Najlepsza metoda RKO
Szeroko zakrojone badanie porównało dwa sposoby resuscytacji - ciągłe uciski klatki piersiowej z jednoczesną wentylacją oraz uciskanie z przerwami na wentylację. Drugi sposób przyniósł trochę lepsze rezultaty.
Międzynarodowe badanie częściowo sponsorowane przez amerykański National Heart, Lung, and Blood Institute (NHLBI) objęło prawie 24 tys. przypadków ataku serca z interwencją ratowniczych służb medycznych. Mniej więcej w połowie z nich ratownicy zastosowali ciągły masaż z ok. 100 uciskami na minutę i jednoczesną wentylację z 10 wdechami na minutę. W połowie przypadków zastosowano natomiast standardową metodę obejmującą 30 ucisków i przerwę na dwa wdechy. Przy obu sposobach wentylacja była prowadzona z użyciem maski i worka resuscytacyjnego.
Pod pewnymi względami wyniki były podobne. Przeżywalność do czasu wypisania ze szpitala wynosiła 8,9 proc. przy ciągłym masażu i 9,7 proc. przy masażu z przerwami. Podobna była też liczba osób, które były zdolne do samodzielnego wykonywania codziennych czynności. Jednak poza szpitalem, w trakcie 30 dniowej obserwacji od momentu ataku serca pacjenci przeżywali znacznie więcej dni po zastosowaniu przerywanego masażu. Osoby te spędzały także mniej czasu w szpitalu.
"Nasze badanie pokazuje, że obie metody RKO przynoszą dobre rezultaty, ale masaż z przerwami na wentylację wydaje się być trochę lepszy" - mówi kierujący badaniem Graham Nichol z University of Washington.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: MAT