Ile trwa „złota godzina” w zawale serca
Zawał mięśnia sercowego rozwija się przez wiele godzin. Chorzy, którzy trafią do ośrodka kardiologicznego w ciągu tzw. złotej godziny od początku bólu wieńcowego, mają szansę uniknąć zawału albo odniosą największe korzyści z leczenia inwazyjnego.
Określenia „złota godzina” po raz pierwszy użył w medycynie dr Adams Cowley, chirurg traumatolog z Uniwersytetu Baltimore. Było to w latach 60. ubiegłego wieku i dotyczyło pacjentów leczonych po urazach wielonarządowych odniesionych w trakcie działań wojennych. Lekarz zaobserwował najniższą śmiertelność w grupie tych pacjentów, którzy po ciężkim urazie docierali do szpitala w ciągu pierwszej godziny.
Zawał serca - im dłuższe niedokrwienie, tym większa martwica
„W chorobach sercowo-naczyniowych określenie „złota godzina” stosuje się do zawałów serca z uniesieniem odcinka ST (STEMI), a także do niedokrwiennych udarów mózgu. Im szybciej udrożnimy zatkaną tętnicę, tym mniejsza będzie strefa niedokrwienia i być może uda się uniknąć nieodwracalnego uszkodzenia mięśnia sercowego czy tkanki mózgowej” — wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Bożena Sobkowicz z Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
„Z badań eksperymentalnych na zwierzętach wiadomo, że im dłużej trwa niedokrwienie serca, tym rozleglejsza jest martwica. Do 20 minut nie dochodziło do martwicy w ogóle, a później w różnym stopniu ona się powiększała” — dodaje prof. Sobkowicz.
"Złota godzina" w zawale serca
Jak to wygląda w przypadku ludzi? Zawału mięśnia sercowego uniknęło 12-13 proc. pacjentów, u których od początku bólu wieńcowego do pierwszego kontaktu medycznego upłynęło nie więcej niż 76 minut oraz 8-9 proc. chorych, którym pierwsza pomoc została udzielona do 150 minut od wystąpienia incydentu.
60 minut od pojawienia się bólu wieńcowego do reperfuzji to złoty standard w leczeniu ostrych zespołów wieńcowych. Jeśli przewidywany czas do takiej interwencji będzie dłuższy niż 2 godziny, należy udrażniać naczynie trombolitycznie.
Badania pokazują, że odsetek uratowanych chorych z zawałem jest istotny także w grupie pacjentów trafiających do szpitala w ciągu nawet 6 godzin od wystąpienia objawów. Jeśli jednak czas dotarcia do specjalistycznego ośrodka wynosi więcej niż 6 godzin, to śmiertelność dramatycznie rośnie (prawie 15 proc. po 12 godz.). Bez wątpienia w przypadku zawału z uniesieniem odcinka ST należy dążyć do niezwłocznego dostarczenia pacjenta do pracowni hemodynamicznej i jak najszybszego udrożnienia tętnicy wieńcowej.
Chorzy zbyt późno wzywają karetkę po rozpoznaniu bólu wieńcowego
Uniknięcie zawału serca, ewentualnie ograniczenie jego skutków jest możliwe w sytuacji, gdy sam pacjent lub osoby z jego otoczenia natychmiast po rozpoznaniu bólu wieńcowego wzywają pogotowie ratunkowe oraz gdy chory jest wieziony nie do najbliższego szpitala, ale tam, gdzie można wykonać udrożnienie naczyń, czyli do pracowni hemodynamicznej.
„Z moich obserwacji wynika, że najszybciej wzywają karetkę młodzi mężczyźni, którzy odczuwają pierwszy w życiu ból wieńcowy. Kobiety, bez względu na wiek, niestety zwlekają. Wbrew pozorom, z wezwaniem lekarza zwlekają również pacjenci, którzy przeszli już zawał, mają długi wywiad wieńcowy, starsi” — mówi prof. Sobkowicz.
Komentarz: Leczenie OZW w Polsce stoi na najwyższym europejskim poziomie
Prof. dr hab. n. med. Janina Stępińska, kierownik Kliniki Intensywnej Terapii Kardiologicznej Instytutu Kardiologii w Aninie
We wszystkich wytycznych postępowania w kardiologii podkreśla się kluczowy element czasu, jaki mija od wystąpienia objawów zawału serca do pierwszego kontaktu medycznego. Chory powinien trafić nie do dowolnego szpitala, ale do pracowni hemodynamicznej, gdzie zostanie przeprowadzona koronarografia i udrożnienie tętnicy. Polska może pochwalić się znacznym skróceniem tego czasu, porównywalnym z najlepszymi europejskimi wskaźnikami.
Mamy sukcesy w postępowaniu przedszpitalnym z pacjentami z OZW. Czas od wezwania karetki do jej przyjazdu skrócił się do kilkunastu minut, a w Warszawie i innych dużych miastach wynosi nawet mniej niż 10 minut. Jednak ciągle nie możemy sobie poradzić z opóźnieniem zgłoszenia ze strony pacjentów. Dlatego konieczna jest edukacja, aby wszyscy znali objawy zawału serca, a także wiedzieli, że trzeba jak najszybciej wzywać pogotowie.
Bardzo ważne jest, by pacjent dotarł do pracowni hemodynamicznej z właściwym rozpoznaniem. Większość karetek ma możliwość teletransmisji zapisu EKG do ośrodka referencyjnego w celu konsultacji, upewnienia się co do rozpoznania. Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne dąży do tego, żeby w całej Europie pacjenci z zawałem serca trafiali bezpośrednio do ośrodków, które wykonują zabiegi udrażniania tętnic. Wysoki poziom interwencji to powyżej 600 pierwotnych angioplastyk na milion mieszkańców w ciągu roku. Polska należy do krajów, w których ten cel osiągnięto. Tak więc leczymy OZW na najwyższym europejskim poziomie.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Iwona Kazimierska


