Inny punkt widzenia : (Nie)dobra opieka ginekologiczna

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 27-02-2013, 11:12
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Do ginekolożki bądź ginekologa chodzę dość regularnie, odkąd skończyłam 17 lat. Od tego czasu kilka razy zmieniałam lekarza. Gdy nie było mnie stać na wizyty prywatne, zaczynałam odwiedzać przychodnię publiczną. Jeżeli lekarka była opryskliwa, szukałam kogoś bardziej komunikatywnego. Gdy okazało się, że ginekolożka swoim sposobem (nie)leczenia zaszkodziła mojej przyjaciółce, nie chciałam ryzykować własnym zdrowiem i poszukałam innego specjalisty.
Wizyta u ginekologa czy ginekolożki nie jest podobna do innych wizyt, takich jak np. u laryngologa. Wiele z nas miało lub ma mniejsze i większe problemy związane z tym, jak jesteśmy traktowane przez lekarza albo lekarkę, jak przebiega badanie i w jakiej atmosferze się ono odbywa. Wciąż krążą legendy o tym, że ginekolożki są „niedelikatne”, w związku z czym lepiej poszukać ginekologa (nie do końca tę legendę rozumiem i chętnie dowiedziałabym się, skąd się wzięła i dlaczego jest tak żywotna).

None
None

Tego typu problemy to tylko wierzchołek ginekologicznej góry lodowej. Gdy próbowałam dowiedzieć się, jak wygląda w Poznaniu dostępność gabinetów ginekologicznych dla kobiet niepełnosprawnych ruchowo, panie odbierające moje telefony w przychodniach i w oddziale NFZ nie za bardzo wiedziały, o co mi w ogóle chodzi, skoro w większości placówek była winda i podjazd. O fotelach pneumatycznych czy łóżkach ginekologicznych przeważnie nie słyszano. (Swoją drogą, choć nie jeżdżę na wózku, badanie na fotelu ginekologicznym od początku wydawało mi się swoistym doświadczeniem, więc z ulgą przyjęłam fakt, że moja obecna ginekolożka ma w gabinecie łóżko).

Okazuje się, że na tym nie kończy się ta litania problemów. Dyskryminacja dotyka nie tylko kobiet z niepełnosprawnościami, ale też osób homoseksualnych oraz transpłciowych. W raporcie „Sytuacja społeczna osób LGBT. Raport za lata 2010 i 2011” pod redakcją Mirosława Makuchowska i Michała Pawlęga możemy przeczytać m.in. wypowiedzi osoby homoseksualnej: Znana pani ginekolog przepisywała, mimo braku takiej potrzeby, środki antykoncepcyjne i twierdziła, że „na pewno mi się zachce prawdziwego seksu”, oraz osoby transpłciowej: Ginekolog nie chciała zbadać mi piersi i tak mnie potraktowała i poniżyła, że chociaż powinnam je gdzieś zbadać, to jestem pod tym względem poza jakąkolwiek kontrolą, a jak byłam w szpitalu po wypadku, to jedna pielęgniarka i salowy zrobili sobie ze mnie niezłe drwiny.
Tego typu problemom ma przeciwdziałać kampania na rzecz dobrej opieki ginekologicznej „Bezpieczny fotel?”, organizowana przez Kampanię przeciw Homofobii i Grupę Edukatorów Seksualnych PONTON. Jej głównym celem jest poprawa jakości usług świadczonych przez ginekologów i ginekolożki nastolatkom, kobietom niepełnosprawnym oraz osobom homoseksualnym i transpłciowym. Kampania polega na przeprowadzeniu ankietowych badań w Internecie, na podstawie których zostaną opracowane rekomendacje. Będą one przekazane m.in. Ministerstwu Zdrowia. Oby przyniosło to zamierzony skutek.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: dr n. hum. Anna Wiatr, Pracownia Badań Jakościowych IN VIVO

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.