Kto pomoże w odchudzaniu?
Święta Wielkanocne to zły czas na rozpoczęcie odchudzania. Jedno jajko w majonezie zjedzone podczas uroczystego śniadania to już 150 kalorii. Cienki pasek wędzonego boczku to kolejne 113 kalorii, a kawałek pasztetu z zająca aż 500. Trudno nie zjeść tradycyjnej babki drożdżowej (jeden kawałek 285 kalorii). Do zrzucenia będzie kilka zbędnych kilogramów...
Wizja cudownego preparatu jest kusząca, co widać chociażby po popycie na różnego rodzaje produkty „na odchudzanie" - od plastrów, masujących pasów, parafarmaceutyków aż po leki. „Wszystkie te produkty uruchamiają podobny mechanizm myślenia: w krótkim czasie pozbędziesz się problemu" - podkreśla dr Monika Bąk-Sosnowska.
Zamiast diety
Czy w ten sposób traktowana była także sybutramina? Lekarze, z którymi rozmawiał Puls Medycyny, nie chcą ujawniać praktyk częstego przepisywania tego leku osobom z nadwagą. Przy odrobinie wysiłku tacy pacjenci mogliby pozbyć się zbędnych kilogramów stosując odpowiednią dietę, wspartą dodatkową aktywnością fizyczną. Jednak zażywanie leku okazywało się dużo prostsze, a efekty były szybko widoczne: pacjenci faktycznie tracili na wadze. Dietetyk Michał Wiśniewski z Centrum Dietetycznego w Gdańsku popiera jednak decyzję o wycofaniu sybutraminy z rynku.
„Dostęp do tego leku był łatwy, wielu pacjentów zażywało go na własną rękę, często przekraczając dozwolone dawki" - mówi Michał Wiśniewski.
Jego zdaniem, nieskuteczność sybutraminy polega na tym, że zażywający ją pacjenci nagle przestają jeść, lecz nie zmieniają swoich nawyków żywieniowych. „Pacjenci, którzy stosowali sybutraminę, faktycznie chudli, ale jedynie na wadze. Tracili tkankę mięśniową zamiast tłuszczowej, więc po odstawieniu leku nie tylko wracali do starej wagi, ale wręcz przybywało im kilka dodatkowych kilogramów - zauważa Wiśniewski. - Jako dietetyk nie mam prawa mówić ludziom, by przestali brać leki, które przepisał im lekarz. Mogę tylko próbować zmienić ich nawyki żywieniowe i ustalić dietę".
Po pomoc do psychologa
Skoro pod odstawieniu leku pacjent znowu przybierał na wadze, wracał do lekarza po receptę. Mechanizm ten ma wytłumaczenie psychologiczne. Wyniki badań prowadzonych z udziałem osób otyłych potwierdzają, że w większości przypadków są to osoby zewnątrzsterowne. „Oznacza to, że mają zewnętrzne umiejscowienie kontroli, skłonni są postrzegać świat jako mniej zależny od siebie i swoich działań, a bardziej od losu, genów, natury, Boga czy innych ludzi. Wiąże się to ze skłonnością do myślenia, że to nie ich wina, iż mają kłopot z nadwagą, a winne są czynniki zewnętrzne. W związku z tym - w odczuciu tych osób - nie mają mocy, by ten problem rozwiązać. Bywają pacjenci, którzy proszą mnie np. o hipnozę i to ona ma spowodować, że przestaną odczuwać głód. Podobny mechanizm działa, gdy pacjenci proszą lekarza o tabletki na odchudzanie - „coś" rozwiąże problem za nich" - zwraca uwagę psycholog dr Monika Bąk-Sosnowska.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka