione, płaczliwe, a matki nie są w stanie ich uspokoić, co już na samym początku zaburza prawidłową relację dziecko-matka i jeszcze zwiększa stan niepokoju i nadpobudliwości u dziecka. W matkach rodzi się frustracja, że nie potrafią nakarmić i uspokoić swojej córeczki czy synka. Te dzieci są bardzo trudnymi pacjentami, gdyż wymagają niesamowitego spokoju przy pielęgnacji i odpowiedniego karmienia. Poza tym bardzo często mają luźne stolce i odparzenia wokół odbytu, co dodatkowo sprawia im ból i powoduje poczucie dyskomfortu.

Co zrobić, żeby kobiety w ciąży stroniły od alkoholu?

Ja widzę trzy aspekty, przez które my, jako służba zdrowia, w walce z płodowym zatruciem alkoholowym, ponosimy porażkę. Pierwszy nie umiemy pomóc matkom chorym na chorobę alkoholową. Dla mnie to jest taka sama choroba, jak nowotwór i równie śmiertelna, zbiera niesamowite żniwo. Brałam udział w projekcie pod nazwą "Ciąża bez alkoholu" i miałam prelekcje, które można znaleźć do dziś na You Tube. Urodziła pacjentka, o której było wiadomo, że jest uzależniona i spożywała alkohol podczas ciąży. Z racji moich zainteresowań ta kobieta trafiła do mnie, jako pacjentka. Powiedziała mi: pani doktor, ja sobie panią wyszukałam w internecie i specjalnie przyszłam tutaj urodzić gdyż wiedziałam, że pani się zajmie moim dzieckiem odpowiednio i, że ma pani dobre podejście do matek i mnie pani nie zlinczuje. Powiem pani, że moja babka cierpiała na chorobę alkoholową, moja matka popełniła samobójstwo z powodu choroby alkoholowej, ja miałam wtedy osiemnaście lat.

Ta kobieta miała 24 lata, kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży, zgłosiła się na psychoterapię do specjalisty od uzależnień i do zamkniętego ośrodka leczenia uzależnień, gdzie prosiła, żeby ją tam hospitalizowali, gdyż nie była sama w stanie odmówić sobie alkoholu, a wiedziała, jakie to ma konsekwencje dla jej dziecka i jakie konsekwencje ponosi ona, osoba z rodziny obciążonej chorobą alkoholową. Proszę sobie wyobrazić, że zamiast ją przyjąć od razu, odesłali kobietę do domu, nakazując jej przyjść za kilka tygodni, ale wybuchła epidemia COVID-19 i już jej nie przyjęli, urodziła dziecko z ciężkim zespołem FAS: z hipotrofią – ważyło 1,5 kg., a powinno 3 kg., z małogłowiem, z dysmorfią twarzy, wadami wrodzonymi -ze wszystkimi objawami ciężkiego płodowego zespołu alkoholowego. Zespół FAS stanowi zaledwie 10 proc. wszystkich zaburzeń ze spektrum płodowych zaburzeń alkoholowych u noworodków, jest wyrazem najcięższej formy intoksykacji wewnątrzmacicznej. I ona takie dziecko urodziła.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Raport “Alkohol w Polsce”. Coraz więcej “binge-drinkerów”, idziemy w model wschodni

Buntuję się przeciw temu, że nie jesteśmy w stanie pomóc osobom chorym na alkoholizm, które chcą się leczyć. To nasza porażka, jako służby zdrowia i jako społeczeństwa. Porażką jest także to, że nie udało nam się wyedukować ludzi na tyle, żeby zdawali sobie sprawę z tego, że każdy etanol jest alkoholem – i wino, i piwo, wódka, ale także drinki alkoholowe - a ten jest śmiertelną trucizną dla płodu.

Miałam kiedyś przypadek, kiedy ojciec dziecka błagał położników, żeby przyjęli na oddział jego ciężarną żonę, bo ona pije i tylko położenie jej na patologii ciąży jest w stanie przerwać ten strumień alkoholu, który się leje na jego dziecko. Położnicy przyjęli tę pacjentkę sześć tygodni przed porodem, dziecko urodziło się bez alkoholu we krwi, ale to, co się działo wcześniej musiało mieć swoje konsekwencje i dziecko urodziło się z cechami płodowego zespołu alkoholowego, a więc z wadami wrodzonymi, które się dokonały dużo, dużo wcześniej.

Brak świadomości w społeczeństwie bierze się z tego, że służba zdrowia -lekarze, pielęgniarki, położne - za mało mówią o tym, jak destrukcyjny wpływ ma alkohol na płód.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Suplementacja kwasu foliowego w ciąży — co trzeba wiedzieć?

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.