Kwestionowana skuteczność beta-blokerów w leczeniu nadciśnienia

Marta Koton-Czarnecka
opublikowano: 26-10-2005, 00:00

Metaanaliza wyników 20 badań klinicznych przeprowadzona przez naukowców ze Szwecji wykazała, że stosowane od ponad 30 lat beta-blokery nie są skuteczne w zmniejszaniu ryzyka wystąpienia naczyniowych powikłań nadciśnienia tętniczego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Beta-blokery stanowią rozbudowaną, niejednorodną grupę leków o złożonych mechanizmach działania hipotensyjnego. Ich wspólną cechą jest oddziaływanie na receptory adrenergiczne beta znajdujące się w sercu, co powoduje zmniejszenie pojemności minutowej serca i zwolnienie jego czynności. W przypadku wybranych grup chorych część specjalistów zaleca stosowanie beta-blokerów jako leków pierwszego rzutu w terapii hipotensyjnej. Słuszność takiego postępowania została jednak zakwestionowana przez badaczy z Umea University Hospital, którzy poinformowali, że beta-blokery nie niwelują zagrożenia udarem mózgu u pacjentów z nadciśnieniem tętniczym.

Bez wpływu na ryzyko sercowo-naczyniowe?

Pierwsze wątpliwości dotyczące beta-blokerów pojawiły się już w listopadzie ubiegłego roku, gdy ci sami szwedzcy naukowcy donieśli na łamach tygodnika Lancet, że jeden z przedstawicieli tej grupy leków - atenolol - wykazuje jedynie znikomą efektywność w leczeniu nadciśnienia i pozostaje bez wpływu na ryzyko sercowo-naczyniowe (2004, 364: 1684-1689).
Ogłoszona 18 października br. analiza dotyczyła całej grupy beta-blokerów oraz wpływu ich stosowania na wielkość ryzyka wystąpienia udaru mózgu, zawału serca oraz całkowitą śmiertelność pacjentów cierpiących na nadciśnienie tętnicze. Autorzy sięgnęli do danych z 13 randomizowanych badań klinicznych z udziałem prawie 106 tys. chorych. W badaniach tych porównywano skuteczność beta-blokerów ze skutecznością innych leków hipotensyjnych (inhibitorów ACE, blokerów kanału wapniowego i leków moczopędnych). Wykazano, że u pacjentów leczonych za pomocą beta-blokerów ryzyko wystąpienia udaru mózgu było o 16 proc. wyższe niż u pacjentów, u których stosowano inne schematy farmakoterapii. W grupie leczonej beta-blokerami zanotowano także większą o 3 proc. ogólną śmiertelność. Nie stwierdzono istotnych statystycznie różnic w częstości występowania incydentów sercowych.

Terapia pod znakiem zapytania

W metaanalizie uwzględniono także wyniki 7 badań klinicznych obejmujących łącznie 27,5 tys. osób z nadciśnieniem, nacelowanych na porównanie efektywności leczenia beta-blokerami z leczeniem placebo lub brakiem leczenia. Okazało się, że zażywanie beta-blokerów zmniejsza ryzyko wystąpienia udaru mózgu średnio o 19 proc. w porównaniu z przyjmowaniem placebo (dla niektórych beta-blokerów redukcja ta wynosiła zaledwie 7 proc.), czyli dwukrotnie mniej, niż sugerowały to wyniki pojedynczych badań.
Zdaniem autorów, dalsze stosowanie beta-blokerów w terapii hipotensyjnej stoi pod znakiem zapytania. Z pewnością związki te nie powinny być traktowane jako leki pierwszego rzutu dla większości pacjentów z pierwotnym nadciśnieniem tętniczym, nie należy ich także używać jako leków, do których odnoszona jest skuteczność innych farmaceutyków w badaniach klinicznych dotyczących terapii przeciwnadciśnieniowej.
Szwedzka metaanaliza wydaje się potwierdzać ogłoszone w tym roku wyniki obszernego badania klinicznego ASCOT-BPLA, w którym dowiedziono, że leczenie przeciwnadciśnieniowe według schematu: bloker kanału wapniowego + inhibitor ACE daje zdecydowanie większe korzyści kliniczne niż leczenie beta-blokerem w skojarzeniu z diuretykiem.
W opublikowanym na łamach Lancetu komentarzu prof. D. Gareth Beevers z Uniwersytetu w Birmingham w Wielkiej Brytanii ostrzega jednak przed "wylewaniem dziecka z kąpielą". Jego zdaniem, nie należy zapominać, że niektórzy pacjenci z chorobami serca (m.in. chorobą wieńcową i niewydolnością serca) oraz nadciśnieniem tętniczym niezaprzeczalnie wymagają leczenia z użyciem beta-blokerów. W przypadku pozostałych pacjentów niedopuszczalne jest gwałtowne przerywanie stosowanej dotychczas terapii, a ewentualne przechodzenie na leczenie innymi lekami hipotensyjnymi powinno odbywać się stopniowo.

Źródło: Lancet, 18 października 2005, online.


Beta-blokery to nadal niezbędny element terapii złożonej
Specjalnie dla Pulsu Medycyny komentuje prof. dr hab. Tomasz Grodzicki z Katedry Chorób Wewnętrznych i Gerontologii CM UJ w Krakowie, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego:

Dyskusja na temat skuteczności stosowania beta-blokerów w nadciśnieniu tętniczym trwa od wielu lat. Pierwsze doniesienia wykazywały zmniejszoną skuteczność tej grupy leków u osób starszych oraz palaczy tytoniu. W następnych latach zauważono zwiększającą się częstość nowych zachorowań na cukrzycę w przypadku stosowania beta-blokerów w porównaniu z osobami zażywającymi inhibitory ACE i blokery kanału wapniowego. Należy jednak zwrócić uwagę, że zarówno obecna metaanaliza, jak i poprzednie doniesienia analizują badania, w których stosowany był przede wszystkim atenolol, a brak jest badań z nowszymi beta-blokerami, jak karwedilol, nebilol, bisoprolol lub betaksolol. Biorąc pod uwagę różnice w mechanizmie działania tych leków w porównaniu z atenololem, można przypuszczać, że również odległe efekty stosowania tych leków będą korzystniejsze. Kolejnym argumentem za stosowaniem nowszych beta-blokerów są korzyści w przypadku chorych z niewydolnością serca i chorobą niedokrwienną serca.

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.
Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.