Paluch koślawy, potocznie nazywany haluksem, to częsta dolegliwość, dotycząca głównie kobiet. Polega na bocznym odchyleniu największego palca stopy w stawie śródstopno-palcowym palucha połączonym z jego deformacją. Schorzenie ma charakter postępujący, z czasem może doprowadzić do zniekształcenia kolejnych palców, a w konsekwencji do znacznego ograniczenia sprawności chodu i upośledzenia codziennego funkcjonowania. W zaawansowanych zmianach pojawia się bolesność stopy, a wraz z nią zaburzenia chodu, niemożność dobrania wygodnego obuwia.
U ponad 70 proc. osób cierpiących na haluksy ktoś w rodzinie też miał problem z paluchem koślawym. „Z jednej strony występują uwarunkowania genetyczne, a z drugiej istotną rolę odgrywają czynniki środowiskowe. Otyłość, buty na obcasach czy stojąca praca — to główne przyczyny powstawania zniekształceń w stawie śródstopno-palcowym palucha” — wyjaśnia dr n. med. Cezary Michalak, lekarz specjalista ortopedii i traumatologii ze Szpitala Centrum Enel-Med.
Standardowo taką operację wykonuje się przy użyciu metalu, który pozostawia się na stałe w kości, lub z polimerów biowchłanialnych. „Dostępne obecnie materiały zespalające są najczęściej wykonane z tytanu, spełniają swoje zadanie, pozostają jednak w organizmie. Z kolei implanty biowchłanialne polimerowe, np. polilaktydy, są mniej wytrzymałe niż metale i niekiedy nie są dobrze tolerowane przez tkankę kostną. Metal znajdujący się w organizmie może stać się przyczyną powikłań pooperacyjnych — reakcji alergicznej lub metalozy, czyli oddziaływania jonów metali bądź produktów korozji implantu na tkanki. Wówczas konieczny jest kolejny zabieg w celu usunięcia metalu” — mówi specjalista.
Dlatego pojawienie się pierwszego zespolenia z metalu wchłanialnego, czyli z rozpuszczalnego w organizmie stopu magnezu wywołało tak duże zainteresowanie zarówno wśród chirurgów, jak i wśród pacjentów. „To stop dobrze tolerowany przez tkanki, mechanicznie mocny, ulegający resorpcji po roku, dwóch od wszczepienia, czyli w odpowiednim czasie — wydaje się więc godny zaufania. Fakt, że po raz pierwszy mamy do dyspozycji metalowe zespolenie, które ulega rozpuszczeniu w organizmie, jest według mnie rewolucją w ortopedii, choć jak z każdą nowością, efekty trzeba oceniać w dłuższej perspektywie. Wydaje się jednak bardzo obiecujący” — ocenia dr Cezary Michalak, który przeprowadził pierwsze 3 takie zabiegi w Polsce.