Kobiety w ochronie zdrowia: dyskryminacja?
Na 51 szpitali należących do Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych tylko 16 kierują kobiety. W publicznych szpitalach procentowy udział kobiet w pełnieniu funkcji kierowniczych jest jeszcze niższy. A szkoda, bo są świetnymi menedżerami. Są dokładniejsze i konsekwentne w działaniu - przyznają sami mężczyźni.
Nie inaczej jest w ochronie zdrowia. Na 51 szpitali należących do Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych (OSNSS) tylko 16, czyli 24 proc. kierują kobiety.
W publicznych szpitalach procentowy udział kobiet w pełnieniu funkcji kierowniczych z pewnością jest jeszcze niższy. A szkoda, bo - jak twierdzi Wiktor Masłowski, prezes Federacji Związków Pracodawców Zakładów Opieki Zdrowotnej - są świetnymi menedżerami. "Są dokładniejsze, konsekwentne w działaniu, często lepiej sobie radzą niż mężczyźni" - podkreśla prezes Masłowski.
"To jest właśnie zadziwiające, że w takich dziedzinach jak edukacja czy zdrowie, gdzie kobiety dominują, dyrektorami szkół i szpitali zostają najczęściej panowie - podkreśla Henryka Bochniarz, prezes Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". - A to dowodzi, że nawet w tych sfeminizowanych dziedzinach kobiety ciągle pełnią funkcje na niższym szczeblu, natomiast funkcje zarządzające przejmują mężczyźni. Zwłaszcza w sferze publicznej, gdzie to podlega również politycznemu uwarunkowaniu".
(...)
Cały artykuł znajduje się w Pulsie Medycyny nr 13(196) z 8 lipca 2009 r.
Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Mariola Marklowska-Dzierżak