Krytycznie o nocnej pomocy lekarskiej
Związek Pracodawców Ochrony Zdrowia Wielkopolskie Porozumienie Zielonogórskie, reprezentujący świadczeniodawców podstawowej oraz ambulatoryjnej opieki zdrowotnej, jest zaniepokojony stanem kontraktowania pomocy doraźnej, szczególnie w zakresie kontynuacji świadczeń, które zaczną obowiązywać w codziennej praktyce od 1 marca 2011.
Dodaje jednak, że problem w tym, iż ani minister zdrowia ani prezes fundusz nie wyznaczyli standardu świadczenia nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej, więc obecnie lekarze są zdezorientowani, jaki będzie zakres świadczeń, które będzie można uzyskać w ramach NPL. Określono jedynie standard wyposażenia, jakim powinien dysponować potencjalny świadczeniodawca.
„O ile wymagania sprzętowe ministra zdrowia są do udźwignięcia przez lekarzy, o tyle dodatkowe wymagania postawione przez prezesa NFZ są w większości nie do zrealizowania. Lekarz musi posiadać własny samochód osobowy, własny samochód sanitarny, własny aparat rtg i własne laboratorium, certyfikat ISO. Jest sprawą oczywistą, że takie wymagania spełnić mogą tylko szpitale. Tyle tylko, że leczenie szpitalne ma się nijak do udzielania pomocy doraźnej” – twierdzi Bożena Janicka .
Związek zwraca uwagę na to, że nadal nierozwiązana jest kwestia zabiegów ambulatoryjnych oraz świadczonych w domu chorego. które są kontynuacją leczenia w sobotę i święta (np.: iniekcje, opatrunki). Nie wiadomo, czy leczenie w sobotę i święta będzie przerwane, czy tez pacjenci będą na takie zabiegi będą musieli dojeżdżać.
„Każdy winien robić swoje i to w jasno określonym zakresie. Szpital pełnić funkcję szpitala, pomoc doraźna winna być pomocą doraźną a POZ - podstawową opieką zdrowotną. W zaistniałej sytuacji niebawem może się okazać, że za sprawą takich rozwiązań, uzyskanie pomocy doraźnej po godzinie 18.00 a zwłaszcza kontynuacja świadczeń w soboty i święta będzie jeszcze trudniejsze niż dotychczas, albo wręcz niemożliwe - podsumowuje doktor Bożena Janicka prezes WPZ.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska