Krajewski tłumaczy, co dla POZ niesie zmiana limitów finansowania chorych przewlekle
Od 1 lipca 2023 roku lekarze POZ otrzymają dodatek kwotowy za leczenie w ramach opieki koordynowanej pacjentów chorych przewlekle. W opinii prezesa Federacji Porozumienie Zielonogórskie (FPZ) zmiana jest konsekwencją wcześniejszych rozmów z NFZ, jest logiczna w znaczeniu medycznym, ale też “oddaje koszt, jaki ponosi placówka w związku z leczeniem osoby chorej na kilka chorób”.

Wkrótce przestanie obowiązywać funkcjonujący od lat współczynnik korygujący stawkę kapitacyjną w POZ za leczenie pacjentów przewlekle chorych. Mówi o tym zarządzenie prezesa NFZ z 14 grudnia 2022 r. zmieniające zarządzenie w sprawie warunków zawarcia i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju podstawowa opieka zdrowotna.
Na leczenie przewlekle chorych NFZ przeznaczy dla POZ dodatkowe 220 mln zł. W ten sposób chce zachęcić lekarzy POZ do wzmocnienia działań związanych z realizacją świadczeń opieki zdrowotnej dla tej grupy pacjentów. Chodzi o schorzenia kardiologiczne, diabetologiczne, endokrynologiczne i choroby płuc. Najwyższe dodatki są przewidziane za dwie ostatnie grupy chorób.
Co ciekawe, jeśli w trakcie leczenia w POZ pacjent zostanie odesłany do specjalisty, dodatek przepada na kolejnych 12 miesięcy.
– Przede wszystkim ta zmiana jest konsekwencją pewnych działań, które miały miejsce już wcześniej. Grupy pacjentów, które wymagają największej uwagi lekarzy, czyli pacjenci z wielochorobowością, to jednocześnie grupy pacjentów starszych. Z racji tego, że częściej odbywają wizyty lekarskie, korektor, który był dostosowywany do stawki kapitacyjnej, mieli wysoki, na poziomie 3,1. W związku z tym korektor 3,2, który był stosowany u osób z wielochorobowością, w bardzo niewielkim stopniu sprawiał, że można było mieć “wolną rękę” u tych pacjentów. I on się sprawdzał tylko u młodych chorych. Natomiast tych jest dość niewielu - powiedział “Pulsowi Medycyny” prezes FPZ Romuald Krajewski.
PRZECZYTAJ TAKŻE: MZ dogadało się z lekarzami rodzinnymi. Będzie dodatkowe 140 mln zł na POZ
Największe dofinansowanie dotyczy pacjentów z wielochorobowością
Krajewski zaznacza, że aby lekarze mieli większą możliwość zajęcia się starszymi pacjentami z wielochorobowością, których jest najwięcej, już wcześniej powstała idea, aby zmienić w tym obszarze limity finansowania.
– I rzeczywiście podzielono wskaźniki w ten sposób, że za pacjentów, którzy mają jedną chorobę, na przykład niedoczynność tarczycy, nadciśnienie czy cukrzycę, dofinansowanie jest najniższe, ale jest dofinansowanie kwotowe do stawki kapitacyjnej w skali miesiąca. Natomiast jeśli tych chorób więcej niż jedna – a tak się zdarza najczęściej u osób starszych powyżej 65 roku życia – odpowiednio większa jest też kwota dofinansowania. Pacjenci z wielochorobowością wymagają częstszych badań, częstszych wizyt u lekarza i konsultacji specjalistycznych - wyjaśnia.
Dodaje, że zmiana była logiczna w znaczeniu medycznym, ale i ekonomicznym, bo “oddaje koszt, jaki ponosi placówka medyczna w związku z leczeniem osoby chorej na kilka chorób”.
Jeśli w trakcie leczenia pacjent zostanie odesłany do specjalisty, to dodatek przepada na kolejnych dwanaście miesięcy, ale - jak podkreśla Krajewski - tylko w przypadku choroby dedykowanej, czyli na przykład w nadciśnieniu, kiedy chory zostanie skierowany do kardiologa. - Jeśli jednocześnie ma niedoczynność tarczycy czy cukrzycę, to znika dofinansowanie tylko w tej chorobie, w której został skierowany do specjalisty, a nie w pozostałych - zaznacza.
Krajewski: nikomu nie zabraniamy negocjować z NFZ jeszcze lepszych warunków
Krajewski zapytany, czy FPZ negocjowało tylko w imieniu swoich członków, odpowiada, że tak było, ale z założeniem, że będzie to z korzyścią dla wszystkich POZ-ów.
– Dla przypomnienia: reprezentujemy ponad 1/3 placówek POZ i 14 mln leczonych pacjentów. Dokładniej w systemie jest 34 proc. naszych przychodni; są we wszystkich województwach. Zostaliśmy uznani przez NFZ jako duża reprezentacja placówek opieki zdrowotnej. Być może są inni przedstawiciele, którzy mają inne zdanie, jak ma wyglądać finansowanie POZ, więc nikomu nie zabraniamy negocjować z prezesem NFZ lepszych warunków. My uznaliśmy, że są one wystarczające i spełniające nasze oczekiwania - zaznaczył Krajewski.
Z NFZ negocjuje jeszcze Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia (PPOZ). Do organizacji należy 500 praktyk lekarzy rodzinnych, czyli ok. 3000 lekarzy, co stanowi około 90 proc. zapotrzebowania Wielkopolski na lekarzy rodzinnych. Od początku istnienia PPOZ prezesem jest dr Bożena Janicka – specjalista w dziedzinie medycyny rodzinnej i pediatrii.
PRZECZYTAJ TAKŻE: PPOZ: zaproponowane przez NFZ środki nie wystarczą, to nie koniec negocjacji
Jak tłumaczy Krajewski, ]niezrzeszone nigdzie placówki POZ same decydują, czy przyjmują warunki NFZ czy nie, w tym także te wynegocjowane np. przez FPZ. - Jeśli nie, to znaczy, że nie kontynuują umowy z NFZ. Natomiast NFZ negocjuje z reprezentatywnymi przedstawicielami świadczeniodawców i taką organizacją jest Federacja PZ - zaznacza.
Prezes tłumaczy, że oczywiście - jeśli Fundusz “ma chęć” - może negocjować z innymi organizacjami reprezentującymi lekarzy rodzinnych.
Źródło: Puls Medycyny