Jak zmienić model leczenia?

Rozmawiała Marta Koton-Czarnecka
opublikowano: 30-06-2011, 00:00

Prof. Jacek Jassem, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, analizuje przyczyny słabych rezultatów walki z nowotworami w Polsce.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Jakie były powody opracowania Białej i Zielonej Księgi? Co skłoniło PTO do przygotowania takiego raportu?

Mimo dużego wysiłku państwa, w tym realizowanego od 2005 r. Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych, Polska nadal znajduje się w ogonie Europy w wynikach leczenia nowotworów. Postanowiliśmy zatem w gronie ekspertów zastanowić się nad przyczynami tego stanu rzeczy i zaproponować rozwiązania mieszczące się w granicach możliwości państwa.

Czy możemy pokusić się o wymienienie głównych wniosków zawartych w Białej Księdze?

- Przede wszystkim pokazaliśmy, że tzw. śmiertelność populacyjna w Polsce, oznaczająca w skrócie liczbę zgonów z powodu danego nowotworu w odniesieniu do liczby nowych zachorowań, należy do najwyższych w Europie. Wskaźnik ten co prawda obniża się, ale tempo tego spadku jest niższe niż w innych krajach, a w ciągu ostatnich 10 lat nie zanotowano postępu. Ta sytuacja utrzymuje się, mimo znacznego wzrostu środków wydawanych na onkologię, choć są one w Polsce nadal dużo niższe niż w większości krajów UE, w tym krajów o zbliżonym rozwoju gospodarczym. Wydaje się, że gorsze wyniki leczenia nowotworów w Polsce nie są spowodowane zbyt małą liczbą lekarzy zajmujących się onkologią – jest ich proporcjonalnie tylu, ilu w krajach o znacznie większej skuteczności leczenia. Na pewno wyniki leczenia nie wynikają też ze zbyt małej liczby łóżek szpitalnych w onkologii – tutaj istnieje wręcz odwrotna zależność. Na przykład w Finlandii, gdzie skuteczność leczenia należy do najwyższych w Europie, jest ich w odniesieniu do liczby mieszkańców o połowę mniej niż w Polsce. Mówię o tym od lat – jedną z głównych bolączek naszego systemu rozpoznawania i leczenia nowotworów jest jego ekstensywny charakter, czego typowym przykładem jest właśnie dominacja szpitalnego modelu leczenia. To są ogromne i niepotrzebnie wydawane środki, które można by przeznaczyć na innowacyjne technologie i poprawę infrastruktury.

W naszym raporcie udowodniliśmy, że to, co rzeczywiście determinuje sukces w onkologii, to dostęp do specjalistycznych urządzeń służących diagnostyce i leczeniu nowotworów, takich jak mammografy, TK, MRI i przyspieszacze liniowe. Od siebie dodam, że sukces zależy także od właściwego wykorzystania tych urządzeń. W Polsce nadal są bardzo drogie urządzenia, które pracują po kilka godzin dziennie, bo nie ma pieniędzy, aby zapłacić za badania.

Podam przykład: w moim szpitalu klinicznym przed rokiem zakupiono za ogromne publiczne pieniądze aparat PET/CT. Urządzenie to od początku pracowało na ćwierć obrotów, a i tak po pół roku okazało się, że wykonano „zbyt dużo” badań. Od lipca aparat będzie więc czynny raz w miesiącu, a chorzy, tak jak poprzednio, będą jeździli do sąsiednich województw, za co i tak w końcu zapłaci NFZ. Przecież ten aparat nie był „oddolną inicjatywą”, ale realizacją rządowego projektu. Skoro taki projekt powstał, powinien służyć chorym, zwłaszcza że badanie PET jest uzasadnione zarówno medycznie, jak i ekonomicznie (pozwala na przykład uniknąć niepotrzebnych i bardzo kosztownych zabiegów).

W Białej Księdze wykazaliśmy, że złe wyniki leczenia nowotworów w Polsce są w dużym stopniu pochodną złej organizacji systemu ochrony zdrowia, braku wyspecjalizowanych jednostek, np. na wzór promowanych w Europie breast units, małej skuteczności badań przesiewowych. Konieczny jest zatem skuteczniejszy nadzór i koordynacja nad procesem diagnostyki i leczenia, a także lepsze zarządzanie systemem zwalczania nowotworów.

Czy Biała Księga może stanowić podstawę do oceny Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych?

- Nie, nie podejmujemy się przeprowadzenia takiej oceny. Można jedynie przypuszczać, że bez tego programu sytuacja byłaby jeszcze gorsza.

Co znajdzie się w Zielonej Księdze?

- Biała Księga ujawniła obszary niedoborów w zakresie infrastruktury i organizacji, ale równocześnie wskazała źródła nieracjonalnie wydawanych środków. Nie zamierzamy zatem ograniczyć się do wyciągania ręki po dodatkowe środki na onkologię, choć pewnie koszty rozpoznawania i leczenia będą rosły. Ważniejsze jest wskazanie racjonalnych działań, które powinny zmienić obraz polskiej onkologii i przybliżyć ją do europejskich standardów. Nie zamierzamy jednak wyważać otwartych drzwi – warto skorzystać z rozwiązań wprowadzonych w krajach, które osiągnęły sukces.

Jak widzi pan możliwości wdrożenia w życie strategii, która zostanie zaproponowana w Zielonej Księdze?

- Duże zainteresowanie naszymi pracami wykazuje Ministerstwo Zdrowia, czego wyrazem był udział dwóch wiceministrów podczas konferencji prasowej, na której przedstawiliśmy główne rezultaty naszych prac, a także powołanie specjalnego zespołu rozpatrującego problemy polskiej onkologii na poziomie politycznym. Myślę, że opracowanie przygotowane z udziałem ekspertów Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, które zajmuje się tym zagadnieniem na merytorycznym i szczegółowym poziomie, to cenny materiał dla wszystkich jednostek odpowiedzialnych za polską ochronę zdrowia – ministerstwa, NFZ, władz samorządowych. Jak wspomniałem, większość zaleceń będzie najpewniej dotyczyła usprawnienia systemu organizacji opieki onkologicznej, co na ogół nie pociąga za sobą wielkich kosztów. Nie wyobrażam sobie, aby te propozycje spotkały się z oporem – spróbujemy zbudować partnerską koalicję i wspólnie podjąć to wyzwanie.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Marta Koton-Czarnecka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.