Jaskra – czy grozi nam epidemia ślepoty?

  • Iwona Kazimierska
opublikowano: 10-03-2015, 00:19

Chociaż aż 73 proc. Polaków przyznaje, że spośród wszystkich upośledzeń zmysłów najbardziej obawia się utraty wzroku, to aż 84 proc. nigdy nie badała się w kierunku jaskry, która jest wiodącą przyczyną nieodwracalnej utraty widzenia na całym świecie – wynika z badania opinii przeprowadzonego przez PBS na zlecenie firmy Alcon z okazji Światowego Tygodnia Jaskry (8-15 marca).

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Niewiedza społeczeństwa w połączeniu z ograniczeniem dostępu do okulistów poprzez wymóg posiadania skierowania, może doprowadzić do epidemii ślepoty w Polsce – alarmują eksperci z Polskiego Towarzystwa Okulistycznego.

Szacuje się, że połowa osób z jaskrą nie zdaje sobie sprawy z choroby. Przyczyna jaskry jest nieznana, a choroba nieuleczalna. „Mimo że nie można przywrócić utraconego wzroku, wczesne rozpoznanie i właściwe leczenie mogą potencjalnie opóźnić jej postęp” – mówi prof. Marta Misiuk-Hojło, przewodnicząca Sekcji Jaskry Polskiego Towarzystwa Okulistycznego. –Dlatego tak ważne jest, aby każda osoba powyżej 45. roku życia regularnie, wykonywała badania profilaktyczne w kierunku jaskry”.

 

Prawidłową diagnostykę może wykonać tylko specjalista

Chociaż podwyższone ciśnienie wewnątrzgałkowe 40-krotnie zwiększa ryzyko pojawienia się jaskry, to jednak – jak podkreślają specjaliści – jego sprawdzenie nie wystarczy, aby stwierdzić jaskrę lub jej brak. O rozpoznaniu choroby decyduje nie tyle wysokość ciśnienia, co jego wpływ na nerw wzrokowy. U niektórych osób ciśnienie może być w granicach normy, a jednak dochodzi do uszkodzenie nerwu wzrokowego i rozwoju choroby. Pełna diagnostyka powinna zatem obejmować badanie tarczy, nerwu wzrokowego i pola widzenia, a także badanie obrazowe dna oka i grubości rogówki.

Prawidłową diagnostykę może wykonać jedynie lekarz specjalista. Niestety, dostęp do okulistów został znacząco ograniczony – od 1 stycznia 2015 r. został wprowadzony obowiązek posiadania skierowania do okulisty, udzielającego świadczeń w ramach NFZ. To lekarz podstawowej opieki zdrowotnej powinien więc przeprowadzić wstępny wywiad i wykonać podstawowe badania diagnostyczne w kierunku rozpoznania m.in. jaskry i dalszego skierowania pacjenta do specjalisty.

Lekarze poz muszą się zająć oczami

„Lekarz poz, badając pacjenta, powinien zwrócić uwagę na niskie ciśnienie tętnicze, zimne palce dłoni, zimne stopy, migreny. Następnie przeprowadzić dokładny wywiad dotyczący czynników ryzyka, takich jak: występowanie jaskry w rodzinie, krótkowzroczność powyżej -4.0, zaburzenia gospodarki tłuszczowej, cukrzyca. Dopytać o występowanie zaburzeń widzenia pod postacią kół tęczowych czy bólu oczu podczas czytania” – twierdzi prof. Misiuk-Hojło.

Czy jednak lekarze POZ są gotowi, by choćby wstępnie, diagnozować jaskrę?
„Takie przeniesienie odpowiedzialności na lekarzy rodzinnych powinno pociągnąć za sobą szereg skierowanych do nich działań o charakterze edukacyjnym. Edukacja ta powinna dotyczyć m.in. znajomości i właściwej interpretacji czynników ryzyka rozwoju jaskry, wiedzy o neuropatii jaskrowej – w tej dziedzinie nastąpiło wiele zmian zarówno w diagnostyce, różnicowaniu, jak i leczeniu. Ponieważ pacjent z dobrze zaplanowanym leczeniem przez okulistę może być leczony w swojej przychodni, konieczne jest także podniesienie poziomu wiedzy lekarzy poz na temat leków stosowanych w terapii jaskry oraz ich potencjalnych interakcji z preparatami ogólnymi” – wyjaśnia prof. Marta Misiuk-Hojło.

Połowa chorych bez rozpoznania

Z szacunków epidemiologicznych wynika, że w Polsce jest najprawdopodobniej ok. 700 tys. chorych na jaskrę. Epidemiolodzy uważają, że ok. 50 proc. z nich jest jeszcze w ogóle niezdiagnozowanych. Wszystko dlatego, że wczesny etap choroby jest w zasadzie nierozpoznawalny. Pacjenci mogą utracić 40 proc. wzroku, zanim zauważą jakiekolwiek objawy.

„W Polsce brakuje zorganizowanych i skoordynowanych działań, które mogłyby podnieść poziom diagnostyki jaskry, takich jak programy badań przesiewowych, programy zdrowotne i kampanie edukacyjne. Szczególną rolę mają do odegrania w tym obszarze władze samorządowe, dysponujące budżetami na edukację i profilaktykę zdrowotną” – uważa prof. Misiuk-Hojło.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.