Jeden krok naprzód i dwa kroki do tyłu
Sławomir Badurek uważa, że diabetycy to największa grupa chorych, którą dotknęły negatywne skutki ustawy refundacyjnej.
14 listopada obchodzony jest Światowy Dzień Walki z Cukrzycą. W tym roku hasło przewodnie to „Cukrzyca. Chrońmy naszą przyszłość”. Odwoływanie się do przyszłości jest z całą pewnością chwalebne, tyle że w Polsce diabetykom żyłoby się lepiej, gdyby cofnąć czas przynajmniej o rok, czyli do rzeczywistości sprzed ustawy refundacyjnej. Ministerialna propaganda zapowiadała wtedy „porządki na rynku leków dla dobra pacjentów”, a z perspektywy chorych na cukrzycę sytuacja nie rysowała się wcale w ciemnych barwach. Paski i większość insulin miały być za grosz, podstawowe leki w tabletkach na ryczałt, a do tego rozmaite bonusy dla stałych klientów w aptekach. Wydawało się, że jak tylko długo działające analogi insulin i wybrane leki inkretynowe zostaną objęte refundacją, to przynajmniej pod względem dostępności do leków nie będziemy mieli się czego wstydzić.
O tym, że to tylko pobożne życzenia, można było przekonać się na kilka dni przed końcem roku. Stało się wówczas jasne, że nie tylko — jak wcześniej zapowiadano — nie będzie aptecznych promocji, ale i refundacji analogowych insulin bazowych i leków inkretynowych. Do dziś nie wiemy, czyje „roztargnienie” sprawiło, że 1 stycznia z list refundacyjnych zniknęły powszechnie stosowane paski do oznaczania glikemii. Jeszcze w I kwartale błąd naprawiono, ale wcześniej zmuszono wielu chorych do zmiany glukometrów, co wygenerowało zupełnie niepotrzebne koszty. Tytułowym krokiem naprzód było dodanie do listy leków refundowanych długo działających analogów insuliny. Tyle, że to sami pacjenci wypracowali refundacyjne ulgi.
Od 1 lipca chorzy na cukrzycę typu 1 mogą kupować wspomniane analogi z 30-proc. odpłatnością. W zależności od producenta, oznacza to wydatek od 74 do 91 złotych za opakowanie zawierające 1500 jednostek insuliny. Taka dawka zazwyczaj wystarcza na półtora do dwóch miesięcy. Wcześniej długo działające analogi nie były refundowane, ale rabaty udzielane przez producentów i aptekarzy umożliwiały ich sprzedaż w aptece za mniej więcej 150 złotych za 5 wkładów po 300 jednostek. Na pierwszy rzut oka oszczędności chorych na cukrzycę typu 1, czyli tej grupy, w której korzystne efekty stosowania insulin analogowych są najlepiej udokumentowane, są oczywiste. Większość z nich wydaje na analogową insulinę bazalną 30-40 złotych mniej w skali miesiąca niż przed rokiem. Ale nie ma róży bez kolców. Rok temu analogi szybko działające, stosowane tuż przed posiłkami, można było kupić za mniej niż 10 złotych za opakowanie, a nie brakowało aptek oferujących je za cenę ryczałtu, a niektóre zadowalały się przysłowiowym groszem. Dziś te same insuliny dostępne są, zależnie od wytwórcy, za 33-43 złotych za opakowanie. To średnio 30 złotych więcej niż przed rokiem. A ponieważ dobowe zapotrzebowanie na ten rodzaj insuliny jest większe niż w przypadku długo działającego analogu, trzeba się liczyć z miesięcznym wydatkiem większym o 30-40 złotych niż jeszcze w grudniu 2011 roku. Kwota brzmi znajomo? Zgadza się, zysk ze sprzedaży insuliny bazalnej równoważy stratę z kupna tej doposiłkowej.
Sprytnie to sobie ministerstwo wykombinowało. I sukces można było odtrąbić, i grosza nie wydać. Prawdę mówiąc, nie tylko nie wydać, ale jeszcze zaoszczędzić, bo stanowiący lwią część diabetyków chorzy na cukrzycę typu 2 nie mogą liczyć na taką łaskawość twórców ustawy refundacyjnej, jak ci z „jedynką”. Tymczasem wielu z nich wymaga stosowania identycznego modelu insulinoterapii, więc leczenie analogami to dla nich optymalny wybór. Niestety, dla tej grupy koszt stosowania insulin analogowych metodą wielokrotnych wstrzyknięć wzrósł, w stosunku do ubiegłego roku, o przynajmniej 100 złotych miesięcznie. Nic dziwnego, że wielu pacjentów musi porzucić insuliny analogowe na rzecz klasycznych insulin ludzkich. Nadal nie są refundowane leki działające na oś inkretynową, choć pod koniec ubiegłego roku jeden z producentów był tego niemal pewny. Na pocieszenie pozostają tanie sulfonylomoczniki i metformina. To dobre, stosowane od półwiecza leki, ale czy na tym polega postulowana w Światowym Dniu Walki z Cukrzycą ochrona przyszłości?

Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Sławomir Badurek