Krajewski: na nowelizacji planu NFZ najmniej skorzystała POZ

opublikowano: 15-04-2022, 13:36

Nakłady na POZ zwiększą się o 436,6 mln zł, podczas gdy na lecznictwo szpitalne o 5,18 mld zł. Co więcej, pozyskane w ten sposób środki nie zostały równomiernie rozdystrybuowane po całym kraju, ale trafiły do kilku województw - mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdj. Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.
Fot. Archiwum

Jak poinformował na początku kwietnia 2022 r. Narodowy Fundusz Zdrowia, budżet NFZ zwiększył się o ponad 9 miliardów złotych dzięki prognozie wyższych wpływów ze składki zdrowotnej. Fundusz zapewniał w komunikacie, że środki zostaną w całości przeznaczone na świadczenia zdrowotne - ich lwia część trafi na leczenie szpitalne. Zmiany dotyczą też finansowania świadczeń związanych z diagnostyką i leczeniem SARS-CoV-2. Od 1 kwietnia NFZ nie płaci za pobieranie wymazów i przeprowadzanie testów. Chodzi zarówno o testy genetyczne, czyli PCR, jak i antygenowe. Do tego dochodzą inne czynniki utrudniające placówkom POZ funkcjonowanie.

Placówki POZ będą musiały ciąć koszty

Jak zaznacza prezes Krajewski, podstawowa opieka zdrowotna, mimo pewnej odrębności, jest taką samą częścią systemu ochrony zdrowia jak lecznictwo szpitalne – i trapią ją podobne problemy, m.in. niedofinansowanie. Dla placówek POZ 2022 rok będzie więc równie finansowo trudny jak dla szpitali.

– W warunkach pandemii wysokość kontraktu w POZ była ustalana na takim poziomie, by umożliwić świadczeniodawcom prowadzenie dotychczasowej działalności. Dodatkowo placówki były zasilone środkami przeznaczonymi na sfinansowanie walki z COVID-19, czyli przede wszystkim opiekę nad pacjentami covidowymi, testowanie w kierunku SARS-CoV-2 oraz realizację szczepień. Oczywiście w warunkach pandemii obłożenie placówek POZ znacząco wzrosło, wiele z nich zatrudniło więcej personelu, by temu sprostać, przez co poprawiła się jakość i dostępność świadczeń, ale jednocześnie wzrosły koszty prowadzenia działalności. W związku z ostatnimi decyzjami Ministerstwa Zdrowia niemal z dnia na dzień sytuacja finansowa POZ się zmieniła. Od 1 kwietnia zniesiono zasilenie kontraktów w wysokości 3 proc. związane z reżimem sanitarnym oraz dodatki covidowe za prowadzenie pacjentów z COVID-19. Popularność szczepień znacząco spadła, obecnie jedynie pojedyncze osoby zgłaszają się na doszczepienie trzecią dawką. Dodatkowe finansowanie zostało więc wycofane, co zbiegło się w czasie ze wzrostem kosztów prowadzenia działalności - mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Skąd dodatkowe koszty? Winna jest inflacja oraz zmiany w systemie podatkowym.

– Na skutek zmian podatkowych w ramach Polskiego Ładu oraz inflacji naszym pracownikom wzrosły koszty życia, wielu w związku z tym zgłosiło się po podwyżki. Wprawdzie Narodowy Fundusz Zdrowia – na podstawie wyliczeń Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji – zwiększył stawki o 4,5 proc. we wszystkich rodzajach świadczeń, ale to działanie dalece niewystarczające, szczególnie w obliczu odebrania dofinansowania na walkę z COVID-19. Zmusi to część świadczeniodawców do zmniejszenia poziomu wynagrodzeń lub redukcji zatrudnienia, co z kolei może spowodować, że odpływ pracowników z POZ - wyjaśnia Krajewski.

Lekarze rodzinni piszą do premiera

W ostatnim czasie Narodowy Fundusz Zdrowia informował o nowelizacji planu finansowego, czego efektem ma być wzrost środków na świadczenia zdrowotne. Nie przekłada się to jednak na realne wsparcie dla POZ, do którego trafi zaledwie 2,9 proc. ze wspomnianej podwyżki.

– Nakłady na POZ zwiększą się tym samym o 436,6 mln zł, podczas gdy na lecznictwo szpitalne o 5,18 mld zł. Na nowelizacji planu NFZ podstawowa opieka zdrowotna skorzystała zatem najmniej. Co więcej, pozyskane w ten sposób środki nie zostały równomiernie rozdystrybuowane po całym kraju, ale trafiły do kilku województw - na zasadzie gaszenia pożarów - gdzie placówki POZ znajdowały się w najtrudniejszej sytuacji. Część świadczeniodawców w ogóle nie otrzymała z tego tytułu żadnego dofinansowania - mówi szef FPZ.

Jak dodaje, nie dostrzega żadnych działań z strony NFZ, które mogłyby ustabilizować sytuację finansową z POZ.

– W mojej ocenie kolejne tygodnie i miesiące przyniosą jedynie dalsze ochłodzenie relacji środowiska z Ministerstwem Zdrowia i Funduszem. Resort i NFZ podejmują decyzje bezpośrednio wpływające na pracę lekarzy rodzinnych, niczego z nami nie konsultując. Doskonałym przykładem takiej polityki jest rozporządzenie w sprawie zmiany Ogólnych Warunków Umów (OWU), które uprawnia prezesa NFZ do wydawania zarządzeń z automatu wchodzących do naszych umów. Prezes NFZ nie musi niczego tłumaczyć ani konsultować, jeśli nie zechce. W związku z rozporządzeniem ws. OWU PZ skonsultowało się z prawnikami. Skierowaliśmy do premiera oficjalne pismo z wnioskiem o uchylenie tego rozporządzenia. Czekamy na odpowiedź. Mamy nadzieję, że premier przychyli się do naszych postulatów - podsumowuje Krajewski.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dyrektor Kopiec: NFZ nie oferuje szpitalom żadnego wsparcia, tylko dorzuca obowiązków

Karaszewski: NFZ nie jest głuchy na problem rosnących kosztów

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.