Najlepszą opcją dla chorego jest przeszczepienie nerki od żywego dawcy
Zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy wciąż dominuje przekonanie, że pierwszym sposobem leczenia skrajnej niewydolności nerek, zanim dojdzie do przeszczepienia, są dializy. Okazuje się jednak — i ja jestem tego przykładem — że możliwa jest wcześniejsza kwalifikacja i przeszczepienie wyprzedzające od żywego dawcy - mówi Eugeniusz Karmiłowicz.

Z perspektywy pacjenta, sprawa dostępu do żywego dawstwa wygląda trochę inaczej. W 1988 r. mój ojciec zmarł z powodu choroby nerek. Już wtedy słyszeliśmy o rodzinnych przeszczepieniach nerek. Pytaliśmy lekarza o możliwość przeszczepienia nerki naszemu ojcu od dawcy żywego, ode mnie albo mojego brata, ale stwierdził, że nie ma takiej możliwości i „ścieżek dojścia”. Później dowiedziałem się, że w tym samym roku przeszczepiono w Polsce tylko jedną nerkę pobraną od osoby żywej.
Mam wrażenie, że jeżeli mówimy o „ścieżce dojścia”, do tej pory w tym zakresie z punktu widzenia pacjenta niewiele się zmieniło. Chory przeważnie nie wie, jak powinien postępować, żeby doszło do przeszczepienia nerki od żywego dawcy, mimo że w rodzinie są osoby, które deklarują oddanie narządu. Nie wie też, że takie przeszczepienie jest możliwe jeszcze przed rozpoczęciem dializ, których dzięki transplantacji wyprzedzającej może uniknąć.
W moim przypadku o procedurze związanej z transplantacją nerki dowiedziałem się jeszcze przed zakwalifikowaniem do zabiegu, ale wiem, że taka sytuacja nie jest częstą praktyką. Uważam, że w dalszym ciągu dostęp do tych informacji jest utrudniony. Zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy wciąż dominuje przekonanie, że pierwszym sposobem leczenia skrajnej niewydolności nerek, zanim dojdzie do przeszczepienia, są dializy. Okazuje się jednak — i ja jestem tego przykładem — że możliwa jest wcześniejsza kwalifikacja i przeszczepienie wyprzedzające od żywego dawcy.
Od urodzenia choruję na autosomalną dominującą wielotorbielowatość nerek, ale o tym dowiedziałem się dopiero ok. 40 roku życia, ponieważ choroba nie dawała wcześniej żadnych objawów. Ta informacja była dla mnie dużym zaskoczeniem. Choroba postępowała powoli i jeszcze przez kilkanaście lat od momentu diagnozy udało mi się zachować względną funkcję nerek, ale w końcu konieczne okazało się wdrożenie leczenia nerkozastępczego.
Na moje szczęście, lekarz, który mnie prowadził, przedstawił mi dokładnie perspektywy i możliwości dalszej terapii. Podkreślił przy tym, że najlepszą opcją będzie przeszczepienie nerki od żywego dawcy. Nie czułem się w tej sytuacji komfortowo, chociaż miałem osobę z rodziny, która deklarowała oddanie nerki. Trudno poprosić bowiem o taki dar, bo to nie jest pożyczenie 100 złotych czy samochodu na weekend. Ostatecznie, dzięki inicjatywie lekarza oraz mojej żony, otrzymałem nerkę od mojego brata. Niedawno minęło 7 lat od zabiegu, a co najważniejsze, zarówno ja, jak i mój brat czujemy się znakomicie.
Fragment debaty “Transplantacje (wciąż zbyt rzadko) ratują życie”, poświęconej problemom medycznym i organizacyjnym polskiej transplantologii oraz wyzwaniom klinicznym, prawnym i etycznym związanym z procedurą transplantacyjną, która odbyła się w ramach 12. edycji konferencji „Polityka lekowa”.
Dr Jarosław Czerwiński: filary medycyny transplantacyjnej od lat pozostają niezmienne
Dr Małgorzata Sobieszczańska-Małek: padł rekord w liczbie przeszczepień serca
Prof. Maciej Kosieradzki: system jest coraz bardziej odporny na pandemiczne zawirowania
Prof. Grzegorz Basak: pandemia COVID-19 była sprawdzianem dla transplantologów
Prof. Roman Danielewicz: czas od rozpoczęcia dializ do przeszczepienia nerki jest zbyt długi
Źródło: Puls Medycyny