Grypa w natarciu: ponad 260 tys. przypadków w ciągu tygodnia
Pomiędzy 8 a 15 grudnia grypę podejrzewano u 266 tys. Polaków. Do szpitali skierowano w tym czasie prawie 2,1 tys. osób, o ponad 100 proc. więcej niż jeszcze tydzień wcześniej. - Mamy sezon grypowy w pełni, transmisji zakażeń dodatkowo sprzyja obecna pogoda. Sytuacji zapewne nie poprawią święta, kiedy dojdzie do rodzinnych spotkań, często w licznym gronie – mówi prof. Robert Flisiak.

- Z meldunków epidemiologicznych wynika, że grypa jest na fali wznoszącej.
- Badania wskazują, że po pandemii podatność światowej populacji na zachorowanie na grypę zwiększyła się nawet o 60 proc. W materiale opublikowanym przez „The Lancet” eksperci wskazują, że może to prowadzić do nawet 4-krotnego wzrostu wielkości epidemii i pięciokrotnie wyższego szczytu zachorowań w sezonie grypowym 2022/23.
- Pierwsze objawy świadczące o zakażeniu wirusem grypy pojawiają się zazwyczaj nagle. Do najczęstszych symptomów należą: zmęczenie, osłabienie, gorączka (zwykle powyżej 38 stop. C.), bóle, głowy, mięśni i stawów. Wraz z postępem choroby mogą dojść kolejne objawy, takie jak suchy kaszel, ból gardła i katar.
- Jeżeli osoba zakażona zastosuje się do zaleceń lekarskich i nie wystąpią powikłania, to grypa ustępuje zazwyczaj po ok. tygodniu odpoczynku. Dojście do pełni zdrowia może zająć nieco dłużej, bo nawet kolejny tydzień.
Z meldunków epidemiologicznych, przygotowywanych przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH-PIB, wynika że grypa jest na fali wznoszącej. W pierwszym tygodniu grudnia tę ostrą infekcję wirusową podejrzewano u 187 tys. Polaków. Tydzień później już u ponad 266 tys. Tydzień do tygodnia wzrosła także liczba pacjentów, którzy z powodu ciężkiego przebiegu infekcji trafili do szpitali (z 839 osób do 2086).
Duży wzrost zachorowań na grypę - wypadkowa wielu czynników
– To sytuacja, która była do przewidzenia. Po pierwsze, wchodzimy w szczyt okresu grypowego, kiedy to liczba zakażeń zazwyczaj wzrasta. Po drugie, liczba zakażeń wirusem grypy w ostatnich 2 latach była znacząco mniejsza, gdyż powszechnie noszono maseczki ochronne i stosowano zasady dystansu społecznego. To skutecznie hamowało transmisję nie tylko SARS-CoV-2, ale także innych patogenów. Po trzecie, zakażeniom sprzyja pogoda. Obciążeniem dla układu odpornościowego są wahania temperatur pomiędzy tymi, które panują na zewnątrz, a tymi wewnątrz domów czy biur. Dodatkowo, gdy jest zimno, rzadziej wietrzymy, a to sprzyja kumulacji wirusów w pomieszczeniach. Po czwarte, ze szczepień ochronnych przeciwko grypie skorzystało w tym sezonie bardzo mało Polaków – wymienia prof. dr hab. n. med. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.
W poprzednim sezonie ze szczepień przeciwko grypie skorzystało 7 proc. Polaków. W tym roku, do 2 grudnia, tylko nieco ponad 620 tys. osób. Tymczasem najnowsze badania wskazują, że po pandemii COVID-19 podatność światowej populacji na zachorowanie na grypę zwiększyła się nawet o 60 proc. W materiale opublikowanym przez amerykański magazyn medyczny „The Lancet” eksperci wskazują, że może to prowadzić do nawet 4-krotnego wzrostu wielkości epidemii i pięciokrotnie wyższego szczytu zachorowań w sezonie grypowym 2022/23.
ZOBACZ TAKŻE: Grypa - gdzie jesteśmy, czego brakuje? [WIDEO]
Czy zbliżająca się przerwa świąteczna poprawi sytuację epidemiczną?
– Niekoniecznie. Z jednanej strony dzieci w tym czasie nie będą chodzić do szkół, ale z drugiej - dojdzie do rodzinnych spotkań, często w licznym gronie. Zamiast liczyć na łut szczęścia, radzę tym, którzy dotychczas ustrzegli się grypy, skorzystać ze szczepienia. Bo z grypą będziemy mieli do czynienia aż do wiosny – nie pozostawia złudzeń prof. Robert Flisiak.
Pierwsze symptomy świadczące o zakażeniu wirusem grypy pojawiają się zazwyczaj nagle. Do najczęstszych objawów grypy należą:
- zmęczenie,
- osłabienie,
- gorączka (zwykle powyżej 38 stop. C.),
- bóle głowy, mięśni i stawów.
Wraz z postępem choroby mogą dojść kolejne objawy, takie jak:
- suchy kaszel,
- ból gardła,
- katar.
Trzeba być wyczulonym na możliwe powikłania grypy
– Jeżeli osoba zakażona zastosuje się do zaleceń lekarskich i nie wystąpią powikłania, to grypa ustępuje zazwyczaj po ok. tygodniu odpoczynku. Dojście do pełni zdrowia może zająć nieco dłużej, bo nawet kolejny tydzień. Co ważne, bezpośrednio po grypie, jak w trakcie jej trwania, istnieje ryzyko nadkażeń bakteryjnych u osób predysponowanych. Dochodzi do nich w zmienionej zapalnie śluzówce dróg oddechowych. Należy być wyczulonym także na odległe powikłania pogrypowe, np. zapalenie mięśnia serca. Sygnałem alarmującym jest utrzymujące się po grypie osłabienie, spadek kondycji, większa męczliwość. Jeżeli takie objawy utrzymują się po okresie rekonwalescencji, trwającym ok. 2 tygodni, należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem – zwraca uwagę prof. Robert Flisiak.
ZOBACZ TAKŻE: Niedzielski: to grypa, a nie COVID-19 jest obecnie głównym problemem w kraju. Najwięcej chorych to dzieci
Źródło: Puls Medycyny